contador gratis Skip to content

Najtrudniejsza część rodzicielstwa nie jest tym, czego się spodziewałem

Najtrudniejsza część rodzicielstwa nie jest tym, czego się spodziewałem
Steph Mignon

To było typowe popołudnie pod koniec tygodnia na moim podwórku, kiedy zdałem sobie sprawę, czego najbardziej nie lubię w byciu mamą.

Mój najlepszy przyjaciel, który jest singlem, wpadł z wizytą. Próbowała zabawiać moje dzieci, kiedy grillowałem kolację, przeklinając siebie za to, że zamiast tego nie przyniosłem do domu kurczaka z rożna Costco – wszystko z powodu artykułu, który przeczytałem o niebezpieczeństwach związanych z karageniną.

W międzyczasie dziecko grucha i próbując odwieść moje dziecko od karmienia karmy dla psa jej pluszowymi zwierzętami, rozmawialiśmy o niej z przyjaciółką piątek plany nocne, bo oczywiście poza DVR nie miałem. Z drugiej strony miała opcje. Takie, o jakich marzą samotne dziewczyny: rezerwacja w eleganckiej restauracji była pierwszą opcją. Kolejnym był jazz i wino w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Spotkanie w nowym gastropubie w centrum było trzecim miejscem.

Za mniej więcej godzinę zostawi mnie z rutyną na dobranoc i zepsutymi dziećmi, a potem pobiegnie, by rozkoszować się długim, nieprzerwanym prysznicem, po czym wślizgnie się w dowolną liczbę natychmiastowych kreacji. Potem wyruszyła w noc, a możliwości były tak pachnące jak jej perfumy. Jej umysł roi się od myśli o pracy i winie. Pewnie by się upiła. Prawdopodobnie zamówiłaby późne wieczorne wynos. Mogłaby nawet pocałować nieznajomego. Moja przyjaciółka mogłaby być lekkomyślnie nieodpowiedzialna, gdyby chciała, nie odpowiadając przed nikim.

Wyobrażając sobie wszystko, co czekało nas oboje, zdałem sobie sprawę, co jest najtrudniejszą częścią rodzicielstwa. I to nie jest to, co myślałem, że będzie. Nie chodzi o wyburzenia – najgorsze z nich zdarzają się zawsze, gdy zapomnisz o dodatkowych chusteczkach lub zapasowym stroju lub gdy masz na sobie biały strój.

To nie są rozstępy. Och, rozstępy. Żaden krem ​​za sto dolarów ani magiczny eliksir nie przywróci skórze moich bioder tego, czym była kiedyś.

To nie jest płacz. Kolka noworodka płacze. 6-miesięczne ząbkowanie płacze. Maluch płacze w napadzie złości. Tylko dlatego, że chcę cię zirytować płaczem. Dwójka dzieci płacze jednocześnie. Chociaż jest to dość okropne, nie jest to nawet płacz. Chociaż nie ma innego bardziej niepokojącego dźwięku na świecie niż dziecko cierpiące, czy to prawdziwy, czy wyimaginowany.

To nie jest bałagan. Wydatek. Dyskomfort związany z koniecznością trzymania własnego moczu, aby poradzić sobie z kimś innym. Najtrudniejszą częścią nie jest nawet brak snu. Myślałem, że sen będzie łatwiejszy za drugim razem. Myliłem się.

Kluczyki do samochodu wylądowały w zamrażarce. Przespałem swojego pierworodnego głośno wyrzucając butelkę kefiru na podłogę głównej sypialni. Były momenty tak przejmującego wyczerpania obojga dzieci, że nie byłam pewna, czy kiedykolwiek zdołam się obudzić.

Najtrudniejsza część to nie żadna z tych rzeczy, choć trzeba przyznać, że są do niczego. Nikt nie lubi zapachu sfermentowanych produktów mlecznych w ich nowym dywanie. Najtrudniejszą rzeczą w byciu mamą jest coś, z czym wciąż walczę, dwoje dzieci i dwa lata później.

Chodzi o to, że już nigdy nie będę naprawdę wolny.

Nigdy nie zgubię się w nocy, tak jak przed narodzinami moich dzieci. Nigdy więcej nie będę latał z miejsca na miejsce dla kaprysu, pędząc od jednej ekscytującej perły ostryg na imprezie do drugiej, przez zadymione taksówki i zapomniane rozmowy z ludźmi, którzy nimi kierują (dawno temu, trzy lata temu, Uber nie był rzecz) mając na myśli tylko chwilę. Nie będę mógł tak odpuścić, stracić poczucia czasu – ani na parkiecie, ani nawet na długim biegu. Moje dzieci zawsze będą zaciemniać mój osąd, kształtować moje decyzje, decydować o mojej nocy.

Uświadomienie sobie, że nigdy nie będę w stanie wyruszyć w świat bez moich dzieci i nie odczuwać ciągłego przyciągania do nich, jakby magnetyczna pępowina wciąż była przyczepiona, napełnia mnie zarówno radością, jak i dziwnym poczuciem straty.

Jasne, zatrudnię opiekunkę, jak wszyscy inni. Zjedz obiad, a nawet drinki. Zobaczyć film. Połącz się na imprezie. I tańcz, prawdopodobnie nawet zatańczę. Ale część mnie, prawie cały mnie, jeśli mam być szczery, będzie już jedną nogą za drzwiami w pośpiechu, aby wrócić do domu i zajrzeć do środka, aby zobaczyć, czy ludzie, których pomogłem stworzyć, wciąż oddychają.

Tęsknię za swoją emocjonalną niezależnością. Naprawdę jestem, ponieważ nie mogę nawet biec do Targetu sam, nie tęskniąc za nimi, martwiąc się o nich, mając nadzieję z każdym bólem serca, że ​​wszystko w porządku.

To wtedy mnie uderza, jak blisko podcięto mi skrzydła. To bardzo wyczerpujące kochanie małych ludzi. I chociaż moje dzieci są najlepszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przydarzyła, brak wolności, jaką pociąga za sobą taka miłość, jest najtrudniejszą częścią rodzicielstwa.