Moje nastolatki potrafią robić rzeczy samodzielnie, ale ja nadal chcę coś dla nich zrobić

nastolatki-nie-potrzebują-pomocy-1
SolStock / Getty

Mój syn od kilku dni był chory w domu i był przeziębiony. W wieku 16 lat jest w stanie samodzielnie podgrzać zupę i siorbać ją, by złagodzić zatkany nos i ból gardła – w końcu cały dzień gra w gry wideo. Ale nadal robię zupę. I na pewno nie potrzebuje, bym szukał jego ulubionego koca, który zniknął gdzieś zeszłej wiosny, ale poszukałam go i otuliłam go tak, jak kiedyś, kiedy był mały i przygotowywałam się do drzemki.

Nie kłóci się ze mną. Wie, że nie wygra tej bitwy. Nie ma znaczenia, czy ma prawie 200 funtów i ma sześć cali na sobie. Nalegam na robienie pewnych rzeczy, a on wie, że zrobię je dla niego, ale przede wszystkim dla siebie.

Są poranki, kiedy jedno z moich dzieci budzi się i widzę, jak pędzą dookoła, próbując znaleźć rzeczy w spiżarni, aby mogli dostać jakiś lunch do plecaka, mimo że raz po raz mówiłem im, że powinni go spakować. poprzedniej nocy. Mówię im, żeby poszli na górę i skończyli się szykować, a ja przyniosę im lunch.

Tak, wszystkie moje troje dzieci osiągnęły już status nastolatka i większość rzeczy potrafią robić samodzielnie. Nauczyłem ich, jak robić pranie, czyścić toalety i gotować takie rzeczy jak grillowany ser i makaron.

Ale zdarza się, że widzę ich ulubioną bluzę przewieszoną na tylnym siedzeniu samochodu, wiedząc, że o niej zapomnieli, i wrzucam ją dla nich do prania, żeby mieli ją następnego dnia. Są chwile, kiedy wybiegam za drzwi, żeby umówić się na spotkanie, ale nadal najpierw przygotowuję ich ulubiony posiłek. I byłem znany z tego, że chodziłem po ich łazience w ruinach – z ręcznikami na podłodze, pustym pojemnikiem z końcówką Q-tip i zerowym papierem toaletowym w rolce – i znowu im sprawiam, że jest miło. (Muszę się czuć naprawdę dobrze, żeby zrobić to dla nich, ale kiedy to zrobię, czuję się w nich wyjątkowo zakochana).

Oliver Rossi / Getty

Chodzi mi o wychowanie niezależnych, samowystarczalnych dzieci, które nie myślą, że zostały sprowadzone na ten świat, aby służyła im ich matka.

Chodzi mi też o to, żeby pokazać im, jak bardzo mi na nich zależy. Tak właśnie robię to w dzisiejszych czasach.

Trochę mnie zabija, że ​​nie potrzebują mnie tak bardzo, jak kiedyś. Myślałem, że te lata będą dla mnie wolnością i zrobię spin Julie Andrews na szczycie góry Dźwięki muzyki style. Ale nie tak to się dzieje.

Robienie im kanapki przenosi mnie z powrotem w popołudnia, kiedy byli mali, a dźwięk kreskówek wypełniał dom każdego popołudnia. Chwile, kiedy wciąż kroję chleb na małe trójkąty i nadziewam masło orzechowe mojego najmłodszego syna i galaretkę pełną chipsów ziemniaczanych i chrupię je na płasko.

Pranie ich i składanie bluz przenosi mnie z powrotem do prania ich body i skarpetek.

Wrzucając zupę do kuchenki mikrofalowej i chwytając ulubiony koc mojego syna i owijając jego ciało jak taco, kiedy ma katar i ból gardła, czuję, że przekazuję mu swoją miłość i szczerze mówiąc, nie mogę tego zrobić tak samo jak kiedyś.

Brak fizycznej pracy potrzebnej do wychowania moich nastolatków został z pewnością zastąpiony pracą umysłową. Unikają moich uścisków. Nie są zainteresowani trzymaniem się za ręce. Nie proszą o bajki na dobranoc ani o to, czy będę leżeć z nimi na podłodze, żeby obejrzeć film.

Martwię się. Zadaję zbyt wiele pytań. W tej chwili nie jestem dla nich tak ważny jak kiedyś. Wiem o tym i jest w porządku.

Ale żeby sobie z tym wszystkim poradzić, nadal muszę im pokazać, że ich kocham – to naturalna potrzeba dla wszystkich rodziców, niezależnie od wieku ich dzieci. W kółko powtarzam swoim dzieciom, że mogą mi pozwolić robić dla nich różne rzeczy bez walki. Zdobyłem prawo do zrobienia dla nich czegoś specjalnego, kiedy tylko zechcę.

W dzisiejszych czasach wszystko, co mogę zrobić, to okazać swoją miłość, sprzątając ich łazienkę od czasu do czasu lub każąc im trochę się przespać, a zrobię im lunch. Nie chcą, żebym stworzył fort lub wykonał z nimi projekt rzemieślniczy.

Te dni minęły i pozostawiły pustkę. Staram się wypełnić go kanapkami nadziewanymi chipsami ziemniaczanymi i prać ich ubrania i zostawiać je schludnie złożone na łóżku – i szczerze mówiąc, te zadania są o wiele przyjemniejsze, gdy tego nie robisz mieć zrobić je, ale po prostu chcieć do.

Z pewnością jestem tą mamą, która przez większość czasu wypluwa „Jeśli chcesz, zrób to sam”, żeby moje dzieci nie zapomniały, kto naprawdę prowadzi to miejsce.

Ale od czasu do czasu okazuję swoją miłość, robiąc dla nich rzeczy, które są w stanie zrobić sami i nie przestanę w najbliższym czasie.