Nie oceniaj siebie według standardów świata, w którym żyliśmy 2 miesiące temu

Nie oceniaj siebie według standardów świata, w którym żyliśmy 2 miesiące temu

Standardy-starego-świata-1
Dzięki uprzejmości Teri Errico Griffis

Czy kiedykolwiek byłeś sportowcem lub ćwiczyłeś? Może codziennie przed pracą wybierasz się na bootcamp lub biegasz trzy mile kilka razy w tygodniu. Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się, że ta rutyna została zatrzymana na dłuższy czas? Może chodziło o skręconą kostkę, której naprawa wymagała sześciu tygodni odpoczynku. Być może bliżej domu jest dziewięciomiesięczna przerwa z powodu macierzyństwa.

Tak czy inaczej, powrót jest zawsze najtrudniejszy – nie tylko jest fizycznie wyczerpujący, ale także frustrujący emocjonalnie. Podczas gdy wcześniej mogłeś przebiec milę bez pocenia się, teraz po powrocie walczysz o dotarcie do końca ulicy. Kiedyś przysiadałeś prosto przez 60 sekund, a teraz twoje nogi są bezwładne po przysiadzie numer dwa lub walczysz z trzyfuntowymi ciężarami, podczas gdy kiedyś z łatwością zwinąłeś dziesięć funtów.

To macierzyństwo w czasie koronawirusa – przynajmniej dla mnie. Wiedząc, jakie są Twoje możliwości i czujesz się sfrustrowany, że bez względu na to, jak bardzo się starasz, nie możesz tam wrócić.

Jako kreatywna mama dwulatka – z mężem, który podróżował cztery dni w tygodniu – moja córka i ja żyliśmy dla naszych przygód, planując nowe miejsca do zwiedzania, tworząc projekty, gotując przysmaki. Jako samotny rodzic przez wiele dni budowałem swoją tolerancję na napady złości, moją cierpliwość, moje współczucie, wiedząc, że to wszystko na mnie.

Ale koronawirus zmienił mnie i moje możliwości rodzicielskie.

Jako niezależny pisarz dla ogólnopolskiej korporacji i kilku lokalnych publikacji, w ciągu ostatniego miesiąca pojedynczo traciłem każdą pracę (nieznane doświadczenie, pracowałem codziennie od 16 roku życia). Mój mąż jest teraz w domu każdego dnia jako tymczasowo bezrobotny pracownik kontraktowy, podobnie jak moja córka, której żłobek został zamknięty na czas nieokreślony. Tęsknimy za naszą wioską, naszymi randkami z sąsiadem, moim najlepszym przyjacielem, który ma syna w tym samym wieku. Byli naszą zbawczą łaską w chaotyczne dni, kiedy potrzebowaliśmy wsparcia. Straciliśmy place zabaw, nasze miejsca do przygód, naszych przedszkolnych nauczycieli, którzy zapewniali dyscyplinę i dodatkowe kreatywne możliwości.

Nie oceniaj siebie według standardów świata, w którym żyliśmy dwa miesiące temu Dzięki uprzejmości Teri Errico Griffis

To stresujące. Kocham swoje dziecko, ale nigdy nie zostałam stworzona, by być mamą w domu 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nawet moi przyjaciele, którzy pokochali rolę SAHM, są na skraju rozsądku. Jestem niecierpliwy. Jestem przerażony. Jestem opiekuńczy. Jestem człowiekiem.

Ale to, co najbardziej mnie tnie, to to, że wiem, jaka ze mnie dobra mama używany być. Znam te mile, które mogłem przebiec i te przysiady, które mogłem zrobić z łatwością. Ale teraz jestem tutaj, walcząc o przetrwanie śniadania bez płaczu, krzyku lub strachu przed tym, co robić przez kilka następnych godzin do obiadu, a potem drzemki, a potem…

Na początku kwarantanny wyjechałam z parku jako mama. Zmobilizowałem naszą okolicę do wzięcia udziału w polowaniu na padlinożerców. Umieścili przedmioty na swoich podwórkach, takie jak posąg fioletowego żółwia lub globus, a ja stworzyłem mapę, aby dzieci z sąsiedztwa mogły je znaleźć. Wzruszyło mnie, gdy widziałem rodziny w górę i w dół chodników ze swoimi mapami. Malowaliśmy obrazy dla Nany i Pop-popu i urządzaliśmy improwizowane polowania na pisanki. Jednocześnie pracowałem na dwóch etatach. Byłem gwiazdą rocka.

Dzisiaj, ponad 30 dni później, jesteśmy na godzinie drugiej Daniel Tiger ponieważ to najlepsze, co mogę zrobić, wysyłając życiorysy i zastanawiając się, jakie rachunki możemy odłożyć lub co możemy razem ułożyć na obiad. Próbowałem nakłonić moje dziecko do zjedzenia jogurtu – przekąski, którą uwielbia – ale 12-minutowe załamanie po tym, jak nagle przestała smakować jej smak, sprawiło, że zapadłem się i podałem jej pudełko Cheez-Its.

I walczę. Wiem, że to tymczasowe, ale chcę, żeby jadła zdrowiej, miała bardziej konstruktywną i edukacyjną zabawę, bo wiem, że jestem lepszą matką niż ta. Walczę ze sobą, potem sobie wybaczam, a potem biję się.

Wczoraj mój mąż pokazał mi post na Instagramie – żałuję, że nie wiedziałem, przez kogo przyznam im kredyt – ale brzmiał: „Jesteś nieproduktywny tylko według standardów świata, w którym żyliśmy dwa miesiące temu”.

To nie jest twój dzisiejszy świat.

Nie ma prawdziwszych słów – nawet jeśli dzisiejszy świat jest tylko tymczasowy. Wszyscy robimy, co w naszej mocy, nawet jeśli jest to najgorsze, co czuliśmy. Nawet jeśli według naszych przeszłych standardów wydaje się słabszy. Czy nadal codziennie wstajesz z łóżka i idziesz do przodu? Czy Twoje dziecko jest karmione i się śmieje? Pokazujesz im lub mówisz, jak bardzo są kochani?

Może dziś nie robisz domowego musu jabłkowego ani nie tworzysz sensorycznych pojemników z ryżem w spiżarni. Może po raz pierwszy nie wnosisz wkładu finansowego, co jest w 100% poza twoją kontrolą (wybacz sobie, jeśli to ty). Może minęły tygodnie, odkąd zabiegałeś o swoją partnerkę odważną czerwoną szminką i uroczymi strojami. Ale zrobienie przynajmniej jednego skrętu bicepsa dzisiaj z puszką fasoli w dłoniach to wciąż siła. Przytulanie dziecka, kopanie piłki na trawniku przed domem lub dostarczanie mu jabłka dzisiaj, nawet jeśli go nie zje, to wciąż siła.

Nie mierz swoich najlepszych wyników innymi standardami niż to, co możesz osiągnąć dzisiaj. Nadal jesteś gwiazdą rocka, mamo, iw końcu zespół wróci do siebie.