contador gratis Skip to content

Musiałem przestać szukać doskonałości po urodzeniu dziecka

Musiałem przestać szukać doskonałości po urodzeniu dziecka
Eden Klinedinst

Całe życie chciałem mieć dziecko. Pragnąłem go tak długo, że stał się potrzebą. Ta potrzeba macierzyństwa zajęła moje myśli; było to dłuto, które ukształtowało dzisiejsze decyzje i nieuchronnie znalazło odzwierciedlenie we wszystkich planach na przyszłość. ja by mieć własne dziecko, zdecydowałem, w ten czy inny sposób.

Minęło pięć lat szczęśliwego małżeństwa, podobnie jak moja pierwotna docelowa data ciąży – ta, którą z żalem zaplanowałam w okresie dojrzewania. Musiałam wydać małą fortunę na testy ciążowe. Za każdym razem, zanim spojrzałem na ekran, brałem głęboki oddech i myślałem pozytywnie o pozytywnym wyniku. Pomyślałem, że mógłbym stworzyć dziecko. Wierzyłem, że mogę przywołać te dwie różowe linie mocą mojego umysłu. Zmagałem się z tykającym zegarem i niepowodzeniem mojego własnego ciała, które opierało się czemuś tak naturalnemu – temu, do czego zostało zaprojektowane. Minęły kolejne dwa lata i ludzie przestali pytać, kiedy założymy rodzinę. Wydawało się, że nawet oni stracili nadzieję, że będę w stanie nosić dziecko. Potem, dwa miesiące po mojej siedmioletniej rocznicy ślubu, stało się coś nie do pomyślenia: byłam w ciąży.

Mój mąż i ja zaplanowaliśmy przyjazd naszego syna najlepiej, jak potrafiliśmy. Żłobek był wart magazynu. Torba podróżna była gotowa do pracy. Książki dla rodziców zostały zapisane w pamięci. Elementy planu narodzin zostały dokładnie zbadane, zredagowane i zredagowane w obsesyjno-kompulsywne arcydzieło.

Ale całe nasze planowanie nie przygotowało nas na infekcję E. coli, którą zaraziłem się, a następnie przeszedłem na naszego syna, który urodził się przedwcześnie i walczył o oddech i życie na OIT. Moment, na który czekałem 27 lat, był przerażającą sceną niepokoju i wrażliwości. Nie byłam przygotowana na bezradne czekanie w dzień przy łóżku mojego noworodka, a na noc pozostawianie go pod opieką nieznajomego.

Nie byłam przygotowana na spędzenie tygodnia w szpitalu na rekonwalescencji ani na rozwinięcie ciężkiej alergii na lek mający przynieść ulgę. Nie byłam przygotowana na ostry sprzeciw mojego syna wobec karmienia piersią lub jego nagłą kolkę w drugim miesiącu. Nic nie szło zgodnie z planem; nic nie było takie, jak miało być. Gdzie pięknie pozowana sesja noworodkowa? Gdzie była ta natychmiastowa więź, którą dzieliliśmy podczas karmienia? Gdzie był mój wyczekiwany instynkt macierzyński, który wiedziałby, jak natychmiast uspokoić płacz mojego dziecka? Dlaczego nie byłem usatysfakcjonowany, mimo że dziura w kształcie dziecka w moim serce został w końcu wypełniony?

Mój sen przyszedł prawdziwe, i poczułem się oszukany. To jest tym, o co liczyłem i o co się modliłem? To to powód, dla którego potajemnie płakałam z zazdrości przy każdym ogłoszeniu ciąży?

Niestety, czułem się tak już wcześniej – wiele razy. Poczułem to w pierwszym trudnym roku małżeństwa, kiedy to osiągnąłem sercejest pragnienie do towarzystwa na całe życie. Poczułem to podczas mojego krótkiego i pełnego pokory czasu jako nauczyciel, kiedy osiągnąłem swoje sercejest pragnienie za szlachetne zajęcie. Poczułem to podczas wyczerpującego wypłaty okresu nowego posiadania domu, kiedy osiągnąłem swoje sercejest pragnienie za szacunek i podwyższony status społeczny.

Wszystkie te chwile łączyło jedno – powstały z nierealistycznych oczekiwań związanych z urodzeniem dziecka. W pełni oczekiwałem, że każde zrealizowane marzenie całkowicie mnie usatysfakcjonuje. Każde rozczarowanie powodowało, że szukałem nowego, lepszego snu. Do tej pory myślałem, że po prostu dążę do szczęścia, do mojego niezbywalnego prawa. Ale ja nie dążyłem do szczęścia; Dążyłem do perfekcji. Chciałem wszystkiego dobrego i żadnego złego, ale prawdziwej satysfakcji nie można znaleźć na powierzchownym poziomie.

Szczęście to świadomość, że mój syn przetrwał w obliczu tylu przeciwności i teraz dobrze się rozwija. Szczęście jest świadectwem dla kobiet, które cierpią z powodu niepłodności lub mdłości z powodu komplikacji porodowych. Szczęście to widzieć, jak przygotowały mnie moje zmagania i dały mi wiarę w moje zdolności jako matki. Szczęście to już widok owoców mojej pracy u jednego zdrowego, szczęśliwego i życzliwego chłopca.

Położyłem taki wielki ciężar na tak małych barkach, kiedy spodziewałem się, że mój syn będzie rozwiązaniem moich problemów. Zrobiłem mu krzywdę; Oczekiwałem od niego świata i jednocześnie go ograniczałem. Ale mój syn to coś więcej niż tylko moje radosne uczucia i liczba polubień, jakie jego zdjęcia dostają na Facebooku. Jest czymś więcej niż moje nierealistyczne oczekiwania i potrzeba poczucia całości. On jest czymś więcej niż komplementami od nieznajomych czy aprobatą moich rodziców. Jest cudownie niedoskonały, ale mimo to jest stałym źródłem radości i spełnienia.

Rezygnacja z dążenia do doskonałości będzie ciągłą walką, ale jest to konieczne i warte zachodu. Za każdym razem, gdy cenię rzeczywistość ponad fantazję, doświadczam pełni moich błogosławieństw i doceniam bogactwo mojego życia, ponieważ kiedy jestem zajęty poszukiwaniem doskonałości, tracę dobro, które jest przede mną. Tęsknię za chwilami tak nieoczekiwanymi i pięknymi – chwilami, których sam nigdy nie byłbym w stanie wymyślić. Nie chcę przegapić ani jednej sekundy z moim synem lub tym dzikim życiem, które dzielimy, czy to dobrze, czy źle. Chcę to wszystko.