contador gratis Skip to content

Moje zobowiązanie jako rodzica uprawiającego sport all-in

przysięga-sportowej-matki-2
Xinzheng / Getty i Valerie Loiseleux / Getty

Mamy, przyjaciele, wiosenno-letni sezon młodzieżowy. Kocham to. Naprawdę.

Właściwie można powiedzieć, że moja rodzina jest „na wszystko”. Mój syn gra w piłkę nożną, baseball i letnią koszykówkę; moja córka gra w softball, a mój mąż pomaga trenerom. W każdy weekend i kilka wieczorów w tygodniu znajdujemy się w ręku, siedząc na trybunach i zaopatrzonej chłodnicy, na jakimś boisku, trawiastym boisku lub korcie. I chociaż niektórzy mogą pomyśleć, że nasz sportowy styl życia jest zbyt jednostronny o tej porze roku, niczego byśmy nie zmienili.

Cóż, to nie jest całkowicie prawdziwe.

Dzieje się tak, ponieważ bycie „all-in” oznacza, że ​​widzieliśmy to wszystko. Mówię o dobrych, złych i brzydkich. (Ech, dlaczego jest tak dużo brzydoty?) Jeśli twoje dziecko uprawia sporty młodzieżowe, domyślam się, że też to wszystko widziałeś.

Teraz, zanim założysz, że wspinam się na moją mydelniczkę, by uderzyć tych rodziców, którzy zamienili sporty młodzieżowe w sporadyczne gówno, chcę ci zdradzić mój mały, brudny sekret: ja też jestem winna szaleństwa . Nie jestem dumny z tego, co powiedziałem, ani ze sposobu, w jaki się zachowywałem w kilku przypadkach. Więc zaufaj mi, kiedy mówię, że wiem, jak łatwo jest zgubić się w tej króliczej nory. Nawet najlepsze intencje mogą czasami sprawić, że myślisz wstecz.

Tak więc ta obietnica sportowego rodzica – ta obietnica bez dramatu, która zachęca nas wszystkich do stawiania na pierwszym miejscu tego, co naprawdę ma znaczenie w sportach młodzieżowych (tak, nasze dzieci) – jest tak samo dla mnie, jak dla ciebie. Jesteś ze mną? Mam nadzieję, że tak. Teraz przekazuje serca i powtórz za mną…

1. Zobowiązuję się zachowywać jak dorosły, gdy zostanie to wywołane „złym” wezwaniem na boisku.

Nie będę krzyczeć na sędziego ani wpadać w złość, która zawstydzi mojego gracza i sprawi, że będę wyglądać jak osioł. Zamiast tego wezmę głęboki oddech i wypuszczę nieco perspektywę. To nie jest World Series ani World Cup. Mecz nie jest sfałszowany; urzędnicy nie są oszukani. Błędy się zdarzają. Kiedy to zrobią, podniosę swoje duże dziecięce spodnie i pójdę dalej… dla dobra wszystkich.

2. Zobowiązuję się nie odgadnąć trenera mojego zawodnika w drugiej kolejności.

Wiesz, ten, który poświęca swój wolny czas na formowanie, opiekę mentorską i instruowanie mojego dziecka, kiedy może grać w golfa, spędzać czas z rodziną lub radośnie cieszyć się grą z boku. Nie zapomnę niezliczonych godzin, które spędzili na badaniu ćwiczeń poza sezonem, planowaniu meczów w przedsezonie i osobiście pracując najciężej. mój dzieciaku najlepiej jak potrafią na każdym treningu. A jeśli jest jakiś problem, który wymaga dyskusji? Porozmawiam z nimi bezpośrednio, zamiast zatruwać studnię, rozmawiając za ich plecami.

3. Zobowiązuję się, że nie będę gadał bezmyślnie z czyjegoś młodego sportowca, jeśli przegapi wyskakujące okienko, będzie walczył o uderzenie, nie trafi do kosza lub będzie wyglądał wolno na boisku.

Będę pamiętać, że to są Dzieci. Wciąż próbują wymyślić, jak poruszać się w tych ciągle zmieniających się ciałach. Oczekiwanie od nich doskonałego i konsekwentnego działania w każdej grze jest całkowicie nieprawdopodobne. To się po prostu nie stanie, ludzie. I w żadnym wypadku nie będę werbalizować mojego gracza, że ​​kolega z drużyny grał źle lub był powodem przegranej gry. Muszą wiedzieć tylko jedno: WYGRYWAJĄ I PRZEGRAJĄ JAKO ZESPÓŁ.

4. Zobowiązuję się nie krzyczeć poleceń do mojego gracza z boku.

Obejmuje to „Nie wychylaj głowy”, „Miej oko na piłkę”, „Musisz to zrozumieć”, „Bądź bardziej agresywny” lub inne niepożądane, niezamówione rady. Będę pamiętać, że chociaż moje intencje mogą być dobre, moja sesja coachingowa poza mankietem nikomu nie pomaga. Właściwie to prawdopodobnie stresuje moje dziecko, wkurza trenera i sprawia, że ​​wszyscy wokół mnie czują się naprawdę, bardzo niezręcznie. A jeśli nie mogę się zamknąć? “Masz to!” „Niesamowity wysiłek!” i „Chodźmy (wstaw tutaj numer gracza)!” są znacznie lepsze, mniej douchebaggy alternatywy.

5. Zobowiązuję się, że nie będę się bił za jazdę samochodem na kolację (tak, znowu).

Czy dostałem mojego gracza do gry na czas? Czek. Ubrany w stosunkowo czysty mundur i trzymający pełną butelkę wody? Sprawdź, sprawdź. Czy zdążyłam wcisnąć się w zdrowy, gorący, bogaty w białko obiad, zanim dotarliśmy do parku? To jest negatywne. Hej, dwa na trzy nie są złe. Przypomnę sobie, że nie da się zrobić tego wszystkiego dobrze, zamawiając ten wartościowy posiłek od nastolatka obsługującego okno dla zmotoryzowanych (który teraz zna mnie z imienia).

6. Obiecuję, że w drodze do domu nie będę zastraszał mojego dziecka listą rzeczy, które moim zdaniem zrobiły źle po meczu.

Nikt nie był tam incognito, który szukał przyszłych sportowców z college’u D1; na linii nie ma stypendiów pełnopłatnych. Powiem po prostu: „Fajnie było patrzeć, jak grasz” lub „Świetna próba osiągnięcia tego celu, następnym razem go zdobędziesz”. Jeśli mam jakąś prawdziwą i użyteczną radę, po mistrzowsku wplecę ją w inną rozmowę na inny czas. Ale najpierw dam mojemu dziecku czas, którego potrzebują, aby emocjonalnie i fizycznie się odprężyć po meczu, a ja nie wrzeszczę mu do ucha.

7. Zobowiązuję się powiedzieć „tak” lodom… nawet jeśli wypadną lub przegrają.

Czyż nie dzieje się tak wtedy, gdy najbardziej potrzebują uzdrawiających duszy właściwości kremowych dobrych produktów? A skoro już mowa o smakołykach, zobowiązuję się, że nie przekupię swojego gracza słodyczami, gadżetami ani pieniędzmi, jeśli zdobędą gola lub pokażą mi więcej pośpiechu. Chcę nauczyć ich, aby chcieli tego dla siebie i dla swojego zespołu, aby wygrane dzięki ciężkiej pracy były wystarczającą nagrodą. I na pewno nie chcę, aby strata była jeszcze gorsza, ponieważ teraz pozwolili, aby nagroda, którą dyndałem przed nimi, przemknęła im przez palce.

8. Zobowiązuję się nie dzielić się każdą dobrą grą, zwycięstwem drużynowym ani każdym osobistym osiągnięciem mojego sportowca do znudzenia z moimi przyjaciółmi w mediach społecznościowych.

Nie zrozum mnie źle, Facebook i Instagram to świetne miejsca do dzielenia się wydarzeniami z naszego codziennego życia. Ale nawet najlepsi przyjaciele zaczynają szukać emoji przewracających oczami po zbyt dużej bezwstydnej autoreklamie. „Rozumiem, Rachael… Twój dzieciak pokazuje niesamowitą sprawność na boisku z bardzo realnym potencjałem bycia profesjonalistą. Proszę, powiedz mi jeszcze raz jego statystyki? ” nikt nigdy nie powiedział. Więc zapamiętam, że mogę ukraść kilka takich chwil dla siebie. Nie oznacza to, że są mniej wyjątkowe, jeśli nie są świadkami tego całego świata.

9. Zobowiązuję się pamiętać o spakowaniu opatrunków do torebki i trzymaniu okładu z lodu w samochodzie.

Wszyscy wiemy, że jeden rodzic, który jest przygotowany, gdy ktoś złapie piłkę nożną w twarz lub rozwinie poważny przypadek wysypki na boisku podczas zjeżdżania do trzeciego, który nie poszedł tak dobrze. Chcę być nimi, kiedy dorosnę… no wiesz, zamiast udręczonej mamy, przygotowującej prowizoryczny zimny kompres z Slushie i taśmą klejącą. #goals

10. Zobowiązuję się umyć i wysusz strój zawodnika nie później niż 12 godzin po ostatnim meczu.

Dlaczego pytasz? Chcę uchronić się przed pełnym atakiem paniki, który pochodzi z gorączkowego poszukiwania munduru na godzinę przed następnym meczem, tylko po to, aby znaleźć go zwiniętego i pachnącego mokrym psem w pralce.

11. Zobowiązuję się trzymać z dala od polityki, która stała się tak powszechna w dzisiejszym sporcie młodzieżowym.

Nie będę walczyć o pozycję dla mojego atlety. Nie będę budować relacji służących egoizmowi w nadziei, że będę w stanie wpłynąć na określony wynik. Nie będę całował się z trenerem lub mamą zespołu w nadziei, że moje dziecko będzie miało więcej czasu na zabawę. Nie bez powodu nazywa się to sportami młodzieżowymi – chodzi o dzieci. Nie pozwólmy, aby wszystkie inne BS przesłaniały pozytywność płynącą z tego niesamowitego doświadczenia. Zostaw swoje własne interesy przy bramce i pozwól swojemu atlecie zarobić na to dla siebie.

12. Zobowiązuję się nauczyć mojego zawodnika dobrej sportowej rywalizacji, nie wchodząc w kontakt z tym głośnym dołkiem rodzicem z drugiej drużyny.

Wiesz, o czym mówię. Wojowniczy facet, który nalega, aby wykonać określone wezwanie (jaką grę on ogląda?) Lub laska, która mówi swojemu dziecku, aby nie przejmował się rażącym osobistym faulem, który właśnie przyniósł mu ostrzeżenie od sędziego. Zrobię, co w mojej mocy, by nie podnosić toksycznego poziomu gadaniny bzdur ani nie dać się namówić na jakieś przekomarzanie się na trybunach, ponieważ wybiorą niedojrzałe zachowanie. Ufam kosmosowi, że urzędnicy terenowi lub karma w końcu wydadzą swoje po prostu desery.

13. Zobowiązuję się do dobrej zabawy.

Wchłonąć to wszystko. Kibicować… za wszyscy. Szczególnie dla dzieciaka, którego mama nie mogła dostać się do gry, ponieważ pracuje na drugiej zmianie. Albo ten, który przez cały rok walczył o kontakt z piłką. Przysięgam rozkoszować się zapachem hot dogów na grillu, trzaskiem fastballu uderzającego w tył rękawicy łapacza i zakończeniem trzech gwizdków po ciężkim meczu piłki nożnej. W tym roku zobowiązuję się wziąć to wszystko – ciepłe słońce na mojej skórze, gdy siedzę na trybunach, rosa na trawie na boisku, wspierająca i świąteczna atmosfera, a moje szczęśliwe i zdrowe dziecko cieszy się tym, co wiem, że będzie trochę z najlepszych dni ich życia.

TERAZ ZAGRAJ W PIŁKĘ!