contador gratis Skip to content

Nie robię sobie przerwy. Łamię się.

Nie robię sobie przerwy, ja się łamię
Zdjęcie za pośrednictwem Shutterstock

Jest już prawie południe, a ja stoję przy kuchennym blacie, gdzie mam wrażenie, jakbym cały dzień kroił owoce na obiad. Ciężarówka FedEx jest tutaj. Zapomniałem, że psy są na zewnątrz i niezbyt ciepło witają dostawcę. W spodniach od piżamy i brudnych włosach wybiegam na zewnątrz, żeby uciszyć psy i złapać paczkę. Moje dzieci, ubrane w dziwaczną mieszankę przebieranek, przeciskają się obok mnie, by powitać gościa FedEx.

Otaczam dwa psy i troje dzieci, starając się, aby chaos w moim domu nie rozprzestrzenił się na okolicę. Psy szczekają, a dzieci się popychają, a FedEx Guy wydaje się zdeterminowany, by dać psom ciastko, którego nie chcą. Dzięki stary, ale prawdopodobnie powinieneś po prostu stąd uciekać tak szybko, jak potrafisz.

Kiedy wprowadzam wszystkich z powrotem do środka, zdaję sobie sprawę, że sąsiedzi i facet z FedEx właśnie zostali potraktowani na mój widok, bez stanika. Wspaniały. Po prostu super. Zbiornik do karmienia (który nie był używany do karmienia nikogo od prawie dwóch lat) pod moją koszulką zapewnia tyle samo wsparcia co pasek papieru toaletowego. Moje dzieci wyglądają jak niechlujny bałagan, chociaż przysięgam, że umyłem je i ubrałem dziś rano. Łapią mnie, żeby dowiedzieć się, co jest w paczce.

„Jak ma na imię facet FedEx?” pyta jedno dziecko, podczas gdy jej siostra bliźniaczka wkłada mi koszulę i pyta: „Czy on ma w domu psa?” a 2-latek jęczy: „Jestem TAK GŁODNY!” wszystko w tym samym czasie. Małe dłonie i głośne głosy są wszędzie. Nie mogę nawet myśleć. Nie chcę krzyczeć, ale jeśli nie zejdą ze mnie w tej sekundzie, nikt nie je lunchu, bo ja muszę Zrób to.

“Przestań mnie dotykać. Przestań dotykać swojej siostry. Muszę zrobić lunch ”.

[recirculation]

Naprawdę nie chcę krzyczeć.

„Nie zdejmuj tego noża z blatu. Ponieważ to NÓŻ. Jezu, czy naprawdę muszę to mówić? Proszę, wyjdź z kuchni, żebym mógł zrobić lunch ”.

Nie będę krzyczeć.

„Mógłbyś posprzątać zabawki, kiedy skończę lunch. Są zabawki wszędzie. Lunch jest prawie gotowy ”.

Nie będę krzyczeć. Będę. Nie. Krzyk.

„Czy naprawdę znowu uderzyłeś swoją siostrę? Przestań dotykać śmieci! WYJDŹ Z KUCHNI JUŻ TERAZ I ZRÓB O CO PROSIMY LUB NIKT NIE JEDZI ŻADNEGO LUNCHU! ZAWSZE!”

Dzieci w końcu wychodzą, ale krzyczałem. Pierdolić. Nienawidzę tego. Robię to wszystko źle. Wszystko.

Opadam na podłogę w kuchni i płaczę.

Płaczę, bo jest dziełem macierzyństwa bezwzględny.

Płaczę, bo jestem zmęczony. A ja potrzebuję prysznica.

Płaczę, bo pokrojenie tych cholernych śliwek zajmuje mi pół godziny.

Płaczę, bo kocham te dzieciaki tak wiele. Są piękne, ciekawe, zabawne, skomplikowane i całkowicie irytujące. Zasługują na moją cierpliwość i chcę im ją dać, ale dziś jest to zakopane pod stosem żądań, a zamiast tego wrzeszczałem na nich.

Podchodzą do mnie eleganckie buty.

“Mamusia?”

Gówno. Znaleźli mnie. Szybko ocieram twarz.

„Mamo, dlaczego siedzisz na podłodze?”

„Och, właśnie robię sobie przerwę. Lunch jest prawie gotowy ”.

Ale nie robię sobie przerwy.

Łamię się.

Dni jak ten, chwile w ten sposób, kiedy macierzyństwo grozi, że mnie złamie, są takie trudne. Czuję, że wszystko, co robię, jest dla innych ludzi i jestem już wyczerpany. Nie zostało nic dobrego. Chcę po prostu zniknąć.

Ale biorę oddech i próbuję sobie przypomnieć, że wszystkie dni nie są takie trudne. Nie wszystkie chwile są takie trudne. Staram się pomyśleć o urodzie tego poranka, kiedy 2-latek budził się z uśmiechem. Byłem zmęczony, ale przytuliłem jej miękkość i wdychałem jej słodycz. A dwa dni temu dom był całkiem czysty. To było miłe uczucie.

Może pękam, ale nie jestem złamany. Prawdę mówiąc, nie jestem pewien, jak przejdę przez tę przytłaczającą fazę macierzyństwa. Nie jestem nawet pewien, jak przetrwam ten dzień. Chyba zacznę od tych głupich śliwek.

Wstaję i wreszcie kończę krojenie owoców. Lunch prawie gotowy.