contador gratis Skip to content

Oh Sh * t: The Mystery Of The Laundry Room Turd

Oh Sh * t: The Mystery Of The Laundry Room TurdOh Sh * t: The Mystery Of The Laundry Room Turd
olmarmar / Shutterstock

Pewnego razu natknąłem się na samotne gówno odpoczywające na podłodze mojej pralni.

Samodzielny, średniej wielkości samorodek, który wyróżniał się nierównym kontrastem z gładkim linoleum. Zerknąłem na niego przez chwilę i spisałem w pamięci wszystkich mieszkańców mojego domu – czworo małych dzieci, dwa psy i dwa koty – próbując wywnioskować, kto „upuścił dwójkę”.

Jedynymi podejrzanymi, których mogłem wykluczyć ze 100% pewnością, byliśmy ja i mój mąż, więc prawdziwym winowajcą było domysły. Bez względu na to, kto go zostawił, trzeba było sobie z tym poradzić, więc szybko go wysłałem, jak doświadczony weteran sprzątania kupek, którym jestem. W ogólnym schemacie wszystkich odchodów, z którymi miałem do czynienia w dorosłym życiu, jeden łajno to nic.

Jednak właśnie to mnie niepokoiło: to było jeden łajno, a nie kupa. I każdy rodzic wie, że bzdury, takie jak karaluchy, myszy lub inne paskudne rzeczy, nie przychodzą w singlach. Fakt ten (niestety) uzasadniał dalsze śledztwo. Dokładnie przeszukałem pralnię i resztę na dole – przeszukałem tak szczegółowe i systematyczne, że zrobiłoby wrażenie na siwym detektywie z wydziału zabójstw.

Ale nie wymyśliłem dokładnie nic. Nie było żadnych smug, śladów ani innych śladów, które wskazywałyby na pochodzenie kupy… ani położenie współbraci z jelit, brązowych braci i sióstr, którzy z pewnością towarzyszyli jej na tym świecie.

Wszystko, co mogłem przypuszczać, to to, że pochodzi z kuwety kotów. Może przegapili coś, a jeden z psów zniósł to jak nagrodę. To była długa perspektywa, ale było to najbardziej rozsądne wyjaśnienie, jakie mogłem wymyślić. Czasami po prostu nie ma dobrych odpowiedzi.

Chwilę później wróciłem do pralni (bo tam nie jestem szoferem, nie gotuję ani nie wycieram tyłka). Tym razem przyszedłem, aby wyjąć pościel i kołdrę mojego syna z pralki. Otworzyłem drzwiczki pralki, otwierając sklepienie czystości, co było do przewidzenia przywitane świeżym zapachem mojego detergentu.

Tylko tym razem ten zapach był zabarwiony niepowtarzalnym zapachem czegoś złowieszczego, będącego przeciwieństwem świeżości. To było coś, co mój ekspert natychmiast rozpoznał – coś w rodzaju…rufa.

Najwyraźniej coś było nie tak. Zamrugałem kilka razy, wahając się, czy się uczyć coi mając nadzieję, że może gdybym stał tam przez kilka sekund, problem jakoś sam się rozwiąże.

Wtedy to zauważyłem: woskowobrązowa smuga na przezroczystym oknie drzwi pralki. Potem podobna smuga na pieczęci, ta wygląda na lekko ziarnistą. I to jest kiedy straszne uświadomienie sobie przyszło do mojej świadomości jak człowiek Kool-Aid przez ceglaną ścianę.

Umyłem kupę gówna.

Nagle wszystko nabrało sensu. Kiedy rano rozebrałem pościel mojego syna, rzuciłem ją na stos na podłodze, zamierzając włożyć ją bezpośrednio do pralki. Ale wiecie, jak to idzie – zadzwonił telefon, odsunąłem się na boczny tor przy wyjmowaniu zmywarki, były babeczki do zjedzenia – więc nie skończyłem wkładając go do prania dopiero kilka godzin później. W pewnym momencie w tym czasie jeden z moich psów uznał to za fantastyczne miejsce na wysypisko. Ponieważ najwyraźniej nie zauważyłem, nieumyślnie zawinąłem stos do pralni, gdzie upuściłem jeden z bzdur, gdy byłem ładowanie całości do pralki, kupy i wszystkiego. O MÓJ BOŻE.

Nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego wcześniej tego nie wąchałem. Chodzi mi o to, że pościel mojego syna miała się umyć, ale nie była tak brudna, żeby jej smród zakamuflował owinięte wewnątrz gnoje. Może oddychałem przez usta. Może któreś z dzieci skorzystało z sąsiedniej łazienki i zapomniało włączyć śmierdzący wentylator. Może puściłem bąka w drodze do sypialni i pomyślałem że był zapach.

W każdym razie tajemnica samotnego łajna została rozwiązana. Pralka została odkażona. Pościel została ponownie wyprana (dwukrotnie, dla dokładności). Otrzymałem cenną lekcję, lekcję, którą teraz przekazuję wam wszystkim: kieszenie to nie jedyne rzeczy, które musisz sprawdzić, zanim wrzucisz pranie do prania.

Jak mówi stare porzekadło: „Nie możesz wypolerować gówna”. Ale jestem jedną z niewielu osób, które mogą powiedzieć, że próbowałem – nawet jeśli tak był Wypadek.

[free_ebook]