contador gratis Skip to content

Mówienie „nie” nie jest słabością: lekcje samoopieki

Mówienie „nie” nie jest słabością: lekcje samoopieki
Georgijevic / iStock

Zawsze ciężko mi było powiedzieć nie. Zadowalam ludzi. Nie chcę, żeby ktokolwiek był na mnie nieszczęśliwy lub zły. I mam krwawiące serce; Czuję to, kiedy ludzie cierpią i chcę to naprawić. Dlatego nie mogę się powstrzymać od sięgania do każdego i wszystkiego, oferowania wszystkiego, co mogę i odkładania na bok własnych potrzeb.

Jak możesz sobie wyobrazić, jest to zarówno dobre, jak i złe. Prawie każdy, kto mnie zna, postrzega mnie jako miłego. Ludzie rzadko się na mnie denerwują i myślą o mnie jako o kimś, kto jest wiecznie godny zaufania z ogromnym sercem. Ale moje serce łatwo pęka. Nieraz znajdowałem się w sytuacji intensywnego dawania, w którym zapomniałem dać najważniejszej osobie na sali – sobie. Samoopieka nie była na mojej liście rzeczy do zrobienia. W imię dobroci przyjąłem do swojego życia ludzi, którzy są krzywdzący, wysysają duszę lub manipulują.

Pomyślałem, że mogę zmieniać ludzi tylko dzięki empatii i miłości. Ale nie mogłem. Tylko ja się zmieniłem. Wyczerpałem się próbując pomóc; Byłem zmiażdżony, wyczerpany, cień mojego dawnego siebie. Ale ostatnio nastąpiła we mnie zmiana. Wybieram samoobronę zamiast poświęcenia. Szczerze mówiąc, skończyłem z tym gównem.

Oczywiście zmiana musiała nastąpić w wyniku niewielkiej awarii.

Byłem SAHM przez wiele lat, ale ostatnio podjąłem wiele obowiązków. Oprócz prowadzenia firmy na pół etatu, którą prowadziłem przez kilka lat, zajmowałem się pisaniem na własny rachunek, a także jako wolontariusz, który utrzymywałem przez ostatnie siedem lat.

Czy wspomniałem, że byłam również SAHM dla małych dzieci z mężem, którego nie ma codziennie 10 godzin i prawie nie ma żadnej zewnętrznej opieki nad dziećmi? Cierpiałem. Mój mąż cierpiał. A moje dzieci cierpiały.

Coś musiało dać. Wiedziałem, co to było, ale mówienie „nie” ludziom i zobowiązaniom, z którymi byłem gotowy, było dla mnie bolesne. Ludzie na mnie polegali. Nie chciałem nikogo zepsuć. Chciałem być miły.

Pamiętam, że rozmawiałem przez telefon, odpowiadając na e-mail lub SMS-a z jednego z wielu występów z wolontariatem, na które byłem obecnie zaangażowany, a mój 3-latek podszedł do mnie i powiedział: „Mamo, odłóż telefon. Tęsknię za Tobą.”

Łzy wypełniły mi oczy. Najważniejszym zobowiązaniem, jakie miałem, było tam u moich stóp, emanując do mnie miłością, mimo że ignorowałam go od godzin, tygodni, miesięcy.

Niedługo potem w końcu przeciąłem sznur. Opuściłem stanowisko w organizacji wolontariackiej. (Zgadnij co? Mieli wielu innych wolontariuszy i wszyscy przeżyli.) Postanowiłem zawiesić moją pracę w niepełnym wymiarze godzin do czasu, gdy mój 3-latek będzie w pełnym wymiarze godzin w szkole. Kiedy już to robiłem, przejrzałem swoje konta w mediach społecznościowych, przestałem obserwować kilka stron i ludzi, nieprzyjaznych ludzi, których nie znałem lub którzy w jakiś sposób mnie przygnębili i zablokowali innych.

Granice są piękne, piękne rzeczy. I choć bolało w końcu powiedzieć nie, teraz czuję się tak niesamowicie, że nie mogę w to uwierzyć.

Wokół kręci się ten internetowy mem, który naprawdę do mnie przemawia. To brzmi następująco: „Możesz być dobrym człowiekiem o dobrym sercu i nadal odmawiać”. Od teraz to będzie moja mantra. Bez względu na to, co zrobię, zawsze będę miły. To nie jest rzecz, nad którą muszę pracować. To powiedzenie, że żadna część nie wymaga uwagi i troski.

Wiem, że nie jestem sam. Wiele z nas kobiet – a może zwłaszcza tych z nas, które są mamami – jest na to podatnych. Chcemy, aby wszyscy byli przez cały czas szczęśliwi. Nigdy nie chcemy nikogo pomijać. Uważamy, że samoobrona jest oznaką słabości lub porażki. To nie jest. To oznaka siły.

To siła, której nasze dzieci potrzebują, a także życzliwość – że możemy stanąć w obronie samych siebie, że mamy moc dokonywania wyborów, które działają na nasze życie. Faktem jest, że nie możemy nikogo uszczęśliwić, jeśli sami nie jesteśmy szczęśliwi. Samoopieka musi być dla nas priorytetem.

Daję ci pozwolenie, aby powiedzieć „nie” i kopnąć poczucie winy na krawężnik, gdzie należy. Ty decydujesz o swoim życiu; nikt inny tego nie robi. Jeśli posłuchasz swoich instynktów, będziesz dokładnie wiedział, co musisz zrobić. Posłuchaj swojego serca. Działaj zgodnie z tym.

Zaufaj mi, będzie tak cholernie dobrze.