contador gratis Skip to content

Nie mam poczucia winy, że nie odwiedziłem grobu mojej córki

skończył czuć się winny, że nie odwiedził grobu córki
HIN LAN / EYEEM / GETTYIMAGES

Ostrzeżenie o wyzwalaczu: utrata dziecka

Kiedy moja córka zmarła po raz pierwszy, nierzadko odwiedzałem miejsce, w którym została pochowana, częściej niż raz dziennie. Byłem w takiej mgle niedowierzania z powodu tragedii, że naprawdę potrzebowałem tych godzin odwiedzin na początku. Odwiedzenie grobu mojej córki, jakkolwiek było to wstrząsające, pozwoliło mi zmierzyć się z rzeczywistością jej śmierci.

Jeśli nikogo więcej nie było w pobliżu, padałem na twarz na zimnym i luźnym kopcu ziemi i wrzeszczałem najbardziej okrutny i bolesny z krzyków. Opuszczanie mojego domu tylko po to, by poczuć jej mały kawałek blisko było bolesne.

Ale w miarę upływu czasu i pogarszania się pogody, czasami nie mogłem w ogóle dotrzeć do jej grobu. W dni, w które tęskniłem, poczucie winy, które rozwijało się we mnie, było potwornie ciężkie… i pozwalałem mu trwać zbyt długo.

Wyobraziłbym sobie kłamstwa w mojej głowie, które bezmyślnie szeptały: „Wykuwasz czas dla swoich żyjących dzieci, dlaczego ona jest inna? Zapominasz o niej. Musisz iść.”

Smutno mi wspominać te ciężkie, ciężkie dni, ponieważ teraz, kiedy żyję z tym smutkiem przez dwa lata, odwiedzam grób mojej córki tylko dwa do trzech razy w miesiącu. I to uwalnia, nie muszę czuć się winny z powodu dni, kiedy nie idę.

Mówiąc wprost, nie pozwolę sobie pogrążyć się w większym żalu niż to, co już czuję. Usunąłem kłamstwa, a teraz wyrywam się codziennie z prawdy.

Oznacza to, że nigdy nie mógłbym jej naprawdę zapomnieć – nawet jeśli nie odwiedzę jej grobu – ponieważ to uroczyste i słodko-gorzkie miejsce utrzymuje tylko jej fizyczną formę. Tej, którą pielęgnowałem, trzymałem, pielęgnowałem i kochałem. Ale dla mnie jej ducha już nie ma.

Jej 22-calowy pomnik jest po prostu kamieniem. Zielona trawa, która leży w miejscu kopca ziemi, to tylko trawa. To miejsce, w którym idę opłakiwać, jest po prostu miejscem i żyje bez uczuć.

W jakiś sposób doszedłem do wniosku, że moja córka wiedziała, że ​​nie odwiedzam. Ale bądźmy tak brutalnie szczerzy, że fizycznie rani mnie to do głębi: ona nie żyje. Nie wie, czy odwiedzam, czy nie. Dlatego nie ma prawdziwej słuszności w manifestowaniu własnej winy. Gram tylko ze sobą przegrywając.

Więc kiedy postanawiam nie odwiedzać grobu mojej córki i poczucie winy przenika przeze mnie, blokuję to. A kiedy kłamstwa są nachalne, każę im się wkurzyć. Ponieważ pamiętam ją na wiele innych sposobów.

Kiedy to piszę, przypominam sobie ją. Kiedy moje żywe dzieci uśmiechają się swoimi dołeczkami i zmrużonymi oczami, pamiętam ją. W dobrych uczynkach, które robię, by uczcić jej pamięć, jej duch żyje. Kiedy spotykam kogoś nowego, kto podziela jej imię, Jestem całkowicie zajęty i nigdy nie mogłem o niej nie myśleć.

Więc moje własne kłamstwa są po prostu… kłamstwami. Nie ma powodu, bym odwiedzał jej grób, skoro nie w 110% tego chcę. Ona nie wie i nie powinnam więcej obciążać się smutkiem. Mam już wystarczająco dużo do zniesienia.

Pamięć mojej córki znacznie wykracza poza obszar, na którym znajduje się jej 22-calowy granitowy nagrobek. I ja, jej mama, wybieram odpocząć w tym zamiast kilku bzdur, które wymyśliłem w sobie.

Jeśli chcę odbyć podróż, to zrobię. Ale jeśli jestem w połowie tej długiej i wietrznej drogi gruntowej i po prostu go nie mam, to pójdę do domu i po prostu powiem głośno: „Przepraszam, kochanie”. Ale to wszystko.

Przestałem czuć się winny, że nie odwiedziłem grobu mojej córki. I mam wrażenie, że byłoby jej to całkowicie w porządku.