contador gratis Skip to content

Nocny obóz jest do bani i chcę, żeby moja córka wróciła

lilia

Rodzicielstwo składa się z nieustannych praw Murphy’ego; Dzieci zawsze pojawiają się w weekendy wcześniej niż w dni powszednie, zarazki żołądka nieuchronnie pojawiają się tuż przed wakacjami, a bałagan zawsze powstaje w rzadkich przypadkach, gdy dom jest rzeczywiście czysty.

Cóż, właśnie odkryłem nowy: dziecko, które wyślesz na nocny obóz, będzie zachowywać się jak kompletny anioł w dniach i tygodniach poprzedzających obóz, co znacznie utrudni radzenie sobie z ich wyjazdem. Przynajmniej tak się tutaj stało.

Naprawdę doceniłbym trochę zrzędliwości zeszłej nocy. Jakieś trzaskanie drzwiami. Kilka przewrotów oczami. Jakaś masywna, paskudna postawa. Ale nooooooooo, zamiast tego Lily ostatnio zachowywała się jak najlepiej. Słodki, pomocny, kochający.

Ostatniej nocy powiedziała mi nawet, że jestem jej najlepszą przyjaciółką. Mam na myśli, poważnie.

Tak więc, gdy siedzę tutaj jako banalna matka maniakalnie odświeża stronę internetową obozu, myślę tylko o tym, jak bardzo nocny obóz jest do bani i jest najgorszym pomysłem w historii. Niezależność? Przereklamowany. Zabawa? Może to mieć tutaj. Wspomnienia? W końcu złożę jej książeczkę dla dzieci. Chcę ją tylko w domu.

Przynajmniej żeby mi powiedzieć, jak bardzo mnie nienawidzi i że jestem najbardziej zawstydzającą osobą na świecie. Następnie, może, może wrócić.

Czy to za dużo, żeby o to prosić?