contador gratis Skip to content

Oto, czego zdecydowanie nie powinieneś robić po dużej stracie

heres-co-zdecydowanie-nie powinieneś-robić po-dużej-stracie-opisywany

Wyobraź sobie, że prowadzisz drużynę w wielkim meczu. To mistrzostwa, kulminacja całego sezonu. Wszyscy są podekscytowani i wygłaszacie inspirujące przemówienie. Następnie twój zespół rzuca się na boisko – i całkowicie go wysadza.

Jeśli chodzi o koszykówkę, po przerwie tracisz 40 punktów. Jeśli to baseball, druga drużyna zdobywa dziewięć runów w pierwszej rundzie. Jesteś Brazylią w finale Mistrzostw Świata; jesteś New York Jets w każdej grze. W przerwie nastrój jest ponury.

Jako trener, co powiesz swojemu zespołowi?

Rzadko zdarza się, że możemy wejść do szatni w takiej przerwie, ale po wyborach w połowie kadencji w USA w tym tygodniu mamy doskonałą okazję, aby porównać trzy rzeczywiste podejścia do podobnego problemu. Ostatnich trzech prezydentów – Clinton, Bush i Obama – wszyscy mieli doświadczenie, kiedy wyborcy odrzucali ich przywództwo, wyrzucając swoje partie z urzędu podczas wyborów w połowie kadencji. Rano po każdym głosowaniu każdy prezydent musiał wygłosić konferencję prasową i przemówić do narodu. Musieli dowiedzieć się, jak inspirować i przewodzić w nowym, mniej sprzyjającym środowisku.

Zrobili to, stosując trzy bardzo różne podejścia. Jak myślisz, która działa najlepiej?

1. Clinton: Pivot i sprint
© Robert Giroux / AFP / Getty

Mimo wszystkich rozmów na temat tegorocznej zmiany w połowie kadencji, to prezydent Clinton w 1994 roku poradził sobie z najbardziej dramatyczną stratą. Republikanie zdobyli większość w rezydencjach gubernatorów, w Senacie USA i co najważniejsze w Izbie Reprezentantów – 54 mandaty, co oznacza, że ​​przejęli kontrolę nad izbą po raz pierwszy od 40 lat. Gdyby nie to odwrócenie, większość Amerykanów prawdopodobnie nigdy nie słyszałaby o Newcie Gingrichu, który został przewodniczącym Izby Reprezentantów.

Następnego ranka Clinton był zarówno pojednawczy, jak i wymagający – i szybko skierował się do środka.

„Wczoraj zostaliśmy pociągnięci do odpowiedzialności. I przyjmuję swoją część odpowiedzialności za wynik wyborów ”- powiedział, ale dodał:„ Kiedy Partia Republikańska obejmie przywództwo w Izbie Republikańskiej i Senacie, to oni też będą ponosić większą odpowiedzialność… Proszę ich o przyłączenie się ja w centrum debaty publicznej, gdzie muszą przyjść najlepsze pomysły na następne pokolenie amerykańskiego postępu ”.

To było całkiem niezłe wskazanie tego, co dokładnie zamierzał Clinton – pracować z Republikanami nad niektórymi sprawami, ale także przygotowało grunt pod ich niedociągnięcia. Na przykład, zanim nadeszły wybory w 1996 roku, podpisał ustawę o reformie dobrobytu rządu republikańskiego, ale także stanął przeciwko republikanom w sprawie budżetu i zapewnił, że to GOP, a nie Demokraci, wzięło na siebie winę za 1995 rok. -1996 rządowych zamknięć.

Oczywiście skończyliśmy również na skandalu z Monicą Lewinsky, ale to już historia na inny artykuł. Chodzi o rezultat: Clinton zrezygnował z niektórych swoich wielkich celów, ale po tym, jak jego partia została pokonana w 1994 roku, w 1996 roku z łatwością został ponownie wybrany.

2. Bush: trzymaj kurs
© Win McNamee / Getty

W 2006 r. Przyszła kolej na republikanów, którzy zostali odrzuceni. U szczytu niezadowolenia z wojny w Iraku wyborcy oddali kontrolę nad obiema izbami Kongresu Demokratom, wraz z większością gubernatorów i legislatur stanowych. Nawiasem mówiąc, był to pierwszy raz od pijaństwa Clintona, kiedy Demokraci przejęli kontrolę nad Izbą Reprezentantów.

Z perspektywy czasu otwierające słowa wypowiedziane przez Busha na konferencji prasowej następnego ranka są dość zabawne: „Powiedz, dlaczego wszystkie ponure twarze?”

Stamtąd jednak uderzył w dwa akordy: trochę gratulacyjny, ale konsekwentny i niezachwiany, nawet w pogoni za niepopularną polityką.

„Jest oczywiste, że Partia Demokratów dobrze się wczoraj spędziła i gratuluję im zwycięstw” – powiedział Bush. (Warto zauważyć, że odniósł się on do „Partii Demokratycznej” bez „-ic” na końcu słowa, co jest powszechnym terminem, jakiego Republikanie używają na swoich kolegach po drugiej stronie przejścia). Później w tym przemówieniu wspomniał o do bicia, które jego koledzy uznali za „bicie”, ale musimy trochę przewinąć do przodu, aby dojść do prawdziwego sedna jego uwag:

„Wiem, że jest wiele spekulacji na temat tego, co oznaczają wybory dla bitwy, którą toczymy w Iraku. Zdaję sobie sprawę, że wielu Amerykanów głosowało zeszłej nocy, aby wyrazić swoje niezadowolenie z powodu braku postępów w tym kraju. Wierzę jednak, że większość Amerykanów i przywódców obu partii politycznych w Waszyngtonie rozumie, że nie możemy zaakceptować porażki ”.

Zasadniczo było to kodeksem idei, że chociaż Demokraci chcieli, aby USA wydostały się z Iraku, tak się nie stało. Zamiast tego, dwa miesiące po wyborach, Bush ogłosił swoją strategię gwałtownego ataku, która przedłużyła wizyty żołnierzy w Iraku i wzmocniła ich 20 000 dodatkowych żołnierzy.

Rezultat: w perspektywie krótko- i średnioterminowej sytuacja w Iraku uległa znacznej poprawie, chociaż nie było trwałych wysiłków, aby skłonić Amerykanów do poparcia wojny. Dwa lata później Barack Obama został wybrany na prezydenta. Bush poczynił postępy w realizacji swoich celów, ale dziś zaangażowanie USA w Iraku wygląda na nic innego jak zwycięstwo netto.

3. Obama: Udawaj, że tak się nie stało
© Mandel Ngan / AFP / Getty

Wchodzi Obama. We wtorek Demokraci znosili „dudnienie” w stylu Busha, a mimo to przemówienie prezydenta było najgorszą ze strategii obu jego poprzedników. Zasłużył na swoją reputację powściągliwego i ciężko pracował, aby uniknąć jakichkolwiek cytowanych ukąszeń dźwiękowych, ale w trakcie procesu sugerował, że nawet nie myślał zbyt wiele o tym, czy istnieje nowe środowisko polityczne.

„Zostawię to wam wszystkim i profesjonalistom, aby przejrzeli wczorajsze wyniki” – powiedział w pewnym momencie.

Obama osiągnął więcej, niż ludzie mu przypisują. Chociaż jest niedoskonały, mamy swego rodzaju krajowy system ubezpieczeń zdrowotnych i od czasu objęcia urzędu przez Obamę nie było żadnego poważnego ataku terrorystycznego na terytorium USA. Chociaż kryzys na Bliskim Wschodzie został rozwiązany, trudno sobie wyobrazić, jak prezydent mógł realizować inne strategie, nie ignorując elektoratu, tak jak zrobił to Bush po 2006 roku.

Ale to, co tu rzuca się w oczy, to nie tylko jego odmowa uznania wyników wyborów, ale fakt, że wydaje się, że nie robi tego na rzecz żadnego konkretnego celu politycznego. Innymi słowy, Clinton złagodził swoje cele polityczne na rzecz optyki. Bush prawie zignorował optykę na rzecz celu, na którym mu zależało. Ale czy możesz wymienić duży cel, do którego Obama chce teraz dążyć, czy popularny cel, do którego prawdopodobnie dąży w sposób, który zainspiruje Amerykanów do dalszych działań?

Trudno powiedzieć, które z tych trzech podejść jest najlepsze – ale jest całkiem jasne, które z nich ma najmniejszy sens.

Zdjęcie: Mark Wilson /Getty Images