contador gratis Saltar al contenido

Nie, nie możesz potrzymać mojego dziecka – i dlatego

nie mogę trzymać dziecka
Astrakan Images / Getty

Jeszcze zanim zaszłam w ciążę, wiedziałam, że będę mieć dziecko, które będę chciała przekazać. Byłaby szczęśliwa ze wszystkimi i nigdy nie grałaby dziwnie. Och, jaka naiwna, nie tylko jako matka po raz pierwszy, ale jako obrończyni mojej córki.

Kiedy moja córka miała 10 tygodni, mieliśmy duże wydarzenie rodzinne. Nasze dziecko miało wyjątkowo kapryśny dzień i nosiłam ją w chuście. Była tam inna matka ze swoim trzecim dzieckiem, mniej więcej w wieku Novee, i poleciały mi komentarze, że jestem „nową nadopiekuńczą mamą” i jak „rozpieszczam ją”.

Te komentarze rozśmieszyły mnie – i trochę zabolały – ponieważ tak naprawdę nie rozpieszczamy, ale praktykujemy rodzicielstwo z bardzo delikatnym i spokojnym podejściem. W tamtym czasie chciałem po prostu wyjść z moim dzieckiem, które było zadowolone tylko z siedzenia przy mojej piersi. Pomyślałam, że noszenie jej dla dziecka będzie najlepsze, żebyśmy mogli cieszyć się naszym czasem i być może skosztować gorącego posiłku.

Ale miałam dokuczliwe poczucie winy mamy, że byłam „złą mamą”, a nawet samolubną, że nie pozwalałam dużej grupie ominąć mojego dziecka. Więc zrobiłem coś, z czym nie czułem się komfortowo i przegrałem: straciłem dziecko, mimo że nie tego chcieliśmy.

Kiedy skończyła 5 miesięcy, zaczęła dziwnie grać. Na przykład „nie patrz mi w oczy” dziwnie… i znowu bym to naciskał. Próbowałem pozwolić innym ją trzymać, a ona natychmiast płakała. Zabieraliśmy ją z powrotem i uspokajaliśmy, ale w chwili, gdy była spokojna, zaczęło się lękać „czy mogę ją potrzymać?” nadeszło pytanie.

Nie chciałem ukrywać jej przed bliskimi, ale chciałem dać biednej dziewczynie spokój. Ludzie, którzy mi się podobają, chcieli powiedzieć tak, ale powoli wyrosłam na miejsce, w którym nie obchodziło mnie, jakim typem mamy zostanę nazwana – poczucie bezpieczeństwa mojego dziecka znaczyło dla mnie więcej niż ranienie ludzkich uczuć. Bardzo ważne było dla mnie, aby uczyć się na błędach mojej nowej mamy i upewnić się, że będziemy na nich rosnąć.

Było coś, co musiałem zaakceptować: moje dziecko jest z natury nieśmiałe. Potrzebuje trochę czasu, zanim ogrzeje się do rodziny, nawet jeśli regularnie ją widuje. Czasami chce tylko, aby mama i tata ją przytulili, a niektórzy ludzie podchodzą zbyt blisko i czuje się nieswojo, a mój mąż i ja zbieramy kawałki zdenerwowanego dziecka. To wszystko jest dla mnie w porządku, ale czasami myślę, że inni nie rozumieją tego i nie biorą tego do siebie. Wydaje się, że myślą, że im nie ufamy, że chcemy jej odmówić, a niektórzy nawet zrzucają to na moją depresję poporodową. Żadna z tych rzeczy nie była ani nie jest prawdą. Właśnie zdaliśmy sobie sprawę z jej komfortu w miejscach publicznych i nie chcieliśmy naruszać tych granic, które najwyraźniej ma.

Skończyłem próbować zmusić moje dziecko do bycia „dzieckiem towarzyskim”. Nigdy nie przestaliśmy delikatnie jej uspołeczniać, ale nie boimy się już tego, co myślą inni. Skończyłem przepraszać, że płacze, kiedy ludzie ją trzymają. Skończyłem przepraszać za noszenie jej dziecka, kiedy jest zmęczona, kiedy nas nie ma, i skończyłem pozwalać ludziom, których widzi tylko na krótką okazję, aby ją stresować, atakując jej przestrzeń. Cała ta natarczywość ze strony mojej matki w przeszłości tylko przedłużyła tę fazę i ta faza jest wyczerpująca.

Teraz, gdy ma 18 miesięcy, najważniejszą rzeczą, którą musi wiedzieć, jest to Ona kontroluje własne ciało. Ona ma pełne prawo odmówić (werbalnie lub nie) jakiemukolwiek rodzajowi przytulania lub dotykania, Ona ma prawo powiedzieć jej mamie lub tacie, jeśli ktoś sprawił, że poczuła się nieswojo.

Nie oznacza to, że będę zachęcał moją córkę, aby była niegrzeczna i nie szanowała ludzi, zwłaszcza rodziny. Nie oznacza to, że nie zachęcamy innych do interakcji z nią w wygodny sposób, zwykle z kolan mamy lub taty, i nie oznacza to, że nie chcemy wychowywać społecznie wdzięcznego dziecka.

Oznacza to, że jako rodzice chcemy nauczyć naszą córkę, że jej ciało jest jej ciałem. Nie musi cię całować ani przytulać, jeśli to jej wybór; może przybijać piątki. Nie musi siadać na twoich kolanach, jeśli czuje się nieswojo; możesz wchodzić z nią w interakcje, gdy siedzi na naszych kolanach.

Szczerze śmieję się z siebie przed narodzinami i z tego, jak proste, jak sądziłem, będzie. Prawda jest taka: to nie jest proste. To równowaga w wychowywaniu kochających dzieci, które mają własne poczucie granic. To wychowywanie dziecka w naszej niesamowitej „wiosce” i nigdy nie stawianie go na kompromisowych pozycjach. Nigdy nie nauczymy jej strachu przed rodziną i przyjaciółmi, ale zdaje sobie sprawę, że nigdy nie musi robić nic, z czym czuje się niekomfortowo i może powiedzieć wszystko swoim rodzicom.

Życzę jej, aby mogła przejść przez to życie jako mądra i pewna siebie kobieta, która zna swoją wartość i wie, że to jej ciało, jej wybór.