contador gratis Saltar al contenido

Oceniam Cię

oceniam twoje rodzicielstwo
stockphoto mania / Shutterstock

Hej ty, tam. Obserwuję cię i muszę przyznać, że cię oceniam.

Widzę, jak chwytasz go za rękę na parkingu, podczas gdy on leci jak ryba, by uciec od ciebie. Wciągasz go w powietrze i chociaż prawdopodobnie jesteś wyczerpany załatwianiem spraw z ludzkim tornadem, odwracasz go do góry nogami i łaskoczesz go po brzuchu. Jego okrzyki śmiechu można usłyszeć wszędzie.

Chyba cię znam. Idziesz do pracy. Albo możesz zostać w domu, nie jestem pewien. Wmawiasz sobie, że okaże się OK, ale w swoim umyśle nie jesteś pewien, czy podjąłeś właściwą decyzję.

Patrzę, jak kucasz i chwytasz jej podbródek w dłoń, tak że musi patrzeć Ci w oczy. Jesteś poza lodziarnią i jesteś sfrustrowany, ponieważ uderzyła siostrę w głowę. Mimo to rozmawiasz z nią cichym głosem, żeby nie była zakłopotana. I nawet jeśli prawdopodobnie masz ochotę powiedzieć: „Ja właśnie nie chcę wychowywać dupka ”. Założę się, że nie.

Wyglądasz na zmęczonego. Czasami rozglądasz się, jakbyś nie wiedział, jak trafiłeś na te wszystkie dzieciaki, które do ciebie podbiegają i twierdzą, że jesteś ich mamą. Bardzo cię dotykają. Są głośne i lepkie. A mimo to widzę, że dajesz im wszystko, co masz. Wszystko.

Widzę, jak ocierasz łzy z twarzy swojej małej dziewczynki. Biegła, całkowicie szybko dodam, a ona uderzyła skałę i Super-Manned w powietrze. Spojrzała na ciebie zaraz po wylądowaniu, ponieważ wiedziała, że ​​tam będziesz. Widziałem, jak starasz się zachować spokój na twarzy. Wiedziałeś, że jeśli wystraszysz się, ona by spanikowała.

Mogę powiedzieć, jak bardzo go kochasz, po tym, jak wspina się na twoje kolana i kładzie dłoń na twoim policzku, aby zwrócić twoją uwagę. Zatrzymujesz się, rozmawiając ze swoim przyjacielem, a kiedy go widzisz, światło w twoich oczach się zmienia. To tak, jakbyś nigdy nie wiedział, że ktoś cię pokocha że wiele.

Ty prowadzisz, a ona płacze, bo słońce świeci jej w oczy. Zdejmujesz okulary przeciwsłoneczne i wręczasz jej.

Widzę, jak wyciągasz telefon na placu zabaw. Robisz zdjęcia, bo cholera, czyż nie są urocze? A potem sprawdzasz Facebooka, wiesz, po to, aby wchodzić w interakcję z innym dorosłym przez pięć sekund. Widziałem, jak osoba bez dzieci mówi ci, żebyś cieszył się każdą chwilą, wymownie patrząc na twój telefon. Podpuszczę je dla ciebie, dobrze?

Widzę też, jak się bijesz – każdego dnia. Możesz pomyśleć: „Czy robię z nimi wystarczająco dużo? Czy są normalne? Czy są przyzwoici? Czy jakoś je schrzaniłem? Czy wystarczy?

I hej, to ja jestem tutaj, który cię obserwuje i osądza. A gdybyś mógł siebie zobaczyć, naprawdę zobacz siebiewiedziałbyś, że tak, wystarczy.