contador gratis Skip to content

Nie ma nic leniwego w „leniwym” rodzicielstwie

wspinanie się po drzewach bezpieczniejsze niż sporty zorganizowane
Obrazy hybrydowe / Getty

Czytałem o tej koncepcji określanej jako „leniwe” rodzicielstwo. Jeśli jeszcze nie słyszałeś, „leniwy” rodzicielstwo koncentruje się wokół idei, że nie musimy zapewniać ciągłej rozrywki, interwencji i wskazówek naszym dzieciom. Podoba mi się ta koncepcja, ale czy to musi być „leniwe”?

Słowo „leniwy” wywołuje w naszej kulturze tak negatywną konotację, że ceni osiągnięcia, produktywność i wyniki. Nie chodzi o to, że rodzicielstwo powinno być tym wszystkim, ale z pewnością jest to dużo ciężkiej pracy, której nigdy nie można nazwać leniwym. Oznacza to pasywne podejście rodzicielskie polegające na rezygnacji i leżeniu na kanapie, aby przewijać nasze telefony, ignorując nasze dzieci. Dobra, więc możemy mieć takie chwile, ale to coś innego niż leżenie na kanapach i przewijanie telefonów, podczas gdy nasze dzieci same się podnoszą.

Przyjrzyjmy się, jak inni definiują „leniwe” rodzicielstwo i przejdźmy dalej. Zostało to opisane jako pozwalanie dzieciom bawić się z ryzykiem kontuzji, bez unoszenia się tuż obok nich. To daje dzieciom czas i przestrzeń na całkowicie niezależną zabawę, co pozwala dorosłym na zrobienie czegoś dorosłego w pobliżu, na przykład przeczytanie prawdziwej książki. Jest to trzymanie się z daleka od planowania lub organizowania dużej ilości czasu, tak aby dzieci domyślnie miały więcej swobodnej zabawy i uczyły się, co robić, gdy się nudzą. Stoi obok, zamiast wskakiwać na każdy znak „nie mogę tego zrobić sam” lub przy każdym przebłysku konfliktu między przyjaciółmi lub rodzeństwem.

Misha No / Reshot

Gdyby nasze matki i babcie to przeczytały, prawdopodobnie nazwałyby to po prostu „rodzicielstwem”.

Symbolem naszego współczesnego rodzicielstwa jest to, że te sposoby wychowywania dzieci wywoływałyby nawet słowo „leniwy”. Opis leniwego rodzicielstwa kłamie w kontekście „tak wiele oczekuje się od rodziców w dzisiejszych czasach”. Oznacza to, że poziom zaangażowania, który jest bardzo wymagający dla naszego czasu i energii, jest obecnie normalny, więc wszystko, co jest mniejsze, jest leniwe.

Opieram się.

Wymaga to więcej wysiłku umysłowego nie krzyczeć „Uważaj!” przy każdym potknięciu przypominanie sobie, że zdarte kolano jest warte zamiany rozwijania wiary w to, jak ich ciała poruszają się po świecie. Będą musieli upaść, aby się nauczyć. Moje dzieci mają blizny po wielokrotnych zadrapaniach zdobytych podczas nauki jazdy na rowerze. Wycie bólu, łzy i krew są częścią tego procesu. Jednocześnie moje dzieci znają zasadę ZAWSZE noszenia kasków. Mój marka rodzicielstwa? Niech się zakrwawią; nie pozwól im odnieść obrażeń głowy.

Megan Thompson / Reshot

Spędziłem lata siedząc na kanapie, aby zrobić coś, co chcę robić, a zamiast tego spędzam cały czas na ciągłym przerywaniu dzieciom, którym daję czas i przestrzeń na „samodzielną” zabawę. Z biegiem lat zaczęło się to opłacać i obserwowałem, jak moje dzieci stają się bardziej biegłe w zabawie bez mojego zabawnego udziału, ale wymagało to więcej energii, niż musiało się po prostu poddać i zrezygnować z mojej misji. Wymagało hartu ducha, wytrwałości i wytrzymałości. . . NIE lenistwo.

Minimalizując zajęcia pozalekcyjne, celowo zostawiliśmy otwarte weekendowe popołudnia bez konieczności poganiania trojga dzieci między różnymi zajęciami. Oznacza to, że możemy wypełniać niezbędne sprawunki i prace domowe, jednocześnie będąc w stanie oddychać i podkradać się do tego, co jest ważne dla naszego dorosłego wzbogacenia, na przykład czytania lub ćwiczeń. Jednak te otwarte popołudnia często składały się z wielu walk rodzeństwa zrodzonych z nudy, ciągłego błagania o iPada i krzyczenia, jak powinni to rozgryźć, abyśmy mogli złożyć ubrania.

Ale zgadnij co? Nalegaliśmy. W ciągu ostatnich kilku miesięcy pojawiła się dziwna rzecz. Wydaje się, że nasze dzieci w końcu nauczyły się, że są same. Pozwolę, by „Jestem znudzony” odbiło się od bańki oporu mojej Mamy na kilka minut, a potem znikną. Później będą wiązać schody z piwnicy, aby ogłosić, że zrobili roboty z kartonowych pudeł. Przez nich samych. Stworzyli też skomplikowaną grę, która w jakiś sposób spełnia nawet potrzeby 3-latka.

Były długie, przeciągające się weekendy, kiedy liczę godziny do powrotu do pracy i pomyślałem: „może powinniśmy umieścić ich na kilku dodatkowych zajęciach, aby dać im coś do roboty”. Ale przekonałem się, że te otwarte popołudnia faktycznie służyły celowi wykraczającemu poza dawanie nam czasu na przygotowanie posiłku. Tak jak niektórzy eksperci ds. Rozwoju dzieci wskazywali na wartość swobodnej zabawy, moje dzieci stają się bardziej niezależne ORAZ używają wyobraźni ORAZ bawią się razem bez walki. Oczywiście nie przez cały czas, ale fakt, że to się w ogóle dzieje, jest po prostu cudowny.

Nic z tego nie jest leniwe. Potrzeba było lat stalowej siły woli, aby wytrzymać ulewne burze jęku, walki, płaczu i żebrania.

Generalnie sprzeciwiam się trendom rodzicielskim i ich etykietom, ponieważ sprawia, że ​​każde podejście brzmi wyłącznie dla jakiejkolwiek wartości, jaką przypisuje swojej etykiecie (np. Nadal możesz tworzyć przywiązania bez praktykowania rodzicielstwa „przywiązania”). Określanie stylów rodzicielskich może zachęcać do podziałów i osądów w naszych niepewnie pewnych światach rodzicielskich. „Leniwe” rodzicielstwo wydaje się dojrzałe do zachęcania do oceny siebie; Wiem, że nikt z nas nie potrzebuje WIĘCEJ oceny.

Dlatego nie zgadzam się z tym, że praktykuję „leniwe” rodzicielstwo, nawet jeśli to, co robię instynktownie, pasuje do opisu krążących tam artykułów jako części nagłówka zachęcającego do kliknięcia. Gdybym miał zaproponować nową wytwórnię (ponieważ najwyraźniej tak właśnie wygląda w dzisiejszych czasach), nazwałbym ją „Vintage Parenting: Taking Us Back To Our Roots”. Vintage wciąż jest fajne, prawda? A może wyszło z mody, kiedy byłem „leniwy” jako rodzic?