contador gratis Skip to content

News Flash: Nie ma nic złego w tym, że dzieci zachowują się jak dzieci

Nie ma nic złego w byciu dzieckiem
Jill Tindall / Getty Images

Pozwolenie 3-latkowi podążać za tobą na piechotę w Target jest jak wyprowadzanie szczeniaka na spacer bez smyczy: zatrzymują się co dwie stopy, aby zbadać sprawę i mogą w każdej chwili rzucić się z pełną prędkością. Znałem ryzyko, ale szczerze mówiąc, miałem zbyt zaczerwienione oczy, by kłócić się z moją starszą córką, kiedy odmawiała jazdy w wózku. Poza tym miałam do czynienia ze zmęczonym pięciomiesięcznym dzieckiem. Pozwoliłam więc mojej trzyletniej córce przechadzać się po Targecie zamiast jechać wozem.

Zatrzymała się przy puszystych kapciach w motyle i rzuciła mi oczy swojego najlepszego szczeniaka na ogromny pojemnik Mega Bloków. Jednak w jakiś sposób, przez 25 minut, przywołała wystarczającą siłę woli, aby cudownie ruszyć naprzód. Dopóki nie dotarliśmy do konspektu czeku.

Oczy mojej małej dziewczynki zatrzymały się na ogromnej torbie M & Ms umieszczonej dokładnie tam, gdzie je widziała. Przeklęci sprytni marketingowcy z ich strategicznymi ekspozycjami cukierków i napojów gazowanych, niepotrzebnych balsamów do ust i magazynów o winie. Kiedy sam miałam przybijać piątkę na udany wypad z dwoma małymi ludźmi, powietrze się zmieniło i wiedziałam, że nie damy rady.

– No dalej kochanie – powiedziałem swoim najsłodszym głosem mamy, nerwowy uśmiech przylepił się do mojej twarzy. „Żadnych cukierków dzisiaj. I tak ich nawet nie lubisz ”.

Spojrzała na mnie, jakbym zwariował. Który maluch nie lubi malutkich kolorowych kawałków czekolady?

“Kocham ich!” zawodziła, po czym rzuciła się na brudną podłogę i szlochała. Niemal śpiące dziecko obudziło się gwałtownie i dodało swoje krzyki do walki wręcz. Porzuciłem wózek i schyliłem się, żeby porozmawiać z moją starszą córką, która dodała kopanie do jej krzyku, podczas gdy dziecko wiło się przy mojej piersi, szukając piersi.

I wtedy to się stało. Mężczyzna wyglądający na sześćdziesiątkę podszedł do mnie krzywo. „Co źle z nią?” – zażądał ze złością, szturchając powietrze w ogólnym kierunku mojej córki. „Musisz ją stąd wyciągnąć!” krzyknął. Potem odszedł, zostawiając mnie osuniętego na podłogę z moim wyjącym maluchem i nieszczęśliwym dzieckiem.

Byłem oszołomiony. Aż do tego momentu nie zastanawiałem się, czy coś jest nie tak z moim dzieckiem. Jasne, była zadziorna i miała silną wolę i tak, kupiłam tę książkę o porywczych dzieciach. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że moje dziecko jest „złe”. Moja dziewczyna była po prostu tym, kim była – żywiołowym, emocjonalnym, wirującym cudem, który nie zawsze postępował zgodnie ze wskazówkami i nie podejmował właściwych decyzji. Aha, i czy wspomniałem miała tylko 3 lata?

Chciałem zgarnąć moje dzieci i uciec. Ale chciałem też dopaść tego niegrzecznego SOBa i skłonić go do surowej rozmowy. Jak śmiał mówić, że coś jest „nie tak” z moim dzieckiem? Zgadzam się, że jej zachowanie nie było do końca ujmujące, ale to nie znaczyło, że coś było nie tak z jej uczuciem smutku i rozczarowania.

Oto umowa, ludzie: dzieci są najnowszymi przedstawicielami rasy ludzkiej, co oznacza, że ​​doświadczają wszystkich emocji, jakie mają dorośli – często bardzo intensywnie – ale wciąż uczą się, jak sobie z nimi radzić. Mogą zrobić coś irytującego lub frustrującego, głośnego lub zaskakującego, niewygodnego lub obrzydliwego, ale to nie znaczy, że coś jest z nimi „nie tak”. Zachowują się jak mali ludzie, którymi są, ze wszystkimi swoimi wielkimi uczuciami i dziwactwami, chichocząc, piszcząc i skrzecząc. To właśnie robią dzieci. Emotują, często hałaśliwie i ujawniają swoją obecność.

Dzieci sprawiają, że czujemy się niekomfortowo. Zawstydzają nas i frustrują. Robią rzeczy, których wyraźnie im nie mówimy, i odmawiają podążania za nimi, kiedy najbardziej tego pragniemy. Ale zgadnij co? To normalne i oczekiwane. Eksplorują otaczający ich świat i doświadczają intensywnych emocji na pełnych obrotach. Nie rodzą się ze zdolnością kontrolowania swoich uczuć lub znajomości dobra i zła. Działają instynktownie, nie zważając na otaczających ich ludzi. I dokładnie tak mają się zachowywać.

Naszym zadaniem jako rodziców i odpowiedzialnych dorosłych jest cierpliwe i jasne nauczanie ich, jak kierować swoimi uczuciami, aby mogli zachowywać się z akceptowalnym, rozważnym zachowaniem. Jeśli o mnie chodzi, nie ma nic „złego” z żadnym dzieckiem, bez względu na to, co robią lub mówią. Ich zachowanie może być złe lub, co gorsza, niebezpieczne, ale oni sami się nie mylą. Gdy dorośli zachowują się tak, jakby byli, jest to szkodliwe dla dobrego samopoczucia dziecka. Dla dzieciaka nie jest zbyt daleko, by przyswoić sobie tę etykietę i zacząć wierzyć, że nie da się ich kochać i że ich obecność jest niepożądana.

Jeśli przez minutę myślisz, że pobłażam lub ignoruję niesmaczne zachowanie mojego dziecka, pomyśl jeszcze raz. Kiedy moje dziecko zachowuje się jak dupek, nie udaję, że tak nie jest ani nie pozwalam mu się ześlizgnąć. Proszę ich, aby przestali robić to, co robią, a jeśli nie mogą, po prostu wychodzimy, gdziekolwiek jesteśmy. Mogę ci nie przyznać, nieznajomy w zarysie, że zachowanie mojego dziecka jest nie do przyjęcia, ponieważ nie wierzę w publiczne zawstydzanie moich dzieci, co jest pewnym sposobem na podważenie ich rozwijającej się samooceny. Czekam, aż moje dziecko i ja się uspokoimy. Wtedy wskazuję, co nie było w porządku, uczę ich, jak robić lepiej następnym razem i daję im trochę zrozumienia.

Nie ma nic złego w poczuciu rozczarowania i zdenerwowania. Nie ma nic złego w frustracji i smutku. To są wielkie emocje, które wszyscy mamy. Nie chodzi o to, aby przestać je mieć, ponieważ są „złe”, ale o to, aby nauczyć się nimi zarządzać. Uczymy się, jak to robić z czasem i praktyką. Dzieci wciąż się uczą i potrzebują naszej pomocy i empatii, a nie naszych zmarszczonych twarzy i wskazujących palcami.

Nie ma nic złego w byciu dzieckiem.