contador gratis Skip to content

Nasz dom to „fajny” dom dla wszystkich dzieci

nasz-dom-jest-fajny-dom-dla-wszystkich-dzieci

Ostatnim razem, gdy dzieci miały tydzień wolny od szkoły, ja też byłem w domu i już pierwszego dnia, tego poniedziałku, mrugnąłem dwa razy i nagle po moim domu biegało sześcioro dzieci. Dla porządku, mam tylko dwa.

Podsumowałem sytuację, oceniłem zmienne i wiedziałem, że mam tylko jedno do zrobienia: upiec ciasteczka. I tak zrobiłem. A przez resztę tygodnia dzieciaki przychodziły.

Poza ciasteczkami dorastałem w takim domu, tyle że tak naprawdę nie wydarzyło się to, dopóki nie byliśmy nastolatkami. Było nas czworo, w podobnym wieku, a nasz dom zawsze był domem spotkań, ale nie z powodu dobrze zaopatrzonej spiżarni czy kochającej matki. Moja mama była zbyt zajęta, żeby zaopatrzyć spiżarnię lub narzekać. Pracowała na pełny etat, chodziła na zajęcia i starała się mieć też pozory życia towarzyskiego. Ale była łatwa w pobliżu, w naszych nastoletnich latach, i znosiła niekończący się strumień dzieci wchodzących i wychodzących z domu, czasami spędzających czas w piwnicy z moim starszym bratem, innym razem, aby gromadzić się w naszym salonie. stołować i grać w karty do późna w nocy. Zwykle poker, ale euchre też.

Nasz dom był wtedy, podobnie jak mój dzisiaj, w jakimś bałaganie. Czterech nastolatków w latach 80. oznaczało, że nie było dużo sprzątania. Moja mama przychodziła do domu po długim dniu i rozglądała się, zmartwiona i po prostu nie miała na to energii. Nie tylko nie winię jej za to, przeprosiłem ją kilkadziesiąt lat później, kiedy w końcu zrozumiałem, co to znaczy pracować przez cały dzień, a potem wracać do domu po katastrofie domowej, której rano nie było.

Nie mam jeszcze nastolatków, ale mam dwoje dzieci, które wszędzie zostawiają swoje rzeczy. Legos, wciąż, zawsze pod stopami. Skarpety. O co chodzi z siedmioletnimi dziewczynkami i skarpetkami? W chwili, gdy któryś z nich przybywa, skarpetki lecą. Zabawki. Książki. Praca domowa. Ołówki. Każdej nocy spędzamy 10 minut na szukaniu pilota do telewizora, ponieważ dzieci go zgubiły, i znajdujemy zadziwiającą kolekcję przedmiotów na poduszkach kanapy.

Ale nasz dom jest nie tylko pełen rzeczy, jest pełen dzieci i zajęło mi trochę czasu, zanim zdałem sobie sprawę, że trzymam się rodzinnej tradycji.

Moja mama była sprytna, wpuszczając te wszystkie nastolatki do domu. Nawet na naszych „złych” buntowniczych etapach wiedziała, gdzie jesteśmy: byliśmy w domu. Znała też naszych przyjaciół i wszyscy ją lubili. Nazywali ją po imieniu – praktyka, którą się przyjmuję – i stwierdzili, że łatwo się z nią rozmawia, jest wyluzowana i wyrozumiała. Lubiła przeklinać i nie uważała tematów za tabu. Było to niezwykłe wśród rodziców naszych przyjaciół, którzy często byli starsi od nas i nie wydawali się przechodzić przez lata 70. w ten sam sposób.

Kiedy patrzę wstecz, wiem, że są rzeczy, które zrobiłbym inaczej. Mój ojciec, podczas drugiej rundy rodzicielstwa, wyjaśnił różnicę między wpuszczeniem własnego dziecka na kieliszek wina w wieku 18 lat a pozwoleniem innym dzieciom na to; nie możesz podejmować takich decyzji za innych rodziców. Zgadzam się z tym teraz, chociaż wtedy cieszyłem się, że moja mama była taka wyrozumiała. To kolejny powód, dla którego wszyscy przybywali do naszego domu; nie było wielu zasad.

Chociaż w naszym domu nie będzie picie nieletnich, nadal jesteśmy dość rozluźnieni, podobnie jak rodzice. Kiedy dom jest pełen dzieci, wszyscy biegają dziko na podwórko, a potem wracają do środka, napełniając pistolety na wodę lub ładując strzałki Nerf. Są głośne. Nazywają nas po imieniu, bo to jest to, z czym czujemy się komfortowo, i zawsze wychylają głowy, żeby się przywitać, co traktuję jako komplement, a nie tylko grzeczność. Pewnego dnia przyjaciel mojego syna pojawił się niezapowiedziany. „Nataniela nie ma teraz w domu, ale powinien wrócić za jakieś 15 minut” – powiedziałem mu. „Och”, powiedział, „hm… czy mogę po prostu spędzać z tobą czas?”

Kto mógł odmówić?

Więc nasz dom będzie miejscem spotkań. Szczerze mówiąc, jest to wyczerpujące i przyczynia się do chaosu. Wszystkie ciasteczka owsiane, które zrobiłem we wtorek, zniknęły do ​​środowego popołudnia, a dziś jestem zbyt zajęty, by zrobić kolejną partię. Ale wiemy, gdzie są nasze dzieci, znamy ich przyjaciół i mogę tylko mieć nadzieję, że kiedy wszyscy będą nastolatkami, nadal będą przychodzić i nadal będą chcieli z nami przebywać.