contador gratis Saltar al contenido

Musimy przestać prosić dzieci o realizację projektów szkoły drzewa genealogicznego

przestań przypisywać drzewo genealogiczne
Mieszaj obrazy – JGI / Jamie Grill / Getty

Czekałem, aż autobus mojego syna przyjedzie po szkole, zajmując się przewijaniem mediów społecznościowych. Widziałem, jak mój przyjaciel właśnie napisał: „Dlaczego nauczyciele przypisują dzieciom projekty drzewa genealogicznego?” Moje serce opadło.

Mój przyjaciel ma siedmioro dzieci, z których pięcioro zostało adoptowanych. Jej córka w wieku liceum, adoptowana jako przedszkolanka z pieczy zastępczej, otrzymała od nauczyciela biologii zadanie stworzenia skomplikowanego drzewa genealogicznego.

Projekty takie jak ten sięgają co najmniej lat 80. i 90., kiedy chodziłem do szkoły. Pamiętasz mapowanie koloru oczu na zajęciach z biologii, aby zilustrować, jak działają geny dominujące i recesywne? A co z poproszeniem członków rodziny o zademonstrowanie, czy mogą, czy nie mogą, potrząsać językami?

Pamiętam, że jako licealista lubiłem te projekty, głównie dlatego, że dały mojemu mózgowi przerwę od skomplikowanego słownictwa matematycznego i naukowego, którego nigdy nie mogłem opanować. Fajnie było odkryć, jak działają geny, gdy zorientowałam się, dlaczego ja i moje rodzeństwo mieliśmy osobliwy odcień orzechowych oczu.

Ale zdarzały się takie projekty, które były też bolesnym przypomnieniem tego, czego nie miałem w życiu. Rodzice mojego ojca nie żyli. Straciłem dziadka w piątej klasie, a moja babcia zmarła na raka na długo przed moim urodzeniem. Rodzicielskie postacie mojej matki nie były jej biologicznymi krewnymi. Chociaż miałem szczęście, że zostałem nieoficjalnie adoptowany przez ludzi, których nazywam „dziadkiem” i „mamą”, nie byli w stanie podać informacji potrzebnych mi do ukończenia niektórych projektów.

A teraz, jako mama czwórki dzieci, z których wszystkie zostały adoptowane po urodzeniu, wzdrygnęłam się, gdy moje pierwsze dziecko przyniosło do domu swoje pierwsze zadanie rodzinne: kalendarium jej życia, które musiało obejmować siedem ważnych wydarzeń.

Nie byłem sam w swoim strachu i nadal nie jestem.

Inna przyjaciółka napisała w zeszłym tygodniu, że jej syn w wieku szkolnym został przydzielony do zbadania pochodzenia jego rodziny, zilustrowania flagi kraju rodzinnego i wyjaśnienia tego klasie. Inne dzieci są proszone o przyniesienie swoich zdjęć dziecka, często na zbliżające się pokazy slajdów z okazji ukończenia szkoły.

Nie tylko rodziny adopcyjne widzą liczne problemy związane z takimi przydziałami, ale także rodziny zastępcze, rodziny, w których dzieci nie wiedzą, kim są ich biologiczni ojcowie, oraz dzieci z wieloma rodzicami, jednymi biologicznymi, a niektórzy nie. Są też dzieci samotnych rodziców lub dzieci wychowywane przez innego krewnego, takiego jak dziadek, starsze rodzeństwo lub ciocia. Są dzieci z dwiema mamami lub dwoma ojcami i dzieci z kilkoma przybranymi rodzicami.

Takie projekty są uzależnione od tego, czy dziecko ma dostęp do informacji o członkach jego biologicznej rodziny. Lub w przypadku zadania na osi czasu nauczyciele zakładają, że dziecko ma siedem rzeczy w swoim życiu, które są wystarczająco pozytywne i znaczące, aby podzielić się nimi z rówieśnikami.

Na przykład wiele dzieci przebywających w pieczy zastępczej przeżywa traumatyczne dzieciństwo, często związane z wykorzystywaniem i zaniedbaniem. Nie mają siedmiu szczęśliwych wydarzeń, którymi mogliby podzielić się z rówieśnikami. Niektóre dzieci, które wychowują moi przyjaciele, przyjechały do ​​domu swoich przybranych rodziców, mając tylko worek na śmieci z kilkoma rzeczami. To mógł być ich trzeci, trzynasty lub trzydziesty ruch w ich krótkim życiu.

Sprowadza się to do tego: zadania, które zakładają, że wszystkie dzieci mają dostęp do informacji o rodzinie biologicznej lub zakładają, że wszystkie dzieci miały idylliczne dzieciństwo, są ostracyzmem.

Moja rodzina nie jest już wyjątkiem. Jesteśmy normą. Jesteśmy częścią wielu rodzin w całym kraju, które nie są jedną mamą, jednym tatą i dwójką lub trójką dzieci, z których wszyscy są spokrewnieni biologicznie. Jesteśmy piękną łamigłówką, ułożoną decyzją, by być kimś innym, ale mimo to bardzo realną rodziną.

Rozumiem, że nauczyciele mają dobre intencje i nie starają się tutaj wykluczać, ale czas odłożyć na bok zadania związane z biologiczną rodziną. Zamiast tego stwórzmy nowe zadania, które zachęcają dzieci do bycia dumnymi z tego, kim są i dzielenia się tym, co mogą, zamiast zmuszania ich do ujawniania tego, czego brakuje.