contador gratis Skip to content

Nie, właściwie nie przegapię bałaganu

messy-kids-lede
Obrazy bohaterów / Getty

Kiedy idę z garażu do domu po załatwieniu spraw, widzę 12 par butów rozrzuconych po schodach garażu. DWANAŚCIE. Mój puls zaczyna przyspieszać. Białe Crocsy mojej córki wyglądają malutko obok wysokich bluzek mojego syna i przypominam sobie, że nadejdzie taka chwila, kiedy przejdę przez te drzwi i wszystkie te buty znikną. Powinienem więc docenić tę scenę przede mną. Dobrze? Powinienem być wdzięczny za wszystkie te dziecięce bałagania, ponieważ pewnego dnia ich nie będzie. DOBRZE?!?

Wchodzę na górę i idę korytarzem, starając się nie zaglądać do ich (katastrofalnych) pokoi – coś, co robiłem często, żeby zobaczyć, co robią. Kiedyś uwielbiałem patrzeć na pluszowe zwierzęta, które przytulały się przed snem, i radością było patrzeć, jak ich kreacje Lego rozrzucone są po całej podłodze.

LPETTET / Getty

Potem moje dzieci trochę się postarzały i robiły jeszcze większe bałagany. Przestali słuchać moich przypomnień, żeby posprzątać swoje gówno. W rezultacie ich pokoje zmieniły się spiralnie w strefy hazmat. I nadal nie jestem pewien, jak się tu dostaliśmy.

Dosłownie nie wiem, co się do cholery dzieje w tych pokojach. Moja głowa kręci się, kiedy próbuję to rozgryźć, więc przestałem całkowicie próbować. Sprzątanie i porządkowanie nie jest już moim zadaniem. Wiem tylko, że pokoje moich dzieci wyglądają jak miejsca zbrodni i pachną jak okropnie nieudane eksperymenty naukowe. Ich prześcieradła są zawijane na wszystkich łóżkach i próbują mnie przekonać, że mogą przebrnąć przez bałagan, aby znaleźć wszystko w porządku. Nie ma więc potrzeby prostowania go ani usuwania śmieci. Nieważne, że przez pół godziny obserwowałem, jak bezskutecznie szukają jednego buta.

Ich łazienka wygląda tak, jakby próbowali stworzyć abstrakcyjną sztukę pasty do zębów na lustrze. Na podłodze porozrzucane rozmoczone ręczniki. Szczoteczki do zębów siedzą w zlewie z główkami dotykającymi odpływów, a ja mógłbym zrobić na drutach sweter z wszystkimi ludzkimi włosami, które unoszą się po podłodze.

Przypominam moim dzieciom, że umiejętność sprzątania po sobie jest niezbędna w życiu. „WTF ?! Jak możecie tak żyć ?! ” Musiałem zadawać to pytanie milion razy – bezskutecznie. Zadawałem to pytanie tyle razy, że gotuje mi się krew i rośnie niepokój na samą myśl o tym.

Wiem, że nie robią tego z czystego lenistwa i jest to normalne zachowanie, więc nie powinnam tracić oddechu, ale mam nadzieję, że kiedyś to kliknie. Może pewnego dnia będę mógł żyć z moimi dziećmi bez wielkiego bałaganu. Ale wiem, że to mrzonka. Po 16 latach rodzicielstwa czuję się całkiem beznadziejnie. Jest ich tylko trzech, ale potrafią spieprzyć salon, jadalnię i łazienkę szybciej niż moje wnętrzności poruszają się po napadzie Taco Bell. (Naprawdę cholernie szybko.)

Kocham i cieszę się moimi dziećmi, ale nie kocham ani nie cieszę się, że cała moja przestrzeń życiowa jest posypana papierami, plecakami i do połowy napełnionymi butelkami z wodą. Puste pojemniki leżące na blacie nigdy nie będą przyjemne dla moich oczu i nie ma mowy, aby w wiecznie kochającym, krwawym piekle zanurzyć się w tym bałaganie, jakby to było wspomnienie, które należy cenić i cenić. Wierz mi, zrobię to nigdy tęsknię za znalezieniem pustych worków na chipsy wciśniętych w poduchy sofy i stosów brudnych ubrań rozrzuconych losowo na podłodze po wyjściu moich dzieci.

Jestem nie będę tęsknić za bałaganem, ponieważ bałagan, brudne i na wpół gotowe szklanki mleka, które hibernują w moim polu widzenia, wywołują u mnie niepokój – nawet jeśli to bałagan jest spowodowany przez te kochane dzieci, które tak bardzo kocham.

Muszę sam to posprzątać, albo powiedzieć moim zdrowym dzieciom, żeby pozbierały się i posprzątały po sobie – co jest kolejną rzeczą, która dodaje do mojej listy rzeczy do zrobienia, która i tak nigdy nie jest kompletna.

Lisa5201 / Getty

Potrzebuję jasności. Muszę się skupić. Muszę pamiętać, gdzie w weekendy odbierać dzieci i kto ma jaką aktywność w jakim dniu, a także o zmianie bielizny. A otoczenie przez bałagan wytrąca mnie z równowagi i bałagan w moim umyśle – zawsze tak było i zawsze będzie.

Właśnie teraz, w tej chwili, próbuję zignorować 10 pustych szklanek strategicznie umieszczonych na każdym parapecie i blacie, jaki mamy. Nie mam wątpliwości, czy będę tęsknić za tym bałaganem, aby wrócić, kiedy wszystkie moje dzieci opuściły gniazdo. (Uwaga spoilera: NIE BĘDĘ).

Bo rzeczywistość jest taka, wbrew temu, co mówią mi te wszystkie małe staruszki ze sklepu spożywczego, nie będę za tym tęsknił.

Nie przegapię rozdrażnienia i porywczości, ponieważ przede mną jest morze rzeczy. Ani trochę.

Nie przegapię 12 par brudnych skarpetek.

Nie będę tęsknić za czyszczeniem zaschniętej pasty do zębów z okna łazienki.

Nie przeoczę nagabywania moich dzieci, by wkładały naczynia do zlewu.

Nie będę.

Może nadejdzie taki dzień, kiedy będę żałować tego całego zrzędzenia i wrzasków, bo cały czas siedzę im na tyłku, żeby posprzątać ten cholerny bałagan. Ale na razie muszę funkcjonować, więc zaryzykuję.

Poza tym jestem prawie pewien, że możesz tęsknić za sobą, dzieciaki, a kiedy ich nie ma, i nie chcesz, aby zaczepił Cię przepełniony plecak, który zawiera bzdury z roku szkolnego i górę butów, które nadal zajmują miejsce zamieszkania w środku korytarz. Nie czyni mnie złą mamą, gdy przyznaję, że bałagan sprawia, że ​​jestem niespokojny. To sprawia, że ​​jestem prawdziwy i normalny.

Tęsknię za moimi dziećmi. Będzie mi brakowało ich obecności, ich śmiechu, ich wybryków rodzeństwa, wiedząc, że wszyscy są bezpieczni w naszym rodzinnym domu.

Ale. Nie. Plik. Bałagan.