Najgorsza rzecz w przekroczeniu terminu

Posiadanie dziecka to niesamowity prezent, ale bądźmy tu szczerzy: kiedy przekroczysz termin porodu, nietrudno jest znaleźć coś, na co można narzekać. Ból. Obrzęk. Niezdolność do snu. „OMG-gdzie-do-cholery-jest-to-dziecko?” uczucie. 900 SMS-ów, które otrzymujesz każdego dnia, z pytaniem, czy już rodziłaś. Może trochę zwariować. Ale dla mnie, kiedy minęło siedem dni od terminu porodu z moim drugim dzieckiem (które wydawało mi się siedmioletnim dzieckiem), to nie były rzeczy, które do mnie dotarły. ZOBACZ TAKŻE: Dlaczego Twój termin jest wspaniały. dodatkowy czas, który dał mi do wariowania. Większość kobiet w ciąży zna to uczucie końca ciąży. Rozpoczyna się zagnieżdżanie. Być może posiłki są przygotowywane i zamrażane na te niemożliwe do przewidzenia pierwsze tygodnie. Rzeczy, o których myślimy, że nigdy więcej nie będziemy w stanie zrobić – lub przynajmniej przez jakiś czas – są zrobione. Ale zazwyczaj – przynajmniej dla mnie – wszystkie te rzeczy są wykonywane do czasu, gdy zbliża się termin, mimo że jest to tylko przewidywanie. Tak więc, kiedy minęło jeden, dwa, trzy, siedem dni po porodzie i skończyłem wszystko, co chciałem zrobić, jedyne, co pozostało, to przerażenie faktem, że będę mieć kolejne dziecko. Znasz to uczucie czekania na coś, czego nie jesteś pewien, kiedy i jak to się stanie? Tak, nie radzę sobie z tym dobrze. Moje pierwsze dziecko, moja córka, urodziło się dwa dni po terminie porodu podanym mi przez lekarzy. Nic takiego. Ponieważ nigdy wcześniej nie miałam dziecka, nie miałam pojęcia, co pociąga za sobą poród lub spanie około godziny na dobę. Nie za bardzo, żeby się tym denerwować. Ale z moją sekundą byłam świadoma tych rzeczy (kto powiedział, że nie pamiętasz bólu porodowego ?!). I w miarę jak mijały dni, a jedyne, co musiałem zrobić, to pomyśleć, że jedna myśl przechodziła w kolejną, w następną, aż w końcu całkowicie przestraszyłem się porodu. (Uwaga: pracuję w domu, co nie jest do końca idealne, aby nie zastanawiać się nad rzeczami). Oto sposób, w jaki to widzę: kiedy coś się dzieje – bum! – kiedy najmniej się tego spodziewasz, nie masz czasu o tym myśleć. Po prostu radzisz sobie i wymyślasz rzeczy na bieżąco. Ktokolwiek powiedział kiedyś, że przewidywanie rzeczy jest o wiele trudniejsze do zniesienia, niż sama rzecz była tak dobra. Kiedy w końcu urodził się mój syn, wszystko było w porządku. Nic, o co bym się martwił – nie dotarcie do szpitala na czas; trudna praca; itp. – skończył się dzieje. A gdyby tak było, poradziłbym sobie z tym wtedy. Ale w wirze czasu znanym jako czekanie było to niemożliwe do zobaczenia w tamtym czasie. Każdego dnia mniej więcej budziłam się myśląc: „Nadal jestem w ciąży? Czas znaleźć rzeczy, o które warto się martwić!” Nauka radzenia sobie z nieznanym w konstruktywny, nie panikujący sposób jest czymś, co mam nadzieję kiedyś opanować niezależnie od tego, czy kiedykolwiek będę w ciąży, czy nie. Najwyraźniej nie jest to jedna z moich mocnych stron. Ale dla każdego, kto nagle zaczyna martwić się rzeczami, których nie było kilka tygodni temu, ponieważ ich termin porodu już minął, obiecuję, że wszystko będzie dobrze. Nieważne, co się stanie. (I wiem. Komuś, kto nie jest w ciąży, łatwo to powiedzieć). Czy przekroczyłaś termin porodu? Jak wyglądały te ostatnie dni? Czytaj dalej: