contador gratis Skip to content

Nauka odpuszczania mojego syna związanego ze studiami

uczenie się, aby odpuścić-syna-związanego-na-uczelnię

Powiedziałem sobie to sześć miesięcy temu, kiedy mój najstarszy syn zaczynał ostatnią klasę liceum. Nawet to zapisałem. Opublikował to w poście na blogu. Powiedziałem sobie, że tym razem będzie łatwiej z moim drugim dzieckiem. A jednak oto jestem, sześć miesięcy później, zdając sobie sprawę, że moje stwierdzenie „straszne w odpuszczaniu” było ogromnym niedopowiedzeniem. Ponieważ podczas tych ostatnich mroźnych zimowych miesięcy w Minnesocie moje serce zamarło ze strachu, kiedy walczyłem, by pogodzić lawinę porywczych emocji, które wirowały we mnie i w moim synu. Walczyłem, aby je oddzielić, wyraźnie odróżnić moje uczucia od uczuć mojego syna. Ale jak podzielić płatki śniegu podczas burzy śnieżnej?

Dzieje. Aplikacje College. Czekanie. Nadzieja. Odmowa. Opuszczony. Czekanie. Zaakceptowany. Podniecony. Zmieszany. Euforyk. Przerażony. On jest gotowy. Nawet nie blisko Do gotowości. To jest więc czas, żeby odszedł. Czy czas może stać w miejscu, proszę? „Zostaw mnie w spokoju, mamo”. „Mamo, kiedy będziesz w domu?” Agonia. Podniecenie. Jeszcze bardziej zdezorientowany.

Ale na szczęście ciemność, ciężkość i mroźność zimy zaczęły się rozjaśniać wraz z wydłużaniem się dni, a cieplejsze powietrze wywoływało odwilż. Wiosna rozjaśniła piękno przejść, a wraz z topnieniem śniegu nastąpiło stopienie wielu niewiadomych. A jednak nawet po podjęciu przez mojego syna decyzji w college’u i uroczystościach ukończenia szkoły tuż za rogiem, jeszcze nie odkryłem, ile potrzeba promieni słonecznych, aby stopić tę górę lodową w mojej piersi.

Ponieważ cieszyłem się ciepłem tego sezonu i pozwoleniem sobie na odczucie ulgi, dumy, podniecenia i „wykonałeś swoją pracę!” uczucia, ja również poczułem szarpnięcie i niepewność tego przejścia. Proces pozwalania dziecku na ciągnięcie, zrywanie, zwlekanie, nawiedzanie i podniecenie. Biegnie głęboko, zarówno dla matki, jak i dziecka. Wiem na pewno, że mój syn wyczuwa to przede mną, tak samo jak staram się to przed nim ukryć. Widzę to w jego intensywnie zielonych oczach, kiedy nie wie, że go obserwuję.

Zastanawiam się, czy tak jak ja ma podwyższoną świadomość upływającego czasu. Czy czuje oczekiwanie na wiosnę przechodzącą w lato i czy on, podobnie jak ja, uznaje lato za koniec? i początek? A może żyje chwilą, pielęgnując to, co ostatnie, ciesząc się ostatnim etapem tej części swojej podróży – co ja powinien robić? Och, jak się staram.

Ale są takie chwile, kiedy mój umysł po prostu działa tam. Do końca lata, kiedy we trójkę wejdziemy na pokład samolotu, który zabierze nas 2000 mil do nowego domu mojego syna. Dwóch z nas, mój mąż i ja, odlecimy bez niego. Mój syn pozostanie w całym kraju, gdzie będzie budował swoje życie w college’u – życie, które nie obejmie mnie, gdybym mógł go przytulić na dobranoc ani doświadczyć zadowolonego szczęścia, które odczuwam każdego ranka, słysząc go, a potem widząc, jak toczy się po schodach, zanim rzuci się w wir do samochodu, jego młodsze rodzeństwo podążało za nim jak małe kaczuszki, gdy siadają na tylne siedzenie, jadąc codziennie do szkoły. Pod koniec dnia nie usłyszę, jak wchodzi przez drzwi po szkole, czy gra w koszykówkę czy baseball i każdego dnia wita mnie tymi samymi czterema słowami: „Cześć mamo, jestem głodny”.

Nie, te rzeczywistości, którymi teraz delektuję się coraz bardziej każdego dnia, staną się wspomnieniami. O jego nowym życiu dowiem się tylko poprzez sporadyczne rozmowy telefoniczne lub smsy, w których zdecyduje, co zgłosić, ale nie będę w stanie spojrzeć mu w oczy i zobaczyć, czego mi nie mówi. Wątpię, żeby wspomniał, że za mną tęskni. Jestem pewien, że będzie wiedział, że tęsknię za nim. I mam nadzieję, że zrozumie, że dzielące nas 2000 mil nie zmniejszy mojego pragnienia ochrony, wychowania, nauczania i kochania go, tak jak robiłem to przez ostatnie 18 lat.

Wiosna to okres transformacji i odpuszczenia – topnienia strachu i rozkwitu nowych początków, ostatni etap przygotowań orła do jego samodzielnego lotu, podczas gdy matka przygotowuje się do wypuszczenia go, aby mógł latać swobodnie i pewnie z gniazda.

Jest prawie że czas. Ale jeszcze nie całkiem.