contador gratis Skip to content

Nawróciłam mojego wybrednego męża – w ten sposób pracuję nad moimi dziećmi

wybredny

pelojum / Getty

Moje dzieci są bardzo wybredne, ale wierzcie lub nie, moja ulubiona część dnia to gotowanie obiadu. Nie jem obiadu. Gotowanie.

Nie zrozum mnie źle. Choć bardzo bym chciał, nie udaje mi się stworzyć wymyślnego szmańskiego posiłku każdej nocy. Mamy ograniczenia budżetowe, wszyscy. Jemy resztki. Jeśli w poniedziałek mi się spodoba, nie będę już miał ochoty, dopóki całe jedzenie nie zostanie zjedzone. Mam wiele nocy, kiedy muszę szybko coś rzucić, ale zawsze jestem rozczarowany, że przegapiam noc prawdziwego gotowania.

Jeśli jesteś mamą typu „zrzuć to w błyskawicznej puli”, całkowicie to rozumiem. Gdybym absolutnie nie kochał gotowania, nie stresowałbym się, próbując wykazać się kreatywnością. (Poważnie, jeśli nienawidzisz gotowania, tak jak ja nienawidzę potraw, zostaw je Crockpotowi. Zasługujesz na to.) Dopóki nie głodujesz swojego potomstwa, nie ma tu sądu.

Po prostu uwielbiam starannie przygotowywać wyszukane posiłki, więc nie czekam na specjalną okazję. Nie ma dla mnie nic bardziej relaksującego niż siekanie warzyw, uważając, aby były równej wielkości, aby gotowały się w tym samym tempie. Uspokaja mnie zapach świeżych ziół, pękniętego czarnego pieprzu czy czosnku i cebuli smażonych na maśle. To wszystko jest dla mnie bardzo satysfakcjonujące, kiedy bułka tarta na zewnętrznej stronie piersi kurczaka na rozgrzanej patelni zarumienia się.

Ubijanie, mieszanie, doprowadzanie do wrzenia, gotowanie na wolnym ogniu… Żyję dla tych rzeczy.

Dzięki uprzejmości Katie Cloyd

Nie ma nic lepszego niż odgazowanie patelni odrobiną wina i świadomość, że dzieli mnie zaledwie kilka minut od pysznego sosu.

W Święto Dziękczynienia zapomniałem zrobić zdjęcia mojej rodzinie, ale zrobiłem zdjęcie rzepy, którą przygotowywałem. Ups.

W zeszłym tygodniu upiekłam pięknego kurczaka. Włożyłem pod skórę plasterki cytryny i rozmarynu i wstrzyknąłem do piersi marynatę. Podałam go z glazurowaną marchewką, pieczonymi ziemniakami i sosem, który zrobiłem od podstaw.

Moi wybredni zjadacze jedli kanapki z masłem orzechowym.

Wiedziałem, że to zrobią.

W tym domu nie walczymy o jedzenie. Odmawiam, aby obiad stał się bitwą. Nienawidziłbym, gdyby ktoś na pozycji władzy zmuszał mnie do zjadania całego talerza pełnego jedzenia, którego nie lubiłem. Wolałabym pominąć posiłek. Sprawiam, że moje dzieci próbują nowych rzeczy, ale jeśli nie podoba im się obiad, który zapewniam, wiedzą, że zaoferuję im alternatywną opcję. To będzie proste i zdrowe, ale wiedzą, że nigdy nie będą głodne i właśnie tego chcę.

Ale zanim dostaną drugą kolację, muszą przestrzegać pewnych zasad.

Mój najstarszy ma sześć lat, aw ciągu ostatniego roku stał się o wiele bardziej odważny. Jego zasada jest taka, że ​​musi tylko spróbować wszystkiego, kęs lub dwa i nie może powiedzieć nic niegrzecznego o jedzeniu. „Naprawdę nie lubię tych ziemniaków” jest w porządku. „Te ziemniaki są obrzydliwe” nie jest. Dopóki spróbuje i jest uprzejmy, wie, że pozwolę mu zjeść coś, co lubi.

Mój mały ma trzy lata. Nazywam go „wybrednym zjadaczem”, ale jego problemem jest w rzeczywistości niechęć do jedzenia, wynikająca z problemów z przetwarzaniem sensorycznym uczciwości wobec dobroci, które towarzyszą autyzmowi. Jest bardzo trudny do przewidzenia, ale wciąż próbujemy.

Walker musi tylko powiedzieć „Nie, dziękuję” i podać mi swój talerz. Ciężko pracował, aby zajść tak daleko. Nie zawsze dzieje się to idealnie, ale on nad tym pracuje. Żyję dla wspaniałych nocy, kiedy on nas wszystkich zaskakuje i zjada wszystko, co mu dam. Jest ich niewielu, ale sprawiają, że wszystkie odrzucone obiady są tego warte.

Dzięki uprzejmości Katie Cloyd

Dlaczego wciąż zawracam sobie głowę podawaniem moim dzieciom tych wszystkich wyszukanych posiłków, skoro wiem, że nie zawsze ich zjadą?

Po pierwsze, nie są jedynymi ludźmi, którzy tu mieszkają.

Uwielbiam gotować i lubię jeść przygotowane przeze mnie posiłki. Możesz pomyśleć, że przytyłem jedząc fast foody i przekąski, ale potrafię oprzeć się tym pokusom.

Drżę, gdy idę, bo nie mogę się oprzeć chrupiącym crostini z pieczoną czerwoną papryką, ociekającym oliwą z oliwek i przyprawami. Moje uda ocierają się, kiedy chodzę, ponieważ uwielbiam smażyć kolosalne krewetki w cytrynie i maśle i podawać je na zwiędniętym szpinaku i pomidorach rodowych. Ten podwójny podbródek jest zrobiony z domowych ciasteczek cukrowych i dodatkowej łyżki nadzienia cannoli prosto z miski.

Mój mąż jest wybrednym jedzeniem. Kiedy zaczęliśmy się spotykać, prawie nie patrzył na coś, co nie miało wskazówek dotyczących kuchenki mikrofalowej na pudełku. Przez lata przywiodłem go do kokosowego curry, pikantnej zupy z kiełbasą, karmelizowanych frittatów cebulowych i dużych letnich sałatek w świeżej cytrynie. Nie może się doczekać powrotu do domu na pięknie udekorowaną kolację i uwielbiam patrzeć, jak mu się to podoba.

Kiedy wróci do domu, aby zjeść te kreacje, naczynia nadal będą w zlewie. Mogę być w piżamie, którą miałam, kiedy wychodził. Jest 100% szansa, że ​​będę musiał wyczyścić górę starej poczty i wyrzuconych kubków z wodą ze stołu, zanim będziemy mogli usiąść do jedzenia.

Ale obiad będzie pyszny, do cholery.

W zeszłym roku Henry zajął się owocami morza, szczęśliwie jedząc sushi, kalmary i ciastka krabowe. Tylko w tym miesiącu Walker zdecydował, że lubi bekon i sajgonki. Oboje moje dzieci nagle zjedzą sałatkę Cezar. Jeśli pozwolę im powiedzieć nie, dopóki nie będą gotowi powiedzieć tak, widzę postęp. Nie udało mi się jeszcze zmusić żadnego z nich do polubienia choćby jednej potrawy.

Moi wybredni jedzący mogą nie jeść tego, co gotuję teraz każdego wieczoru, ale mam nadzieję, że uda mi się ich nawrócić tak, jak nawróciłem ich wybrednego ojca. Żyję myślą, że nie wiemy, co nam się podoba; lubimy to, co wiemy.

Nie dziwię się ani nie denerwuję, że moje dzieci wolą kanapki z masłem orzechowym niż pieczony kurczak. Wiedzą już, że lubią masło orzechowe. Ale wciąż oferuję im wszystko, co gotuję, ponieważ tak właśnie jest nowe jedzenie stają się coś, co wiedzą.

Kiedy już coś wiedzą, może po prostu stać się czymś, co lubią.