contador gratis Skip to content

Negocjowanie pola minowego rodzicielskiego żalu

negocjowanie-pola-minowego-rodzicielstwa-żalu
© Shutterstock

Spływają ostatnie listy z akceptacją uczelni. Chciałbym pomyśleć, że jestem przygotowany na stratę i ulgę, której doświadczę, gdy moja córka wyjdzie z domu, ale nigdy nie przewidziałam tego, jak będę się teraz czuć, w tym miękki w międzyczasie określony przez zbliżające się przejście. Studia to dla niej początek czegoś nowego, ale dla mnie to koniec. Dźwięk, który słyszę, gdy otwiera listy z przyszłych szkół, to zerwanie taśmy pakowej spadającej z rolki, pieczętujące jej dzieciństwo, czyniąc je niezmiennym, zamkniętym i gotowym do oceny.

Jak każdy rodzic popełniałem błędy, ale teraz jest już za późno, aby cofnąć się i cokolwiek zmienić. Ostatnio stwierdziłem, że słabo radzę sobie na polu minowym żalu rodziców, który przybiera różne formy i rozmiary, od głupich, takich jak żałowanie, że nigdy nie prasowaliśmy wiórów kredek między kawałkami woskowanego papieru, aby zrobić „witraż”, po znaczące, jak wtedy, gdy przenosiliśmy się z drugiej do drugiej klasy liceum. Jej przeniesienie okazało się tak łatwe, jak zmiana chirurga jamy ustnej w środku kanału korzeniowego.

Kiedy się nie skupia, obwiniam siebie za to, że pozwoliłem jej zbyt często korzystać z komputera i zbyt wcześnie załatwiłem jej telefon komórkowy. Mówiłem o zasiłkach i obowiązkach, ale nigdy nie miałem dyscypliny, aby tworzyć lub egzekwować systemy. Jeśli nie opróżni zmywarki, albo straci 30 dolców na tubkę szminki, obwiniam siebie. Teraz, kiedy bierze długie prysznice, martwię się, że nie zaszczepiłem w niej wystarczająco głębokiej etyki zarządzania.

Były krótkie, delikatne chwile, kiedy mogła być otwarta na naukę nowych umiejętności lub rozwijanie zainteresowań, a ja tęskniłem za niektórymi z tych słodkich punktów. Wydawało się, że zawsze przedstawiałem ją książkom w złym czasie, na przykład kazałem jej czytać Buszujący w zbożu zanim była gotowa Czy jesteś tam Bóg? To ja, Margaret. Zapisałem ją na lekcje żeglarstwa, kiedy była zbyt stara i wysoka, więc huk małej łodzi szkoleniowej zawsze uderzał ją w głowę. Może doceniłaby Rolling Stones, gdybym posłuchała ich z nią, zanim uznała, że ​​mój gust muzyczny jest do niczego.

Okazało się, że jestem innym rodzicem niż ten, który sobie wyobrażałem. Myślałem, że czytam z dziećmi dłużej niż to robiłem, ale nie mogłem nie zasnąć. Zatrzymaliśmy się w Dumb Bunnies zanim przejdziemy do klasyków. Przyklejanie makaronu do kawałka papieru budowlanego było tak sprytne, jak zawsze. Nie sądziłam, że będę matką tak pochłoniętą pracą, że rutynowo przegapiam terminy rejestracji na zajęcia w dziale rekreacji. Pomyślałem, że będę zabawny jak moja ciotka i wujek w Michigan, którzy organizują wyszukane polowania na pisanki. Nawet po tym, jak moi kuzyni opuścili dom, zaskoczyli ich spontanicznymi polowaniami, gdy zbierała się ich rodzina, bez względu na porę roku. Nigdy nawet nie dekorowałam jajek z moimi dziećmi, bo nie lubię zapachu octu ani bałaganu. Przez rok nawet nie zawracaliśmy sobie głowy choinką.

Nigdy nie byłam Matką Tygrysów, a teraz płacę cenę. Zastanawiam się, czy to jest powód, dla którego niektórzy rodzice tak mocno naciskają na swoje dzieci i narażają je na każdą aktywność pod tęczą. Czy wynika to z prawdziwej troski o ich rozwój, czy też boją się, że skończą jak ja, dusząc się straconymi szansami? Czy recitale fortepianowe, lekcje chińskiego, tenis i lekcje gotowania są tylko rodzajem ubezpieczenia emocjonalnego? A może martwią się, że ich dzieci pewnego dnia spojrzą wstecz na swoje dzieciństwo i znajdą nawiedzające, kłopotliwe luki? Dlaczego w ogóle myślimy o dzieciństwie jako o czymś, czego nasi rodzice nigdy tego nie robili? Nigdy nie próbowali go dla nas pakować i uczynić go magicznym. Byliśmy dziećmi, a potem nie.

Chcę w jakiś sposób zastosować lekcje dla rodziców, których nauczyłem się przez lata, w formie poprawek, ale bez pieluch, rozlanego soku i napadów złości. Myślę o zostaniu rodzicem zastępczym lub adopcji dziecka, chociaż jestem pewna, że ​​jestem za stara i zmęczona, mój mąż nie jest zabawą i prawdopodobnie nigdy przez to nie przejdę. Mój 15-letni syn zapytał, dlaczego chcę kolejnego dziecka terazi nie myśląc, jak to może dla niego zabrzmieć, powiedziałem: „Ponieważ w końcu jestem gotowy, aby zostać rodzicem”.

Kogo ja oszukuję? Musiałbym być kimś innym, żeby być innym rodzicielem. Nie robię sobie okazji. Musiałbym przeprogramować swój mózg, aby zachować wykresy i kalendarze, kiedy nie mogę nawet zawracać sobie głowy listami rzeczy do zrobienia. Nie jestem mikromanagerem. Kemping brzmi jak piekło, a jazda na nartach wymaga zbyt wielu pieniędzy i sprzętu. Nie lubię siedzieć na zewnątrz w zimnie i mżawka, aby oglądać treningi piłki nożnej. (Powiedz mi: dlaczego rodzice oglądają treningi piłki nożnej?). Pragnę czasu dla siebie.

Żal może nie być właściwym słowem dla tego, co czuję, ponieważ żal zwykle wynika z negatywnych skutków, a Olivia okazała się świetna pomimo stylu rodzicielskiego, który można najlepiej opisać jako życzliwe zaniedbanie. Ciężko pracuje i jest wolontariuszką, a swoim szybkim humorem nas rozśmiesza. A co, jeśli nigdy nie wystąpiła w szkolnej grze ani nie brała udziału w turnieju szachowym. A co, jeśli nigdy nie pojechała na mistrzostwa stanowe lub regionalne, a jej regał jest wypełniony książkami zamiast trofeów? Jest fajniejsza niż jakikolwiek dzieciak, który mógłbym wymyślić według własnego przepisu, nawet gdybym nigdy nie nauczył jej szyć (nie wiem, jak szyć). Przynajmniej wie, jak rzucić cytrynę na blat, zanim ją pokroi, aby uzyskać więcej soku.