contador gratis Skip to content

Nadopiekuńczy helikopter rodzicielski: Przerwanie cyklu

Nadopiekuńczy helikopter rodzicielski
Imgorthand / iStock

Nie jest tajemnicą, że przez lata coraz bardziej przypominamy naszych rodziców. Najpierw staramy się jak najdalej od nich oddalić. Potem, kiedy sami stajemy się rodzicami, myślimy, że może, tylko może, nasza matka i ojciec wcale nie byli w błędzie. Pewnego dnia słyszymy, jak nasze matki mówią naszymi ustami do naszych dzieci i zdajemy sobie sprawę, że cykl trwa – czy tego chcieliśmy, czy nie.

Przyjmujemy nasze style rodzicielskie na różne sposoby i często nie jest to z wyboru – bardziej jak języka ojczystego uczymy się słowo po słowie, tak jak jest on używany w naszej rodzinie, w ten szczególny sposób: intonacje, słowa wypełniające i ulubione przysłowia. Wraz z rozwojem sposobu myślenia rozwija się także pogląd na świat. Czy to mądrość pokoleń, czy tylko dwuznaczna cecha rodziny?

Moja mama mówiła wiele zwrotów, które były jej odpowiedzią na wszystko: „Będę się martwić”. „Czy chcesz, aby stało się z tobą coś złego?” „Świat jest niebezpieczny!” i tym podobne.

Mnie: Dlaczego nie mogę iść na kemping z moją klasą? Nauczyciel tam będzie!

Moja matka: Wolałbym, żebyś tego nie zrobił. Będę się martwić

Mnie: Proszę, pozwól mi iść na taniec! Nie ufasz mi

Moja matka: Nie ufam innym. Świat jest niebezpieczny

Mnie: Bardzo chciałbym nauczyć się jeździć na rowerze!

Moja matka: Chcesz skręcić kark?

Nic nie było wystarczająco bezpieczne, a ja nigdy nie byłem wystarczająco bezpieczny. Kiedy trochę podrosłem, zacząłem protestować i negocjować, a potem pojawiło się główne zdanie: „Kiedy jesteś rodzicem, będziesz wiedział, jak się czuję”.

I zrobiłem. Dobry Boże, jak to zrobiłem. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem swojego pierworodnego, przytłoczyły mnie zmartwienia i odpowiedzialność. Wydała mi się taka krucha, tak wrażliwa. To ja musiałem ją chronić, ponieważ całkowicie na mnie polegała.

Jestem pewien, że każda matka na świecie jest zalewana takimi uczuciami, zmiatana z nóg, desperacko próbująca znaleźć coś, czego mogłaby się chwycić, kawałek twardego podłoża, na którym mógłby stanąć. Dla mnie była to czujność – obserwowałem ją co minutę. Na początku było to łatwe; wszystko, co musiałem zrobić, to zorganizować wokół niej bezpieczną przestrzeń.

Na początku było to jej łóżeczko. Obszar ten rozprzestrzeniał się pieszo po stopie, gdy uczyła się wyciągać ręce między prętami i chwytać rzeczy, gdy wykonywała pierwsze próby czołgania się. Kiedy wstała i zrobiła pierwszy krok, moje serce zabiło mocniej. Czy to była radość, duma, zdumienie? Obawiam się, że tak nie było. To był całkowity strach. Byłem przerażony, że może się potknąć i zranić. „Ostrożnie tam. Nie chcesz się przewrócić, prawda? Powiedziałem.

I to było to; Słyszałem, jak moja mama to mówi.

Walczyłam z absurdalnym uczuciem – nie chciałam, żeby moje dziecko się starzało, bo im była starsza, tym mniej miałam kontroli i tym więcej zagrażało jej ze wszystkich stron. Nie mogłem ich wszystkich odeprzeć, a to było za dużo. Wiedziałem, że to źle, że jeśli tak będzie dalej, to udusiłbym swoje dziecko, zamiast je matkować. Musiałem ją wypuścić. Jednak zawsze łatwiej powiedzieć niż zrobić, prawda? Nadopiekuńczość występuje w rodzinach jak wada serca lub choroba psychiczna.

Wiem teraz, że za słowami „Będę się martwić”, zawsze towarzyszyła myśl: „Jeśli coś ci się stanie, nigdy sobie nie wybaczę”.

Wiem, że każdy rodzic helikoptera chce tylko, aby jego dzieci żyły i miały się dobrze. Ale czy mają się dobrze, gdy są pozbawieni podstawowych praw? Dzieci zostały zaprojektowane tak, aby podejmować ryzyko; mają prawo do nowych doświadczeń. Tylko dzięki temu podejmowaniu ryzyka i radzeniu sobie z nimi rozwijają się najlepiej, jak potrafią.

Czy wybaczyłbyś sobie okaleczenie ich miłością? Czy wolałbyś sobie wybaczyć, że sprawiłeś, że są przerażeni, nerwowi, zależni i niezdecydowani, że nie są w stanie czerpać radości z wyzwań – i życia jest pełne wyzwań, nie mniej niż pełne niebezpieczeństw – niż pozwolenie im wspiąć się na to cholerne drzewo, nawet jeśli w końcu zmiażdżą swój mały guzik w nosie? Każde dziecko ma prawo biegać, upaść, podrapać się po kolanie, uronić łzę i przezwyciężyć to.

Myślę, że powinniśmy dać im wystarczającą zasługę, aby poradzili sobie z tym, co było nieodłączną częścią ich przodkowej przeszłości.

Tak, świat jest niebezpiecznym miejscem, ale jest zbyt chaotyczny, by go kontrolować. Odkąd przestałem kontrolować wszystko, nie czułem się lepiej. Nadopiekuńczy rodzice nie są szczęśliwymi rodzicami, ponieważ biorą za dużo na swoje barki, a nieszczęśliwy rodzic nigdy nie może być dobry dla dziecka; czyjś niepokój przenosi się na dzieci.

Oprócz poczucia niebezpieczeństwa i niepewności z powodu ciągłego zmartwienia rodziców, te dzieci stają się także strażnikami dobrego samopoczucia i spokoju ducha dorosłych. Postanawiają nie chodzić w różne miejsca i nie robić rzeczy, które pomogą Ci zachować zdrowie psychiczne. Są tacy empatyczni, inteligentni i zdecydowani. Czy nie uważasz, że są na tyle rozsądni, aby nie skoczyć z klifu, nawet jeśli wszyscy inni to robią? Czy nie ufasz im, że poradzą sobie z własnym życiem?

Mam nadzieję, że zachowam to razem, gdy będzie starsza. Wciąż się martwię. Za każdym razem, gdy widzę ją kołyszącą się głową na drążku do podciągania, jestem zmartwiona. Jednak robię, co w mojej mocy, by nie unosić się nad nią, sapiąc i sapiąc. Pozwalam jej odejść, aby uczyć się na własnej skórze, bez względu na to, jak bolesne jest to (głównie dla mnie). Przełamuję błędne koło i pozbywam się dokuczliwej cechy rodzinnej.