contador gratis Skip to content

Odmawiam tolerowania pogawędek, a moje dzieci to wiedzą

Odmawiam tolerowania pogawędek, a moje dzieci to wiedzą
Shutterstock

Osiem lat temu stałem z moim 2-latkiem, kiedy czekaliśmy, aż jego starszego brata i siostry zostaną zwolnieni ze szkoły. Bałem się tej pory dnia. Zamienił się w największego bachora, ponieważ nie rozumiał, dlaczego nie pozwolę mu biegać i krzyczeć w bardzo otwartym, bardzo cichym korytarzu. Wiem, jaki ze mnie wredny.

„Musisz być cicho i spokojnie. Dzieci wciąż się uczą – powiedziałbym. To była ciągła walka. Nie odpowiedziałby nic; po prostu testował swoje zachowanie dupka, więc wszyscy mogli być świadkami, jak próbuję go powstrzymać przez 10 minut (co wydawało się, że to 10 godzin) każdego dnia.

Jednak był jeden dzień, kiedy rzeczywiście użył swoich słów, a przez to mam na myśli, że próbował swoich sił w backtalk zamiast zwykłego trzepotania swoim ciałem, kiedy próbował wyrwać się z mojego uścisku. Odwrócił się do mnie i powiedział: „Mamo, nie lubię cię”. Backtalk w najlepszym wydaniu i chociaż był tylko małym dzieckiem, byłem wkurzony.

„Mamusia też cię nie lubi, kiedy nie słuchasz i nie mówisz złośliwie. Mówiłem ci, żebyś się zachowywał – powiedziałem stanowczo. Zatrzymał się i spojrzał na mnie.

Może niektórym wydawało się to zbyt surowe, ale nie mogę tolerować rozmów w tle. To sprawia, że ​​widzę czerwony. Jego zachowanie zmieniło się drastycznie (na lepsze) w czasie odbioru, ponieważ fakt, że matka powiedziała mu, że go nie lubi, wydawała się ogromną karą (w tamtym czasie). Oczywiście nie było to trwałe rozwiązanie. On i jego dwoje rodzeństwa nadal uprawiają sztukę rozmów w tle, mimo że wiedzą, co robi to ich mamie.

Przenieśmy się o osiem lat do przodu i stoję w kuchni i krzyczę na syna: „Jeśli masz zamiar powiedzieć coś, co sprawia, że ​​brzmisz jak kretyn, nie mów tego”. Nie wydaje mi się nawet, żeby moje dzieci zrozumiały to zdanie, zwłaszcza gdy je syczę, bo jestem tak wkurzony.

Nie mam cierpliwości, żeby moje dzieci rozmawiały ze mną ani z kimkolwiek innym, jakby były lekceważącymi bachorami, które nie szanują niczyich uczuć. Wiedzą lepiej niż to. Nie mam bzdurnego podejścia do tego tematu, a przez to mam na myśli, że naprawdę się wściekam i pozwalam im to mieć. Przypuszczam, że daj im dawkę ich własnego lekarstwa. Za każdym razem stawia mnie to na krawędzi.

Jestem głęboko przekonany, że uczymy ludzi, jak nas traktować. Nie oznacza to, że ludzie traktują cię pięknie w każdej sekundzie każdego dnia; oznacza to po prostu, że w przeważającej części wiedzą, co może ujść na sucho, jeśli chodzi o ciebie i co sprawia, że ​​oddychasz ogniem. Nasze dzieci nie są wyjątkiem.

Próbowałem ignorować moje dzieci, ale to nie działa dla mnie (lub dla nich). Myślą, że Świetnie, mama nic nie powiedziała, kiedy zachowywałem się jak fiołek. Pozwól, że spróbuję tego jeszcze trochę. Pozwól, że popchnę ją dalej. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy publicznie ignoruję ich bezczelność. Sprawy wymknęłyby się spod kontroli, a ja po prostu poczułem, że wyglądam, jakbym wybaczał ich dupek, więc możesz założyć się, że dyscyplinuję ich za to publicznie, i tak, obejmuje to zbliżenie się do ich gałek ocznych i podniesienie mojego głos.

Moje dzieci wiedzą, że jeśli będą mnie traktować w określony sposób, zostaną potraktowane w określony sposób. I chociaż to powoduje nieprzyjemne spojrzenia, wolałbym, aby ktoś rzucił mi śmierdzące oko za dyscyplinowanie mojego dziecka, niż za pozwolenie mu rozmawiać ze mną i innymi, jakby byli brudną ściereczką do naczyń. Aby uzyskać szacunek, musisz okazywać szacunek.

Ich kara zawsze polegała na tym, że zmieniłem się w Złą Czarownicę z Zachodu i natychmiast odebrałem im rzeczy. Kiedyś był deserem, randkami i ulubionymi zabawkami. Ukończyliśmy już czas przed ekranem, który zmusił mnie do zabrania ich cennych telefonów komórkowych.

Mam pewne wyzwalacze – oni to wiedzą. Jeśli mówią pewne rzeczy w określony sposób, biorę tych frajerów i są moje przez dzień lub dwa. Bez wyjątków. Najmniej lubię, gdy proszę ich o zrobienie czegoś, o czym wiedzą, że powinni byli zrobić, a oni przerywają mi w połowie zdania głośnym: „Ja wiedzieć, Mama!” O cholera, nie. To zwykle powoduje, że ich telefon znika na tydzień.

Nie będę kłamać: ciężko jest przetrwać taki tydzień. Często tego żałuję i chcę oddać ich telefony, a czasami to robię, jeśli czuję, że nauczyli się lekcji. Ale generalnie nie oddaję ich, nawet jeśli naprawdę dobrze mnie poprawiają, mówiąc „Tak bardzo cię kocham i tak mi przykro, mamo”.

I chociaż uważają, że jestem zbyt surowa w stosunku do tej kary (dorośli nawet komentowali, że może nie powinienem być dla nich tak surowy), nadal baw się w niegrzecznej rozmowie. Są ludźmi, szaleją, walczą, a czasami myślę, że naturalnie testują granice.

Jestem pewien, że będzie to dla nas walka, dopóki nie polecą w kurniku. W pewnym sensie to rozumiem. Kiedy nie jestem w najlepszej formie i udaję, że ktoś prosi mnie o zrobienie prania lub pomoc w znalezieniu partnera do buta, zwykle też rozmawiam w tle. Ale z mojego punktu widzenia jest to jedna z zalet macierzyństwa i nie zamierzam z tego rezygnować w najbliższym czasie.