contador gratis Skip to content

Nie jestem „mamą ze specjalnymi potrzebami” i dlatego

funkcja specjalnych potrzeb
Meriah Nichols

Widzę „mamę ze specjalnymi potrzebami” krążącą w zespole Downa i często ją przeplatającą, zawsze częściej w okresie wakacyjnym lub w okresie IEP. Są listy o „mamie specjalnej troski”, memy o tej osobie, posty na blogu – to wszystko jest dostępne! Ale ja nie jestem nią.

Nie jestem „mamą specjalnej troski”.

Ludzie mogą pomyśleć, że jestem. W końcu jestem głuchy. Bycie głuchym, zgodnie z „specjalnymi potrzebami”, jest pełne „specjalnych potrzeb”, prawda?

Ale zobaczmy dokładnie, jakie są moje potrzeby, według mnie.

Potrzebuję:

Potrzebuję okazji. Mam duży potencjał i potrzebuję szansy, aby się rozwinąć i zobaczyć, jak rozwija się mój potencjał.

Muszę wnieść swój wkład. Muszę pracować lub przekazywać swoją energię w sposób, który jest dla mnie satysfakcjonujący i przyczynia się do tworzenia dobra na świecie.

Muszę się dobrze bawić. Muszę się śmiać i cieszyć życiem.

Potrzebuję wspólnoty. Potrzebuję przyjaciół, znajomych, ludzi, którzy mnie obchodzą i znają.

Potrzebuję miłości. Muszę dawać i otrzymywać miłość.

Potrzebuję pożywienia. Potrzebuję jedzenia, wody, powietrza. Potrzebuję pieniędzy, aby zabezpieczyć i zbudować życie.

Te potrzeby nie są „specjalne”.

Są to potrzeby ludzkie, a nie „specjalne potrzeby”.

Jestem głucha i mam złożone PTSD, ale to sprawia, że ​​jestem mamą z niepełnosprawnością (lub „głuchą mamą” lub nawet „niepełnosprawną mamą”), a nie „mamą ze specjalnymi potrzebami”.

Zaczekaj!

Nie miałeś mnie na myśli? Miałeś na myśli, że jestem „mamą specjalnej troski”, ponieważ mam dziecko ze „specjalnymi potrzebami”?

Och, dobrze. Moja córka ma zespół Downa i jest to również coś, co ekipa „specjalnych potrzeb” określa jako „specjalne potrzeby”.

Zobaczmy, czy te potrzeby mojej córki są naprawdę wyjątkowe:

Moja córka potrzebuje okazji. Ma duży potencjał i potrzebuje szansy, aby się rozwijać i zobaczyć, jak jego potencjał rozkwita.

Ona musi wnieść swój wkład. Ona potrzebuje pracować lub przekazywać swoją energię w sposób, który jest dla niej satysfakcjonujący i przyczynia się do tworzenia dobra na świecie.

Musi się dobrze bawić. Musi się śmiać i cieszyć się życiem.

Potrzebuje wspólnoty. Potrzebuje przyjaciół, znajomych, ludzi, którzy się o nią troszczą i znają.

Ona potrzebuje miłości. Musi dawać i otrzymywać miłość.

Ona potrzebuje pożywienia. Potrzebuje jedzenia, wody, powietrza. Będzie potrzebować pieniędzy, aby zabezpieczyć i zbudować życie na przyszłość.

Czy te potrzeby są „szczególne”?

Nie, są człowiek potrzebuje, a nie „specjalne potrzeby”.

Ma zespół Downa.

To czyni ją dziecko niepełnosprawne, nie osoba ze „specjalnymi potrzebami”.

Żadnych „specjalnych potrzeb”, tylko ludzkie potrzeby.

Tak czy inaczej – czy to z powodu mojej niepełnosprawności (lub niepełnosprawności), czy z powodu zespołu Downa mojej córki, zdecydowanie NIE jestem „mamą ze specjalnymi potrzebami”.

Jestem głuchą mamą, tak. Jestem niepełnosprawną mamą, tak. Mam córkę z zespołem Downa, tak. Mam dziecko niepełnosprawne, dziecko z niepełnosprawnością, tak.

Ale jest jedna rzecz, którą jestem nie: „mama ze specjalnymi potrzebami”.

Meriah Nichols