contador gratis Skip to content

Nie płacę za to, żeby moje dziecko znalazło się w college’u

Rodzice płacą kolegium
XiXinXing / iStock

Niedawno rozmawiałem z kilkoma przyjaciółmi, którzy jesienią wyślą swoich seniorów na studia. Rozmawialiśmy o syndromie pustego gniazda, obawach związanych z wyborem majora i przytłaczającym zadaniu, jakim jest zapłacenie za to wszystko. Ponieważ nadal kilka lat dzieli mnie od wysłania najstarszego na studia, te rozmowy otworzyły mi oczy.

Jedna z koleżanek powiedziała mi, że jej nastolatka wybiera się na studia jako niezdecydowany major i jeśli mam być szczery, to wzbudziło we mnie niedowierzanie. Kiedy myślę wstecz, kiedy miałem 18 lat i myśląc o przyszłości, nie mogę sobie wyobrazić, aby powiedzieć rodzicom: „Wiesz co? Nie jestem pewien… Pomyślę o tym w moim przytulnym pokoju w akademiku z dala od domu ”. To prawda, że ​​zawsze chciałem zostać pielęgniarką, więc decyzja była nieco łatwiejsza, ale wiedziałem, że moi rodzice mają jeszcze dwoje dzieci do ukończenia studiów. Ciężko pracowałem, aby uzyskać dyplom na czas, ponieważ wiedziałem, że nie chodzi tylko o mnie.

Chociaż nie potrafię nawet pojąć, ile Valium będę potrzebować, kiedy po raz pierwszy odwieziemy naszego syna do akademika, pogodziłem się z tym, ile pieniędzy potrzeba, aby uzyskać ten stopień. A kilka lat później nasza córka będzie wychowywała z tyłu. Zasadniczo moglibyśmy kupić samochód Tesli co roku przez osiem lat lub kupić dwa stopnie naukowe. Wolałabym Teslasa, ale ponieważ jestem tym, co nazywają odpowiedzialną osobą dorosłą, zrobię to, co słuszne i wybiorę edukację moich dzieci.

Mój mąż i ja zaczęliśmy zbierać oszczędności na studiach niemal od momentu, gdy moje dzieci zaczerpnęły pierwszego oddechu świeżego powietrza. Bardzo wcześnie podjęliśmy decyzję, że zapłacimy za ich wyższe wykształcenie. Obie nasze rodziny pomogły nam opłacić studia i zgodziliśmy się, że jeśli będziemy mogli, pomożemy również naszym dzieciom. Oprócz oszczędzania i oszczędzania każdego miesiąca, zainwestowaliśmy również wszelkie prezenty pieniężne, które nasze dzieci otrzymały od urodzenia. Na szczęście, dzięki naszym decyzjom finansowym, ich fundusze na studia szybko rosną.

I chociaż zdecydowaliśmy się ponieść finansowe koszty uzyskania dyplomu ukończenia studiów dla naszych dzieci, nie jest to pozbawione ścisłego zastrzeżenia: muszą wiedzieć, co zamierzają zrobić ze swoim życiem, zanim wydam forsę. jestem nie płacę rachunek za moje dziecko, aby znaleźć się na ponad czterech latach imprez braterskich i weekendowych wyjazdów na narty. Mój mąż i ja pracowaliśmy zbyt ciężko, aby odkładać pieniądze przez ostatnie 13 lat, aby niezdecydowany nastolatek wysadził wszystko, próbując dowiedzieć się, kim chce być, gdy dorośnie.

Kiedy mówię o tym moim znajomym, śmieją się i przypominają mi, że brzmię jak nadmiernie zainwestowany ojciec w filmie Cudowne. W filmie ojciec skrupulatnie zaplanował plany swojego syna na studia biznesowe, ku konsternacji syna. Jeździ z synem na temat pójścia do college’u, ponieważ nie miał okazji i przez cały film jest widziany, jak podnosi stopień naukowy swojemu dziecku. Film kończy się, gdy dzieciak wydaje pieniądze z college’u na diamentowe kolczyki i randkę z najpopularniejszą dziewczyną w szkole. Dzieciak łapie dziewczynę, a tata zastanawia się, gdzie popełnił błąd.

Ale ja nie jestem taki jak ten tata. Nie narzucam dzieciom żadnej konkretnej kariery i nie zamierzam żyć przez nie zastępczo, gdy decydują, co chcą robić ze swoim życiem. Mówię tylko, że chociaż tak, mogę mieć środki na opłacenie edukacji mojego dziecka, nie pozwolę mu zmarnować tej okazji. Chętnie pomogę mu dotrzeć tam, gdzie musi, ale lepiej, żeby miał bardzo jasny obraz tego, w jakim kierunku zmierza.

Tak wielu dzisiejszym dzieciom pozwala się „odnaleźć siebie” i nie muszą spełniać wyższych standardów. Wielu rodziców stało się mniej wymagających w wychowywaniu dzieci, dlatego wychowujemy uprawnione pokolenie dzieci. Moje dzieci nie są uprawnione do moich pieniędzy, tak samo jak ja nie mam prawa wybierać dla nich ścieżki kariery. To zależy od obu stron, aby współpracować, tak aby efektem końcowym była celowa edukacja przydatna w prawdziwym świecie.

W miarę zbliżania się do nas uczelni, pomożemy naszym dzieciom „odnaleźć się” na długo, zanim zaczną wydawać nasze ciężko zarobione pieniądze na uczelni. Będziemy nadal dyskutować o tym, gdzie widzą siebie, w jakiej części kraju chcą mieszkać i co ogólnie sprawi, że poczują radość ze swojego życia. Zabiorę ich na kampusy uniwersyteckie i zmuszę do wysłuchania historii z czasów mojej świetności w college’u.

Postaram się nie płakać zbyt mocno, pomagając mu rozpakować pudła w maleńkim pokoju w akademiku z ogromną ceną.

I obiecuję, będę płakać, bo będę za nim tęsknić, a nie dlatego, że nie mogę kupić Tesli. Przeważnie.