contador gratis Saltar al contenido

Nie obchodzi mnie, że moje dzieci opuściły szkołę

dzieci nie chodzą do szkoły
Obrazy bohaterów / Getty

Tak, powiedziałem to. Głośno, żeby świat mógł to usłyszeć – i jestem pewien, że połowa z tego, by sapnąć. Ale zanim ocenisz, wysłuchaj mnie…

W tym roku moje dzieci przeszły do ​​liceum. Poszedłem na orientację rodzicielską sam trochę jak dzieciak – trochę odporny na wszystkie nadchodzące zmiany, ale podekscytowany nowymi początkami. Dyrektor wstał, aby przemówić i otworzył swój Power Point. Na liście były tylko trzy kule. Trzy główne tematy, które według niego były absolutnie najważniejsze, do omówienia z rodzicami, którzy są nowi w jego szkole. Bezpieczeństwo, nauczyciele i personel… i opuszczone dni szkolne.

W chwili, gdy pojawił się punktor, poczułem, jak moi przyjaciele w całym pokoju odwracają się, by na mnie spojrzeć i chichotać, gdy przylepiłem się do mojej twarzy „nie zadzieraj z mamą”.

Teraz rozumiem, że prawa to prawa i dzieci muszą uczęszczać do szkoły przez określoną liczbę dni w roku, inaczej „po-po” pojawi się na moim progu. I nie zgadzam się na to, żebym został w domu na kanapie i oglądał telewizję, żeby uniknąć testu pisowni. Ale kiedy ostatnio sprawdzałem, urodziłam te dzieci. Nosiłem je przez 9 długich miesięcy, uczyłem je chodzić, mówić, jeść i kupować. Karmię je codziennie (czasem nawet trzy zbilansowane posiłki), kupuję im ubrania, zapisuję na zajęcia i rejestruję kilometry kierowcy wyścigowego, który jeździ na treningi i z powrotem.

Oczyszczam ich wymioty, znoszę napady złości, wymuszam niepopularne kary, nakłaniam ich do jedzenia warzyw, a nawet próbuję pomóc z podstawową matematyką. Zgadnij, co jeszcze robię? WYCIĄGAM JE ZE SZKOŁY, KIEDY CHOLERĘ DOBRZE PROSZĘ. Wiem, że są rodzice, którzy kręcą głowami, i nauczyciele, którzy prawdopodobnie mówią o mnie za moimi plecami, ale nie są moim priorytetem – moje dzieci tak. I ja nigdy zabrać ich ze szkoły, chyba że uważam, że korzyści przewyższają koszty.

Rok po roku spotykam się z nauczycielami i od razu wyjaśniam, jak bardzo staram się zapewnić moim dzieciom priorytetowe traktowanie edukacji. Że ciężko pracują, są mili i pełni szacunku i zawsze starają się jak najlepiej. Szkoła jest niezwykle ważna, nie krępuj się. Ale w naszym domu rodzina jest najważniejsza. Kropka – koniec kary.

Oznacza to, że kiedy będziemy mieli okazję odbyć podróż, która stworzy wspomnienia, które będą trwać znacznie dłużej niż matematyka w trzeciej klasie, zamierzamy ją wykorzystać. Lub jeśli zdarzy się jakaś specjalna okazja z naszą dalszą rodziną – wszyscy mieszkają ponad 1000 mil stąd – pojedziemy. Nawet jeśli nie mieści się w ramach Dnia Prezydenta czy ferii wiosennych.

Nie zrozumcie mnie źle, staram się okazywać jak największy szacunek i nie oczekuję, że nauczyciele „zapłacą cenę” za nieobecność mojego dziecka. Zawsze z dużym wyprzedzeniem. Zawsze proszę, aby wysyłali do domu wszelkie prace, które chcieliby wykonać podczas podróży. I zawsze zapewniam ich, że każda praca wykonana po powrocie zostanie ukończona w rozsądnym czasie. Zdaję sobie sprawę, że wraz z wiekiem moje dzieci staną się większym wyzwaniem, ale zapewniam, że zawsze dokonam najlepszego wyboru dla moich dzieci – i nie potrzebuję kalendarzy szkolnych, aby mi powiedzieć, co to jest.

Poza tym, że mogę spędzać razem czas z rodziną i wzmacniać więź, którą dzielimy, głęboko wierzę, że nie ma lepszego sposobu na naukę niż poprzez praktyczne doświadczenie. Co jest bardziej wpływowe – czytanie o historii Rzymu czy spacer po Koloseum? Oglądasz film na YouTube o tym, jak powstały lodowce, lub dowiadujesz się o tym, wędrując po prawdziwym lodowcu? Wypełniasz arkusze matematyczne lub zastanawiasz się, ile dolarów jest w euro? Oprócz historii i informacji, które można przyswoić, podróżowanie otwiera również oczy na nowe miejsca i kultury. Uczy cię bardziej włączającego, rozumiejącego i empatycznego. I zmusza cię do rzucania ciosami – wszystkimi umiejętnościami na całe życie.

Ponadto nauka nie ogranicza się do samej podróży. Niezależnie od tego, czy chodzi o szukanie informacji w Internecie na temat miejsca, planowanie samego dnia podróży, czy prowadzenie dziennika całej przygody, dzieci mają wiele możliwości poszerzenia swojego umysłu. Kazałem nawet moim dzieciom przygotować prezentacje Power Point przedstawiające to, czego nauczyły się pokazywać swojej klasie (wiem, jestem wredny).

Moją pracą jako mamy jest dbanie o bezpieczeństwo moich dzieci, sprawianie, by czuły się kochane i uczenie ich. Jeśli pójdą do szkoły na 160 dni zamiast 180, ale są w stanie spędzić jeden dzień ze swoją 97-letnią prababcią, ucząc się o lodówce, którą miała dorastając, lub nawiązać na całe życie więzi z rzadko widywanymi kuzynami, albo zjeść lody na ulicach Włoch, nazwałbym to rodzicielską wygraną. I dlatego nie mam poczucia winy, kiedy stwierdzam, że kalendarz szkolny, który działa dla stanu, nie jest tym samym kalendarzem, który działa dla moich dzieci.

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w Her View From Home.