contador gratis Skip to content

Naprawdę potrzebujesz swojej wioski jako rodzica o specjalnych potrzebach

rodzice ze specjalnymi potrzebami
Leah Moore

Kiedy pierwszy raz to mi się przytrafiło, czytałem książkę wydaną przez społeczność. Moje małe bliźniaczki spały błogo w cieniu, a moja córka bezpiecznie pływała z mężem. Wygrzewałam się w tej rzadkiej chwili całkowitego relaksu – nikt mnie do niczego nie potrzebował. Wspaniały.

Nagle jednak usłyszałem śmiech dochodzący z basenu dla dzieci, 5 stóp przede mną. Podniosłem głowę i zobaczyłem, że nastolatka z zespołem Downa przeszła pod znakiem „Nie wchodzić” i pluskała się po środku. Śmiała się energicznie, gdy woda uderzyła jej w twarz.

Widziałem w oddali jej matkę biegnącą w naszym kierunku z drugiej strony basenu. Wtedy założyłem niewidzialną pelerynę, delikatnie zrobiłem krok do przodu i wykorzystałem wszystkie techniki, których się nauczyłem, aby przenieść tę młodą damę w bezpieczniejszą przestrzeń. Jej matka dotarła do nas w rekordowym czasie i jakby czytając ten sam scenariusz, udało jej się z powodzeniem opuścić basen. Uśmiechnęła się do mnie łaskawie, a potem wróciła z córką na drugą stronę basenu.

Nie mogłem przestać o tym myśleć. Dziewczyna była bezpieczna. Matka była uprzejma. To była spokojna scena. Mimo wszystko chciałem za nią krzyczeć. Nie dlatego, że chciałem usłyszeć podziękowanie. Chciałem połączyć się z tą kobietą. Ale mojej córki nie było – nic nie wskazywało na to, że ja też zostałem wyszkolony do mówienia w tym języku.

Aż do tego momentu nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo chciałem zostać nazwany rodzicem specjalnej troski. Byłem prawie przerażony sobą. Jako rodzic i nauczyciel gardzę etykietkami i opowiadam się za tym, że dzieci są ponad nimi, że są czymś więcej niż ich zdolnościami i diagnozą. A jednak byłam tam, marząc o tym, żeby na mojej głowie był ślad, który dałby jej znać: „Rozumiem! Świetnie sobie z tym poradziłeś! ”

To był pierwszy raz, kiedy zdałem sobie sprawę, jak bardzo moja tożsamość była związana z byciem rodzicem ze specjalnymi potrzebami. Tak długo nosiłam go jako markę na moim ciele. Było wiele mrocznych, wyczerpujących dni, kiedy próbowałem go usunąć, ale nie mogłem uwolnić się od jego przytłaczającej trwałości.

Następnie, jako środek przetrwania, stał się odznaką, którą błyskałem w razie potrzeby, głównie na wizytach lekarskich i spotkaniach IEP. Ale gdy dorastałem w tej roli, nadszedł taki moment, kiedy żałowałem, że nie mam swojej dżinsowej kurtki z lat 80. Właśnie tam, pomiędzy znakiem pokoju a Przypinka Powiedz nie narkotykom ”spowoduje wyświetlenie nowego przycisku: Niesamowita mama ze specjalnymi potrzebami! (oczywiście napisami fluorescencyjnymi). Ta odznaka przekształciła się w niewidzialny herb.

Teraz czuję się tak, jakbym na stałe niosła ze sobą kubek z kawą ozdobioną tymi słowami: Jestem rodzicem ze specjalnymi potrzebami. Jaka jest Twoja supermoc?

Lubię mieć tę wytwórnię. Lubię dzielić się porozumiewawczym uśmiechem z innymi opiekunami. To sprawia, że ​​czuję się połączony, uczucie, którego tak często brakuje tym z nas w społeczności specjalnych potrzeb. Pomaga mi udźwignąć ten ciężar, wiedząc, że w każdej bibliotece, sklepie spożywczym czy parku istnieje tajna armia rodzeństwa, dziadków i nauczycieli, którzy też ją otrzymują.

Lubię wiedzieć, że zdobyłem tę etykietę – dzięki setkom godzin szkoleń, warsztatów i praktycznemu doświadczeniu. W tym momencie kilka razy zdobyłem doktorat z rodzicielstwa. Ale im dłużej noszę swoją metkę, tym bardziej chcę się nią podzielić. Chcę, żeby ludzie to widzieli.

I nie potrzebujesz bezpośredniego doświadczenia z dzieckiem, które ma specjalne potrzeby, aby nosić tę odznakę. Musisz tylko zbudować świat, w którym żałosne uśmiechy zostaną zastąpione współczującymi. Gdzie empatia jest naprawdę łącznikiem.