contador gratis Skip to content

Nie należy oczekiwać, że przedszkolaki będą siedzieć spokojnie

przedszkolaki
Shutterstock

Przedszkole stało się pomostem. Po jednej stronie mostu znajduje się ta część życia moich dzieci, w której spędzam ze mną każdą chwilę na jawie. Po drugiej stronie mostu jest ta część ich życia, w której dużą część dnia i tygodnia spędzają w klasie. Sam most okazał się trudny.

Naszą motywacją do zapisania naszego syna do przedszkola było zapewnienie mu większej ilości okazji do spotkań towarzyskich z rówieśnikami. Następnym na liście było przystosowanie go do środowiska w klasie. Chcieliśmy, aby nauczył się, jak powinien się zachowywać w takich okolicznościach. Miał nadzieję, że po nauczeniu się odpowiedniego zachowania, będzie je modelował.

Czasami to łapie. W inne dni nie tak bardzo.

To doświadczenie skłoniło mnie do samodzielnej nauki i nauczyłem się, że nie obchodzi mnie, czy mój syn „siedzi spokojnie” w klasie.

Słyszę dźwięk drapania płyt. Zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie jestem tutaj w mniejszości. I rozumiem. Kiedyś mnie to obchodziło. Bardzo mi zależało. Codzienne odbieranie syna ze szkoły i konieczność uczestniczenia w mini konferencji rodziców i nauczycieli było krępujące i frustrujące. Większość innych dzieci w jego klasie potrafi przejść przez krąg bez wydawania dźwięków i bez kręcenia się. Dlaczego był to problem z moim dzieckiem?

Wtedy zdałem sobie sprawę, że jest w przedszkolu. Słowo kluczowe: Przed.

Uświadomiłem sobie, że nie robi niczego, co jest niezwykłe w jego wieku, mimo że radził sobie trudniej niż niektórzy jego koledzy z klasy.

Siedzenie w bezruchu i otrzymywanie instrukcji przez długi czas jest trudne dla każdego dziecka, zwłaszcza dla dzieci w wieku od 4 do 5 lat. Próbuję myśleć o potrzebie wiercenia się jako o swędzeniu. Jeśli mnie swędzi, chcę to podrapać. Jeśli z jakiegoś powodu nie mogę tego zarysować, staje się wszystkim, o czym mogę myśleć. Niemożność podrapania swędzenia nie wydaje się opcją, ponieważ pochłania myśli. Pracuję więc z nauczycielem mojego syna i staram się znaleźć sposób, żeby podrapał to swędzenie.

Szukanie sposobów, aby pomóc mojemu synowi wiercić się, otworzyło mi oczy na to, jak powszechny jest ten problem. Istnieje cała branża poświęcona dawaniu dzieciom sposobów na wiercenie się w klasie. Badania wykazały, że możliwość wiercenia się w rzeczywistości zwiększa zdolność dziecka do zwracania uwagi. Krzesła są modyfikowane, aby zapewnić sensoryczną informację zwrotną. Czasami zamiast standardowych krzeseł używa się piłek do jogi. Gumki są przymocowane do nóg biurka, dzięki czemu dzieci mogą podskakiwać podczas nauki. Biurka stojące zyskują na popularności zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych.

Kiedy dzieci nie spędzają czasu w klasie na myśleniu o tym, jak bardzo nienawidzą siedzenia, lepiej potrafią myśleć o materiale, którego się uczą.

Podobnie jak w przedszkolu mojego syna, niektóre dzieci potrafią dobrze siedzieć spokojnie. Niektóre dzieci po prostu nie czują swędzenia ani nie wykazują dyscypliny mnicha, jeśli chodzi o drapanie. Tak więc, jak każde dziecko jest inne, nie powinniśmy być zaskoczeni, że sposoby, w jakie najlepiej się uczą, mogą być tak samo różnorodne.

I nie powinniśmy ignorować potrzeb tych dzieciaków.

Nie opowiadam się za tym, aby dzieci dostawały wrotki i kazoo podczas zajęć. Mamy określone oczekiwania. Poruszanie się i poruszanie to jedno. Wejście w czyjąś przestrzeń osobistą to coś innego i on wie, że to nie do przyjęcia. Jeśli mój syn otrzyma instrukcje od swojego nauczyciela, spodziewam się, że je zastosuje. Często rozmawiamy o tym, jak jego przyjaciele próbują się uczyć i jak ważne jest myślenie o ludziach wokół niego. W żadnym wypadku brak szacunku nie jest tolerowany.

Ale nie jest lekceważącym dzieckiem, jest tylko poruszającym i potrząsającym. Jest różnica.

Kiedy teraz odbieram syna z przedszkola, nadal rozmawiam z jego nauczycielem. Dowiaduję się, co jest, a co nie działa dla niego tego konkretnego dnia, i wczuwam się w nią w trudniejsze dni. Ona też mu ​​współczuje. Z tego powodu moja frustracja się rozprasza. Nie wstydzę się ani nie muszę go upominać za to, że jest 4-latkiem.

Oczekiwanie, które jest poza jego zasięgiem, nie jest już na miejscu i podejmuje się odpowiednie dostosowania, aby nie był karany za zachowanie swojego wieku. Moje dziecko jest z tego powodu szczęśliwsze, bardziej lubi szkołę i odnosi większe sukcesy w okresie przejściowym. Więc naturalnie ta mama też jest szczęśliwsza.