contador gratis Skip to content

Nie obchodzi mnie, co powiesz, „mama” to czasownik

Mamo
SolStock / iStock

Szarpie. Kawałki tkanki. Liście brązowe, suszone.

Cały dzień zbieram rzeczy i wkładam je do kieszeni.

Bułka tarta. Owijki. Twisty krawaty. Małe plastikowe misie. Więcej kłaczków.

Skrawek papieru, buciki dla lalek, trawa.

Nie jestem szalona. Nie jest zbieraczem, ani nałogowym sprzątaczem, ani kolekcjonerem czegokolwiek.

Jestem mamą

Co więcej: jestem mamą rocznego chłopca, który odkrywa świat, wkładając go do ust, oraz trzyletnią dziewczyną, która ma więcej malutkich zabawek, niż zdawałam sobie sprawę, dopóki nie pojawił się jej brat.

Dlatego przez cały dzień biorę rzeczy i wkładam je głęboko do kieszeni, żeby był bezpieczny. Czasami muszę najpierw wyłowić z jego ust kawałki i kawałki, ale potem wszystko idzie do kieszeni. Kosz na śmieci jest w kuchni i jakoś stało się to łatwiejsze.

Pod koniec każdego dnia opróżniam kieszenie, a resztki dnia przypominają mi, jak nużące, jak przyziemne, jak ważne jest to dla mamy.

Ponieważ „mama” powinna być czasownikiem, prawda? Wtedy to wszystko, co mam do powiedzenia, a inne mamy to zrozumieją:

“Jaki był Twój dzień?”

– Cóż, mamę cały dzień.

Ahh. Widzę. Jesteś wyczerpany, przemęczony, także uszczęśliwiony, martwisz się, że zanik mózgu jest czymś, i jesteś w głębokim zdumieniu i radości z życia i świata, który stworzyłeś.

Ahh. Dzisiejszy dzień był pełen mamy. Więc jesteś skonfliktowany, pewny, pusty, pełny. Nigdy nie jesteś sam, ale samotny. Jesteś szczęśliwy i znudzony, wyskakując z wczorajszych spodni do jogi z uczuciem swędzenia na całe życie. Czujesz się także błogosławiony, taki błogosławiony w swoim przyziemnym i niezwykłym świecie.

Nigdy nie wstydziłem się przyznać, że nie mogę się doczekać dwóch dni w tygodniu, w których pracuję, po części ze względu na kontrast, jaki niosą. Są dni, kiedy sikam, kiedy muszę, kiedy wykreślam pozycje z listy rzeczy do zrobienia w sposób liniowy, kiedy wszystko pozostaje na swoim miejscu, chyba że tego dotknę. Czuję się produktywny, rozmawiam z innymi dorosłymi, piszę, skupiam się. Moje kieszenie pozostają puste.

Chociaż nadal jestem mamą. Czy to nie jest najzabawniejsza rzecz? Nigdy nie przestaję mamusi. Tęsknię za moimi dziećmi, chciałbym móc złapać je w gigantyczny uścisk.

Kiedy jesteś mamą, jesteś mamą. Nie ma dni wolnych, nie ma prawdziwych skrótów, a każda mama ze starszymi dziećmi przynajmniej raz przypomni Ci, że ten etap minie w mgnieniu oka, więc lepiej żebyś się nim cieszył. Lepiej weź to wszystko. Chociaż czasami wydaje mi się, że wszystko, co jestem w stanie znieść, to strzępki i malutkie buciki dla lalek.

Jednak zdałem sobie sprawę, że to wszystko ma znaczenie. A bycie obecnym przy tym wszystkim, zbliżanie się do każdego dnia z zamiarem, zmienia wszystko.

W zeszłym roku było zbyt wiele dni, kiedy podniosłem głowę i zobaczyłem, że stało się to nagle południe. Gdzie minął dzień i co ja robiłem, gdy pędził? Nie mogłam winić siebie za zastój poporodowy, ale nadal nie podobał mi się dystans między tym, co myśli mój umysł, a tym, co robi moje ciało. Byłam tam, będąc mamą, i też byłam albo daleko, albo do czegoś następnego. Przeglądałem listę rzeczy do zrobienia lub byłem pełen wewnętrznego lamentu nad tym, jak bardzo chciałbym się zdrzemnąć.

Nigdy, przenigdy nie dam rady „cieszyć się każdą chwilą”, ponieważ proszę. Każdy za chwilę? Na przykład kiedy spędzam 20 minut na siekaniu warzyw, a potem wszyscy rzucają obiad na podłogę? Albo kiedy pora snu staje się polem bitwy? Kiedy jestem na górze 2 w nocy jeszcze raz? Nie.

Ale będę opowiadał się za znajdowaniem chwil, by żyć swoim stanem z intencją i obecnością. Dziś nie będę się martwić o listę rzeczy do zrobienia. Dziś po południu zostawię telefon w innym pokoju, żeby nie ulec pokusie bezmyślnego przeglądania Facebooka. Dziś wieczorem zrobię sobie pedicure i wypiję lampkę wina, bo nadal jestem kobietą, którą kiedyś byłem, do cholery.

Kiedy naprawdę żyjesz swoim życiem, dzieje się najdziwniejsza rzecz. Nadal zbierasz kłaczki, robisz pranie, czyścisz dno, tak. Ale jesteś także architektem swojego i ich dnia. Oznacza to, że możesz przeżyć te dni, ucieleśniając to, czym już jesteś: twórcą ich życia. A także własnego.