Saltar al contenido

My Tween kocha powieści graficzne i czas skończyć z piętnem

powieści-graficzne-1
2thirdsphoto / Getty

Kiedy idziemy na targi podręczników szkolnych, a moja dziewięciolatka podnosi komiks, przyznaję, wzdrygam się w duchu. Nie ma tam tylu słów, Jęczę do siebie. Zapłacę za to osiem dolców, a ona skończy to za pół godziny.

A jednak wiem, że te wewnętrzne myśli są wywoływane przez nieuzasadnione uprzedzenia, nie wspominając o hipokryzji. Kiedy byłem dzieckiem, mama kupowała mi komiks Archiego prawie za każdym razem, gdy szliśmy do sklepu spożywczego. Chociaż, żeby było jasne, komiksy Archiego, które czytałem pod koniec lat 80., były wypełnione regresywnymi historiami dwóch dziewczyn, które były „przyjaciółkami” rywalizującymi o jednego faceta, który nie mógł się zdecydować, a wszystko to utrwalając stereotyp prostoty -Jane mądra dziewczyna i tajemnicza, uwodzicielska suka. Nie pozwoliłbym moim dzieciom ich czytać bez poważnych dyskusji na temat fabuły.

Pomijając problematyczne opowiadanie historii, miałem obsesję na punkcie tych komiksów Archiego. I chociaż ukończenie każdego z nich zajęło mi tylko pół godziny – z wyjątkiem Podwójnych Digestów, które odkurzyły całą błogą godzinę mojego dnia – czytałem je w kółko. Moje komiksy Archiego były przechowywane w kartonowych pudełkach, ponieważ moje regały były już przepełnione moją kolekcją książek Nancy Drew i RL Stine. Trzymałem pudełka z komiksami Archiego w rotacji, połykając je i ponownie pożerając, dopóki ich nie zapamiętałem.

Tak więc, jeśli czytam tyle komiksów jako dziecko, dlaczego odczuwam ten opór, gdy przychodzi do kupowania komiksów dla mojego dziecka? Nie chodzi o pieniądze – będzie je czytać w kółko, tak jak ja. Dostanie wartość moich pieniędzy.

Myślę, że dla mnie to głównie dlatego, że mam uprzedzenia, że ​​powieści graficzne nie są „prawdziwymi” książkami – ze względu na obrazy. Ale to nie znaczy, że nie dają prawdziwej okazji czytanie, i nie oznacza to, że moja córka nie odnosi żadnych korzyści z czytania tych książek ani że w jakiś sposób jest przez nie krzywdzona. Czy to?

Dla niektórych powieści graficzne wydają się po prostu gorsze od książek z rozdziałami. Ale dla innych, choćby podświadomie, powieści graficzne reprezentują rodzaj mrocznej kultury podziemnej, coś, co wydaje się buntownicze i niestabilne, być może nawet nieco anarchistyczne. To może nie być świadome uprzedzenie, ale jest prawdziwe. Pozostałości naszego zbiorowego niepokoju społecznego wokół powieści graficznych i kultury komiksów pochodzą z połowy XX wieku, kiedy powieści graficzne były instytucjonalnie demonizowane.

Podczas „inkwizycji komiksów” w 1954 r. Powieści graficzne zostały dosłownie postawione przed sądem w siedzibie sądu Thurgood Marshall Courthouse (wówczas zwanej Foley Square US Courthouse) w Nowym Jorku. Podczas przesłuchań transmitowanych w telewizji podkomisja Senackiej Komisji Sądownictwa zbadała potencjalny wkład przemysłu komiksowego w przestępczość nieletnich.

Miika Laaksonen / Unsplash

„Hitler był nowicjuszem w porównaniu z przemysłem komiksowym” – oskarżył Fredric Wertham, wybitnego i szanowanego psychiatrę tamtych czasów, który napisał szkalującą komiks Uwodzenie niewinnych. Jego dane łączące komiksy z przestępczością nieletnich zostały później uznane za przesadzone lub wręcz sfałszowane, ale szkody zostały wyrządzone. Do czasu zakończenia procesu w 1954 roku 70% Amerykanów uważało, że komiksy doprowadziły do ​​przestępczości nieletnich. Może część tego uprzedzenia utknęła w nas.

Dzisiejsze komiksy i powieści graficzne (komiksy są jak magazyny, a powieści graficzne są oprawiane jak książki) są tak różnorodne, jak każdy inny gatunek, a nawet bardziej zróżnicowane, ponieważ powieści graficzne mogą należeć do każdego gatunku, jaki może zwykła książka, będąc jednocześnie pod większym Gatunek „powieści graficznych”. W rzeczywistości bibliotekarze mają trudności ze znalezieniem odpowiedniego miejsca do przechowywania powieści graficznych z powodu tak ogromnej różnorodności treści.

„Na przykład wspólne przechowywanie powieści graficznych na półkach”, stwierdza Narodowa Koalicja Przeciw Cenzurze (NCAC), „czasami prowadziło do tego, że rodzice narzekali, że ich dzieci omyłkowo wybrały nieodpowiednią książkę ze względu na jej bliskość i wizualne podobieństwo do książek skierowanych do starszych nastolatki lub dorośli ”.

Moje dzieci zazwyczaj skłaniają się ku powieściom graficznym, które przedstawiają historie z ich ulubionych serii książek (Skrzydła ognia Tui T. Sutherland jest w tej chwili wściekłością; nawet mnie wciągnęło, jestem w księdze siódmej, Pomóż mi). Moje dzieci nie szukałyby towarzyszących im powieści graficznych w „sekcji powieści graficznych”. Spodziewaliby się, że te tomy będą ustawione w jednej linii z ich ukochaną oryginalną serią. Tak powinno być, bo czas zacząć postrzegać powieści graficzne jako „prawdziwe” książki.

Kristen Mae

Dziś eksperci twierdzą, że czytanie powieści graficznych przez dzieci jest w porządku, a nawet korzystne. Centrum Nauczania i Uczenia się na Uniwersytecie w Oregonie stwierdziło, że „komiksy średnio 53,5 rzadkich słów na tysiąc” – więcej niż średnie znalezione w książkach dla dzieci (30,9), a nawet w książkach dla dorosłych (52,7).

Nauczyciele zaczynają nawet eksperymentować z wykorzystaniem komiksów do nauczania w klasie. Trzeba jeszcze przeprowadzić więcej badań w tej sprawie, ale wczesne badania wydają się wskazywać, że zachowanie pamięci poprawia się, gdy materiały edukacyjne są prezentowane w formacie komiksu. W badaniu 140 absolwentów z klasy zarządzania strategicznego, Jeremy Short, kierownik ds. Zarządzania strategicznego w Price College of Business na University of Oklahoma, stwierdził, że 80 procent jego studentów woli nowatorskie podejście do materiałów klasowych w porównaniu z wersją tekstową. .

Ale najbardziej musimy przyznać, że każda lektura jest dobrą lekturą. Jeśli dziecko chce czytać powieści graficzne, pozwól im. Jeśli chcą czytać książki poniżej ocen, książki z obrazkami, „bez wyobraźni” literaturę faktu, pozwól im. Zmuszanie dzieci do czytania rzeczy, których nie chcą czytać, może przynieść odwrotny skutek, wyłączając je do czytania w ogóle, sprawiając, że wydaje się to uciążliwe. Zachęcanie ich do czytania dla przyjemności pomaga zaszczepić zamiłowanie do czytania i właśnie o to tutaj chodzi.

Moja kolekcja komiksów Archiego mogła nieco wypaczyć mój pogląd na to, co jest normalne i akceptowalne, gdy próbuję zdobyć chłopca (byłam książkową Betty do rdzenia, zdesperowana, by zostać tajemniczą Weroniką), ale seria wywołała również moją miłość do czytania i zainspirował moją twórczość artystyczną. Rysowałem własne komiksy, pełne wielowymiarowych postaci i złożonych wątków fabularnych, rozwijając swoją miłość do sztuki i literatury oraz kładąc podwaliny pod moją ostateczną karierę powieściopisarza.

Widzę, że to samo dzieje się z moją córką. Na jej półkach z książkami stoją tomy czasopism, z których każda jest wypełniona szkicami postaci, ich opisami i historiami na marginesie ich potarganych włosów, butów superbohaterów tupiącego złego faceta i zdeterminowanych, zaciekle zmrużonych oczu. Zjada całą serię książek, a potem z niecierpliwością oczekuje publikacji ich komiksowych odpowiedników.

Przypuszczam, że nadszedł czas, abym odłożył na bok swoje absurdalne wewnętrzne uprzedzenia i poszedł po portfel.