contador gratis Skip to content

Pierwsze buty od armii

get-the-boot-from-the-army-family-feature

To aż nazbyt znana historia. Młody mężczyzna lub kobieta podejmuje pracę, ciężko pracuje i poświęca się sukcesowi pracodawcy. Pracuje przez długie godziny. Spędza czas z dala od rodziny i bliskich. On nie ustępuje. Awansowała. Bierze na siebie większą odpowiedzialność. Lata mijają, a ona rezygnuje z innych możliwości gdzie indziej. Motywów jest wiele: bezpieczeństwo finansowe, poczucie własnej wartości, które uwiązuje się w organizacji, obietnica coraz lepszych rzeczy, które nadejdą.

A potem, w przededniu, kiedy wszystko powinno zacząć się opłacać, wszystko się kończy. Okoliczności się zmieniają. Biurokraci podejmują decyzje. Dywizje ulegają reorganizacji. „Liczba pracowników” jest „odpowiedniej wielkości”. Utalentowanym, oddanym ludziom składa się wylewne podziękowania za ich wieloletnią służbę – i szybko wskazuje się drzwi. Bezpieczeństwo, poczucie siebie, poświęcenie – wszystko to znika.

Szczególnie wstrętna wersja tej historii rozgrywa się teraz w armii Stanów Zjednoczonych. W obliczu mandatu Kongresu, aby zmniejszyć jego wielkość o około jedną piątą, teraz, gdy wojna w Iraku dobiegła końca, a Afganistan jest w stanie upadku, armia radzi sobie z tym zadaniem z całą pozorną wydajnością, biurokracją, odgadywaniem i tępością, z jaką większość żołnierzy i weteranów prawie się tego spodziewać. Historia rozgrywała się na pierwszych stronach New York Times ostatnio skupiając się najpierw na trudnej sytuacji kapitana Starszego Saintjuste, weterana trzech wycieczek po Iraku. Saintjuste, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych z Haiti, zaciągnął się jako nastolatek i awansował. W dwudziestą rocznicę dnia, w którym wstąpił, wojsko poinformowało go, że kupuje but.

Około 1200 kapitanów zostało zidentyfikowanych do przymusowej separacji zeszłej wiosny i muszą opuścić wojsko do 2015 r. Następnie zostanie wybranych kolejnych 550 oficerów – tym razem majorów.

Ci, którzy uważnie śledzą wojsko, widzą to już od jakiegoś czasu. W szczytowym okresie wojen w Afganistanie i Iraku, kiedy żołnierze tracili siły, a oficerowie średniego stopnia tłumnie opuszczali wojsko, armia potrzebowała więcej kapitanów i majorów. Teraz ci, którzy zostali, stoją przed takimi radami administracyjnymi. Około 1200 kapitanów zostało zidentyfikowanych do przymusowej separacji zeszłej wiosny i muszą opuścić wojsko do 2015 r. Następnie zostanie wybranych kolejnych 550 oficerów – tym razem majorów.

Napisałem książkę o klasie West Point z 2002 roku i wielu oficerów, których poznałem, którzy pozostali w wojsku, stanęło przed perspektywą oddzielenia od służby na początku tego roku. Nie słyszałem jeszcze od West Pointer, który faktycznie został oddzielony, ale Czasy artykuł sugeruje, że absolwenci akademii wojskowej zostali w dużej mierze oszczędzeni. Zamiast tego to oficerowie tacy jak Saintjuste, którzy jako pierwsi służyli jako żołnierze szeregowi, pokazują drzwi.

Na papierze, czy gdziekolwiek w Pentagonie, wojskowi mężczyźni i kobiety są opisywani w ten sposób w arkuszach kalkulacyjnych, ten proces ma pewien antyseptyczny sens. Jak wyjaśnił rzecznik armii Czasy, członkowie zarządów, które podjęły decyzję o zatrzymaniu lub oddzieleniu oficerów, oparli swoje wybory na „sposobie działania żołnierzy w stosunku do ich rówieśników” i, co ważne, zatrzymali tych, którzy mają „największy potencjał przyszłego udziału w czynnej służbie”.

Te kryteria sugerują, że pokład został ustawiony przeciwko żołnierzom takim jak Saintjuste, którzy byli żołnierzami werbowanymi, zanim zostali powołani jako oficerowie. Niemal z definicji są starsi od swoich rówieśników, co oznacza, że ​​pozostało im mniej lat do przejścia na obowiązkową emeryturę – a tym samym mniejszy „potencjał przyszłych składek za czynną służbę”. Co więcej, nie mieli szansy zbudować sieci, którą mogą mieć ich lepiej wykształceni rówieśnicy – coś, co każdy weteran wiedziałby, może mieć znaczący wpływ na to, jak ich oceny wypadają w porównaniu z rówieśnikami ”.

Według osobnego artykułu w Army Timesproces był w praktyce na tyle bezproblemowy, że kilku oficerów wybranych do mimowolnego oddzielenia od wojska było w trakcie rozmieszczania w „Afganistanie, Kuwejcie, Rogu Afryki i innych miejscach”.

Zmniejszenie zatrudnienia w czasie pokoju jest nieuniknione – i pod wieloma względami może być czymś pozytywnym. Jednak sposób, w jaki to się rozgrywa, jest utrudniony przez fakt, że wojskowi generalnie kwalifikują się do jakiegokolwiek rodzaju świadczeń emerytalnych dopiero po odbyciu służby przez 20 lat – służą 19 lat i sześć miesięcy, a w większości przypadków otrzymasz nic. (Saintjuste ma szczęście pod tym względem, chociaż jest zmuszony przejść na emeryturę w niższej randze sierżanta, co oznacza, że ​​jego emerytura jest o około 1200 dolarów niższa miesięcznie niż gdyby przeszedł na emeryturę jako kapitan). Z pewnością jest wielu ludzi. w Stanach Zjednoczonych, którzy byliby zachwyceni, gdyby otrzymali emeryturę w wysokości 20 000 lub 30 000 dolarów rocznie, ale jesteśmy krajem, który podobno uważa, że ​​weterani powinni być przypadkami szczególnymi. A ze względu na przebieg tego procesu wielu z tych około 1700 oficerów skończy z dużo mniejszym zabezpieczeniem finansowym, niż myśleli.

Oczywiście to nie tylko oficerowie są tym dotknięci – to ich rodziny, które w wielu przypadkach wiele poświęciły.

„Przez cały czas powtarzałem sobie, żebym po prostu biegał i później martwił się o rodzinę”.

Od zakończenia poboru i wojny w Wietnamie wojsko koncentruje się na tworzeniu bardziej przyjaznej rodzinie atmosfery, która zachęca do małżeństwa, dzieci i karierowiczów. W swojej ostatniej książce Walki na noże, emerytowany podpułkownik John Nagl opisuje swoje doświadczenia z armii lat 90., do której dołączył Saintjuste:

„Mężczyźni z wojska żenili się wcześnie, zwykle z koleżankami ze szkoły średniej lub college’u, a oddział położniczy był zajęty świętowaniem przybycia po pracy. Ci oficerowie, którzy w jakiś sposób przegapili notatkę i nie poślubili dziewczyny z domu ani córki generała z pierwszego posterunku, byli do tego usilnie zachęcani. W rzeczywistości major, który instruował moją małą grupę, odciągnął mnie na bok i zbeształ mnie za życie w grzechu z Susi, która spędzała ze mną większość lata w Fort Knox ”.

W jednej z tych ironii, z jaką może toczyć się życie wojskowe, armia obchodzi właśnie „Miesiąc Wdzięczności Rodziny Wojskowej” w chwili, gdy ta wiadomość dociera do prasy cywilnej. (Oficjalna witryna Armii o tej nazwie zaczyna się od stwierdzenia: „Siłą naszego narodu jest nasza armia; siłą naszej armii są nasi żołnierze; siłą naszych żołnierzy są nasze rodziny”).

Jednak teraz, u schyłku kariery, rodziny żołnierzy zapłacą za to cenę. Plik Czasy cytuje 43-letnią kapitan o imieniu Tawanna Jamison, która została zmuszona do opuszczenia domu po 22 latach i której emerytura będzie mniejsza niż połowa tego, co byłoby, gdyby mogła zostać przez kolejny rok na służbie – 2200 dolarów miesięcznie zamiast 4500 USD. W rezultacie, powiedziała, „może stanąć w obliczu bankructwa” i nie będzie w stanie pomóc swojej córce opłacić studiów.

„Przez cały czas mówiłem sobie, żebym po prostu biegał i martwił się o rodzinę później” – powiedział inny kapitan, który zostanie oddzielony od armii, Nathan Allen. Czasy. Po otrzymaniu Brązowej Gwiazdy w Iraku i przepracowaniu 15 godzin dni, powiedział, że wojsko stało się jego tożsamością.

„Jestem teraz w rozsypce” – powiedział kapitan Allen Czasy. „Zabrali to, kim jestem. Jestem żołnierzem.”