Nie, macierzyństwo to nie praca

Nie, macierzyństwo to nie praca

okulary przeciwsłoneczne dla matek

okulary przeciwsłoneczne-matka Zdjęcie za pośrednictwem Shutterstock

Wszyscy słyszeliśmy to milion razy: „Macierzyństwo to niewdzięczna praca”. Cóż, jestem tu, żeby ci powiedzieć, to proste bzdury. Tak, macierzyństwo to najbardziej niewdzięczna sytuacja w historii; robisz wszystko dla wszystkich, a oni zdają sobie sprawę z tego niesamowitego wyczynu tylko wtedy, gdy coś spieprzysz, ale macierzyństwo to nie praca.

Najlepszym przykładem jest dziś dzień duchów w szkole 4-latka, co oznacza, że ​​powinien on nosić określoną koszulę. Doskonale pamiętam pranie tej koszuli, składanie jej i wkładanie do szuflady. Oczywiście nie mogliśmy go dziś znaleźć. Oczywiście to nieporozumienie było katastrofą o niesamowitych proporcjach i oczywiście moje średnie dziecko poszło do szkoły w niewłaściwej koszuli, myśląc, że siedzę na kanapie i przez cały dzień jem Cowboy Bark z Trader Joe’s (co naprawdę powinienem zacznij robić, jeśli koszulki wyrosną na pieprzonych nogach i odejdą).

Z definicji praca to sytuacja, w której pracujesz… i zarabiasz pieniądze. Cholera, bezrobocie w tym kraju to bardziej praca niż macierzyństwo. A z pracą dostajesz czas na wakacje (nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem urlop z macierzyństwa) i dni chorobowe (CHOROBOWE DNI !! ??) Obecnie mam infekcję zatok i podwójną infekcję ucha, wciąż mam mama thang) i dni zdrowia psychicznego (nawet nie zaczynaj mi od tego, jak bardzo potrzebuję jednego z nich).

Nie, nie jestem pracujący w byciu mamą. Nie ma pakietu odpraw. Nie ma gwizdka na godzinę 5. Nie ma przerwy na lunch. Czasami, kiedy moja głowa uderza w poduszkę, zamykam oczy i przypominam sobie uroczą chwilę, którą dzieliłem z moimi dziećmi: zabawny mały niuans, prawdziwy śmiech brzucha, „dziękuję mamo” lub szczere „kocham cię” a moje serce jest pełne zapłaty. Ale przez większość dni… przez większość dni nie pamiętam, jak kładłem się do łóżka; ciało ciężkie z fizyczną i umysłową pracą, którą wyłuskałem każdym włóknem mojej istoty.

To nie jest praca, ponieważ nigdy się nie kończy. Moje życie można porównać do bycia woźnym w centrum handlowym. W kółko przecierasz podłogę centrum handlowego, tylko po to, by zobaczyć, jak ludzie przechodzą po miejscu, które właśnie umyłeś, zostawiając za sobą ślad błotnistych stóp. Nigdy nie możesz oprzeć mopa o ścianę i obejrzeć ukończonego dzieła. Z wyjątkiem tego, że nawet ten facet ZARABIA!

Naprawdę chciałbym móc posłuchać tej mądrej rady starszej pani z supermarketu. Ten, który chwyta policzki dziecka, gdy obdarza ją megawatowym uśmiechem, a ona dotyka mojego ramienia i szepcze: „Ciesz się tym kochanie, to mija tak szybko”, ponieważ wiem, że ma rację. To płynie w szybkim tempie, ale nie mogę nawet delektować się tym faktem, ponieważ to wszystko, co robię. Macierzyństwo połknęło mnie w całości i chociaż czasami chciałbym, żeby to była praca, tylko po to, żebym mógł rzucić kosz z praniem na cholerną podłogę i krzyczeć: „ZAKOŃCZĘ. WEŹ TEN PRACĘ I WYRZUĆ! ” Nie mogę. Ja nie. Ponieważ to nie jest praca, to moje życie.

Dzień zdrowia psychicznego by bądź miły.

Powiązany post: Trzylatki są tym samym, co szefowie dupków