contador gratis Skip to content

Moje przyjaźnie mogą poczekać: w tej chwili wystarczy mi bycie mamą

Moje życie jako matki jest teraz ważniejsze niż przyjaźń
Jennifer White

Brakuje mi przyjaciół, ale nie tak bardzo, jak myślałem.

Nadal mam przyjaciół, ale nie takich, jakich kiedyś. Obecnie z dwójką dzieci w wieku poniżej 6 lat jest to głównie SMS-y. Rzadko są to rozmowy telefoniczne. Rzeczywiste interakcje osobiste są jeszcze rzadsze.

Początkowo, kiedy zostałam nową mamą po raz drugi po urodzeniu drugiej córki, miałam wizje randek i wycieczek i zasadniczo moje życie pozostało takie samo jak wtedy, gdy miałam tylko jedno dziecko. Nie pozostał taki sam.

Moje nowe dziecko było trudne do karmienia piersią z jakimkolwiek hałasem lub aktywnością w pobliżu, więc karmienie jej w restauracjach było całkowicie wykluczone. Przyjaciele, których miałam, którzy zapraszali mnie i moją najstarszą córkę, przestali nas zapraszać. Musiałem zachować poczucie normalności zarówno dla mojego najstarszego, jak i dla siebie, ale było to trudne. Z dwójką dzieci było trudniej, przynajmniej na początku.

Potem gdzieś po drodze stało się łatwiej. Stało się to tak stopniowo, że nie zauważyłem tego. Ale zacząłem zdawać sobie sprawę, że zabieram swoje dzieci na lunch lub do sklepów spożywczych i że byliśmy otoczeni innymi miejscami w naszym pokoju rodzinnym i wszystko szło stosunkowo dobrze. Prawdę mówiąc, większość „dużych” sprawunków zostawiam na weekendy, kiedy możemy je załatwić we czwórkę z ich tatą. Na przykład chodzenie po naszych głównych sklepach spożywczych lub zbieranie jabłek, co mamy nadzieję zrobić tego popołudnia – stały się sobotnimi wycieczkami zamiast „Mamusia i Ja” w dni powszednie.

Gdzieś moje dwie córki zostały przyjaciółkami. Dwa dni temu siedzieli ze skrzyżowanymi nogami, dotykając kolan, z głowami skulonymi w kształt serca z ich ciałami, szepcząc o programie telewizyjnym, który oglądali, podczas gdy mój mąż i ja oglądaliśmy je bez ich wiedzy z kuchni. Grają tak dobrze pomimo różnicy wieku, że dwa razy w zeszłym tygodniu i raz w poprzednim tygodniu mój maluch miał sesje płaczu z powodu tęsknoty za swoją starszą siostrą – błagając mnie, żebym przywiózł ją ze szkoły.

Gdzieś posiadanie dwójki dzieci stało się łatwiejsze niż jedno. Mógłbym wziąć prysznic – nadal szybki, pośpieszny prysznic, ale mimo to nie martwiłem się tak bardzo, ani nie słyszałem widmowych płaczów, że moje dzieci zostaną zranione, ponieważ teraz wbiegną do łazienki i powiedzą „och”, jeśli coś się stanie drugie (nawet rzeczy, o których nie muszę wiedzieć, jak booger na końcu czyjegoś palca).

Gdzieś w tej meandrującej podróży wychowywania dwóch małych dziewczynek tak przyzwyczaiłam się do posiadania dwójki dzieci, że te cztery lata, kiedy to była tylko moja najstarsza córka i ja, wydają mi się ciepłe, niewyraźne wspomnienia, których muszę uważnie trzymać.

Gdzieś muszę pamiętać te lata „Mamy małych dzieci”, choć pełne wyzwań dni, kiedy żałuję, że nie jestem z nimi jedynym dorosłym domem aż do kolacji, są tak łatwo najlepsze w moim życiu – może one zawsze będzie.

Powiedziałem nieznajomemu podczas rozmowy w restauracji – na zewnątrz z dwójką moich dzieci – że gdybym wiedział, jak cudowne byłoby mieć rodzeństwo, mógłbym się mniej bać i zrobić to wcześniej. (On i jego żona zbliżają się do pragnienia drugiego dziecka). Oczywiście nie zrobiłbym tego inaczej – nawet gdybym mógł. Kocham tych dwoje małych ludzi i naprawdę cenię sobie czas „sam na sam” z moim najstarszym. Co więcej, ten odstęp pozwala mi spędzić trochę czasu „sam na sam” z moją drugą urodzoną osobą, zanim ona też pójdzie do szkoły.

Ale moje córki nie są moimi przyjaciółmi. Chociaż chcę, aby cieszyli się moim towarzystwem – chociaż lubię ich towarzystwo – są moimi dziećmi. Jestem dorosły. I nadal potrzebuję przyjaciół.

Potrzebuję przyjaciół, ale mój czas jest teraz ograniczony. Potrafię i planuję samoopiekę. Ćwiczenia, czytanie dobrej książki, pisanie – wszystkie sposoby dbania o własne samopoczucie – to czynności, które planuję i które wkręcam w moje życie, ale prawdą jest, że mam tylko kilka lat ze wszystkich, które będą moje życie, aby mieć tych dwoje małych ludzi pod moją opieką.

To zniknie w mgnieniu oka.

Za ułamek sekundy mój mąż i ja nie będziemy mieć już pieluch w domu. Nasz sen będzie w większości nieprzerwany. Nasze życie powróci do siebie w nowy rodzaj normalności – takiej, w której nie dbamy o ludzi poniżej talii lub do kolan.

Nie chcę się spieszyć przez te lata, nawet jeśli w niektóre dni przyspieszyłbym dotyk. Nie chcę rozmawiać z moimi dziećmi, prosząc mnie o ułożenie z nimi układanki, aby zadzwonić do przyjaciela, którego kocham i za którym tęsknię, ale który, mam nadzieję, zrozumie, że za pięć lat będę o wiele łatwiej rozmawiać . W międzyczasie napiszmy i trzymajmy się blisko w naszych sercach.

W międzyczasie jestem tutajżyjąc uważnie z moimi dziećmi, bardziej niż świadomi, że moje lata „mamusi” są ograniczone.

Moja najstarsza już czasami nazywa mnie „mamą”. Zapytałem ją wczoraj, dlaczego zaczęła nazywać mnie „mamą” zamiast „mamą”, a ona z zaciekawieniem przechyliła głowę i uśmiechnęła się. Jakbym ją na czymś złapał. Jakbym przyłapała ją na dorastaniu.

Tęsknię za moimi dziewczynami. Moja siostra wychodzi za mąż i zastanawiam się, jak zaplanować przyzwoity wieczór panieński w czasie snu dzieci i fakt, że wciąż budzą się o 5 rano, niezależnie od tego, kiedy mama kładzie się do łóżka.

Tęsknię za moimi łatwymi, godzinnymi rozmowami z przyjaciółmi w innych stanach. Tęsknię za planowaniem oglądania filmów, których mój mąż nie będzie chciał ze mną oglądać. Brakuje mi tego, ale nie tak bardzo, jak się spodziewałem.

Bo gdzieś moje życie jako matki nie stało się konsumpcją osoby, którą wciąż jestem poza rodzicielstwem, ale wystarczyło. Przynajmniej na razie.

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polub naszą stronę na Facebooku, To osobiste, wszechstronne miejsce do dyskusji na temat małżeństwa, rozwodu, seksu, randek i przyjaźni.