contador gratis Skip to content

Odmawiam, aby moje dzieci spały więcej w domach innych dzieci, a oto dlaczego

Koniec z noclegami
Creatista / Getty

„Koniec z noclegami. Już ich nie robię – powiedziałem do partnera przez zaciśnięte zęby.

Mój siedmiolatek płakał na kanapie. Była wyczerpana, irracjonalna, a nasz dzień wymknął się spod kontroli. Zobowiązałem moją partnerkę do dotrzymania słowa, kiedy następnym razem moja najstarsza poprosi o nocleg z jedną z jej przyjaciółek, zwłaszcza jeśli zaproszono ją do cudzego domu. Nie pozwolę, żeby to się powtórzyło przez długi czas. Ale w tamtej chwili, nawet na progu piekła, nadal wiedziałem, że będę potrzebować przypomnienia, dlaczego nie wolno jej spać z przyjaciółmi.

Mam problem z odmową najstarszemu. Miała dwa i pół roku, kiedy urodziło się jej bliźniacze rodzeństwo i kiedy bliźniaki spędziły sześć miesięcy przy piersiach mojej partnerki, moja córka i ja byliśmy bardzo blisko. Nasza więź tylko się pogłębiła, a kiedy patrzy na mnie tymi wielkimi niebieskimi oczami, które znajdują się nad idealnymi policzkami z piegiem pośrodku każdego i prosi o cokolwiek, niewiarygodnie trudno jest odmówić.

Ale konsekwencje bycia popychadłem patrzyły mi prosto w twarz i atakowały moje uszy, kiedy obiecałem, że nigdy więcej nie pozwolę jej zostać na noc w domu przyjaciela. W ostatniej chwili prośba przyjaciela rodziny o randkę i nocowanie poprzedniego wieczoru była ekscytująca i hojna, i powinna być oczywista. Ufamy tej rodzinie, nasze dzieci świetnie się dogadują i wiedziałem, że dziewczyny będą się świetnie bawić. A jednak się zawahałem. Powiedziałem córce, że nie sądzę, że sobie z tym poradzi.

Przeszliśmy przez wszystkie moje obawy dotyczące jej spania w domu jej przyjaciółki. Nie je dobrze lub nie dość – i to nie dlatego, że rodziny, w których mieszka, nie dbają o nią; po prostu jest tak pochłonięta zabawą, że nie rozpoznaje, że jest głodna. Idzie, aż jest pusta, a potem się zawiesza. Powiedziałem jej, że zawsze wstaje zbyt późno i wstaje zbyt wcześnie. Jest zepsuta i wredna następnego dnia. Dosłownie nie może funkcjonować.

Kiedy jej o tym przypomniałem, przypomniała mi, że ostatnie nocowanie w naszym domu było w porządku. I to było. Ale to dlatego, że wymusiłam wymuszone zgaszenie świateł o 21:00, czyli zaledwie godzinę po jej zwykłej porze snu, i praktycznie na siłę karmiłam jej przekąski, aby utrzymać właściwy poziom cukru we krwi. W przeciwieństwie do mojego zwykłego stylu rodzicielstwa, byłam wyczerpaną mamą helikoptera. Byłem nieszczęśliwy z obawy, że następny dzień będzie katastrofą. Ale następny dzień nie był okropny, po prostu niewygodny. Przez cały dzień była kapryśna, ale nie była to katastrofa.

„Obiecuję, że zamknę oczy i zasnę, mamo. Obiecuję – powiedziała. Wbiła te niebieskie oczy w moje serce, błagając o tę nową próbę w domu jej przyjaciółki. „Naprawdę, naprawdę chcę spróbować”.

Jestem takim frajerem. Zgodziłem się puścić ją. Powiedziałem sobie, że będzie dobrze.

To nie było w porządku.

Kiedy odebrałem ją następnego dnia, od razu była niewdzięczna. Była zła, że ​​ją podrywam, wściekła, że ​​nie mogliśmy od razu zaplanować kolejnej randki, i wściekła, że ​​musieliśmy iść na przyjęcie urodzinowe przyjaciela rodziny później tego dnia. Nie była to nawet pora obiadowa, a ona była gotowa do spania. Ale problem z wysłaniem siedmiolatki na drzemkę – a przynajmniej moją – polega na tym, że nie będzie mogła się obudzić, a potem nie będzie mogła zasnąć tej nocy przed północą.

Po godzinie oglądania i słuchania, jak moje dziecko płacze, krzyczy i mówi nienawistne rzeczy do mnie i jej rodzeństwa, położyłem ją do łóżka. Nie mogłem tego wytrzymać. Nie było w porządku, żeby ktoś ją budził. Pozwoliłem jej spać przez godzinę i prawie tyle czasu zajęło mi wyciągnięcie jej z łóżka. Ale mieliśmy plany. Musieliśmy wyjść z domu i udać się na imprezę, na którą zapowiedzieliśmy.

Mój partner zasugerował, żebyśmy zostali z nią w domu, ponieważ nie wstawała z podłogi na tyle długo, by unieść głowę, nie mówiąc już o założeniu spodni. Ale powiedziałem nie. Zmusiliśmy ją do ubrania i wsadziliśmy do samochodu. To nie było w porządku wobec ludzi, którzy czekali, żeby nas zobaczyć. To nie było w porządku ani ja, ani mój partner, gdybyśmy potencjalnie musieli zostać z nią w domu i mikromanować każdym jej ruchem, będąc nienawidzonym. To było niesprawiedliwe dla mnie lub mojego partnera, gdy musieliśmy zarządzać naszymi bliźniakami na imprezie, jednocześnie próbując cieszyć się imprezą. Ona szła.

Aby być miłym, spakowałem jej kocyk i książkę i powiedziałem jej, że mogłaby czytać w kącie, gdyby nie mogła tego zebrać, by wziąć udział w uroczystości. W końcu przestała płakać i po irytująco lepkiej przez godzinę, jakoś wyrwała się z nastroju i następne dwie godziny przed snem były w porządku. Ale było za późno. Umocniłem moją decyzję.

Koniec z noclegami dla nas.

Zbyt przeszkadzają jej, naszej rodzinie i mojemu zdrowiu. Nieuporządkowana pora snu i strata nawet godziny zamieniają ją w wredną kałużę okropności i rujnują dzień dla całej rodziny. Już tego nie robię. Nie na długo.

Nie obchodzi mnie, jak dobrze się bawi, ani doświadczenia, które przeżyła w domu przyjaciółki. Po prostu nie może znieść następnego dnia. Ja też nie.