contador gratis Skip to content

Musiałam nauczyć się przestać mówić źle o sobie przy mojej córce

nie mów źle o sobie przy mojej córce
Kendra Barnes

Po urodzeniu drugiego dziecka w ciągu mniej niż tylu lat sprawy po prostu nie były takie same.

Przytyłem 53 funty w 9 miesięcy. Miałam 8-funtowe dziecko, potem 9-funtowe dziecko i widoczne rozstępy. Zostałem z rozciętymi mięśniami brzucha do tej pory, kiedy przyszli z diagnozą kliniczną i skierowaniem na fizjoterapię. Nie spałem od 10 lat i miałem najniższą samoocenę w całym moim życiu.

Mój wygląd stał się jednocześnie moją największą fiksacją i rozczarowaniem. Ważyłem się codziennie. Obsesyjnie dokonywałem pomiarów. Prawie całkowicie przestałem jeść.

I właśnie tam, zanurzając to wszystko, była moja dwuletnia córka.

Chwila mojego przyjścia do Jezusa wydarzyła się w taki sam dzień, jak każdy inny. Ale tego dnia weszła na wagę łazienkową i spojrzała na mnie wyczekująco. Jej oczy rozszerzone, jakby chciała powiedzieć: „Co to mówi, mamo? Czy to jest dobre?”

I w tym momencie poczułem, jak moje serce rozpada się na tysiące kawałków. Właśnie na tej podłodze z linoleum, której tak bardzo nienawidzę.

Uderzyło mnie w sposób, w jaki często zdarzają się powalające cię uświadomienia: naśladowała nawyki, o których nawet nie zdawałem sobie sprawy.

Po prostu naśladowała to, co widziała, jak robię tyle razy. Wejdź na wagę, aby ocenić swoją wartość, a następnie zareaguj, nawet nieznacznie.

Wydawała się nie zwracać uwagi przez te wszystkie poranki. Wydawała się nie zauważać, jak duży nacisk położyłem na swój wygląd, iz pewnością nie rozumiała całego emocjonalnego bagażu, który się z tym wiązał.

Ale to po prostu to. Ona nie rozumiała. Po prostu wiedziała, że ​​mama, jej najważniejszy kobiecy wpływ, waży się każdego ranka, a potem maluje się, kręci włosy, dobiera idealną biżuterię iz niecierpliwością oczekuje komplementu od taty.

To był jej punkt odniesienia. I to miało się zmienić.

Od tego dnia moją osobistą misją stało się otwarcie kochać siebie, zwłaszcza wobec niej. Nawet kiedy nie wierzyłem w to, co mówiłem. Nawet wtedy, gdy moja skóra absolutnie się czołgała. Szczególnie wtedy.

Przestałem się ważyć. Zacząłem jej mówić, że mama nałożyła makijaż, bo mnie to uszczęśliwiło, a nie dlatego, że ładna.

Powiedziałam jej, że jesteśmy dwiema najpiękniejszymi dziewczynami na świecie i że jest w porządku robić rzeczy, które poprawiają nam samopoczucie, ale byłoby też w porządku, gdybyśmy tego nie robili.

Kiedy następnym razem stanęła na tej wadze, powiedziałem jej, że była idealna. Po prostu taka, jaka była.

Kiedy zmieniłam ubranie, a ona wskazała na mój brzuszek po porodzie, nie cofałam się ani nie krytykowałam swojej dodatkowej skóry, tak jak wiele razy wcześniej. Powiedziałem: „Czy brzuch mamusi nie jest wspaniały? Trzymało ciebie i twojego brata, kiedy dorastałeś, a potem pomogło ci wyjść! Jakie to jest świetne??”

Część z nich powiedziałem przez zaciśnięte zęby. Niektóre z nich wydawały się wręcz hipokryzją. Ale kiedy dni zamieniły się w tygodnie, a nasze interakcje skupiały się na sile, wartości i miłości do tego, kim teraz jesteś, zacząłem odczuwać wzmocnienie, którego brakowało.

Zacząłem wierzyć w to, co mówiłem. To, co powiedziałem na jej korzyść, zaczęło przynosić korzyści w moim życiu. A te zwroty tylko na nią wpłyną.

Szukałem pomocy u trenera personalnego i dietetyka, aby w zdrowy sposób poradzić sobie z rzeczami, które chciałem zmienić. I wszystko, co wiedziałem o „byciu szczupłym” i „odchudzaniu”, wyrzuciłem do kosza i zacząłem od początku pod okiem ekspertów merytorycznych, którzy również obarczali mnie odpowiedzialnością za mój sukces.

Przestałem kojarzyć swoją wartość z powierzchownymi śmieciami.

Złapałeś to? Może chcesz to jeszcze raz usłyszeć. Jeszcze raz dla was wszystkich z tyłu:

Przestań wieszać swoje szczęście, poczucie własnej wartości, pewność siebie, zdolność do bycia seksownym… na tym, co widzisz w lustrze lub na wadze. Zatrzymać. Właśnie. Zatrzymać.

To będzie sprzeczne z intuicją. To będzie straszne. Może nawet wydawać się fałszywe. Ale będzie też wolny.

Jako kobietom powiedziano nam, bezpośrednio, ale w mniejszym stopniu, że nasz wygląd jest powiązany z naszą zdolnością do bycia postrzeganymi jako „wystarczające”.

Cóż, WKRĘĆ to.

Nie zrozum mnie źle. Nie mówię, że nie powinieneś dążyć do więcej. Nie sugeruję, żebyś zadowalał się miejscem, w którym nie jesteś sobą. Mam tylko nadzieję, że pokochasz siebie – naprawdę miłość siebie – po drodze.

Co by się stało, gdybyś zamiast rozbierać kurze łapki lub parę dodatkowych kilogramów znalazł jedną pozytywną rzecz do powiedzenia sobie? Poważnie, jak by to wyglądało w prawdziwym życiu?

Może powiesz sobie, że pracujesz nad zmianą i nawet jeśli nie osiągnąłeś jeszcze swojego ostatecznego celu, jesteś bliżej niż na początku. A może powiesz, że jesteś silny i zdolny do wszystkiego, co zamierzasz zrobić.

Może po prostu powiesz, że jesteś piękna. W tym momencie. Dzisiaj. Pod tymi świetlówkami. Piękny.

Nie wiem, co byś powiedział. Ale wiem, że tak radykalnie zmień swój paradygmat. A ja jestem pewny że sięgnie daleko poza Ciebie i Twoją umywalkę w łazience.

Wiem, bo widzę dowód we własnym domu.

Jesteśmy odpowiedzialni za wychowanie kolejnego pokolenia kobiet. Ty i ja.

Czy to nie najwyższy czas, żebyśmy odwrócili scenariusz?