contador gratis Skip to content

Po śmierci mojego syna mój mąż obwinił mnie

mąż obwiniał mnie o śmierć dziecka
AntonioGuillem / Getty

Mój mąż i ja żyliśmy na szczycie wzgórza i niestety żyliśmy w najniższych okopach.

Nasz szybki upadek z góry nastąpił, gdy nasz syn miał zaledwie pięć miesięcy. Zasnął obok mnie i nigdy się nie obudził. Powiedzmy, że cholerstwo SIDS jest do bani.

Wszyscy wiemy, że najważniejszym zadaniem rodzica jest utrzymanie dziecka przy życiu. Więc kiedy nie jesteś w stanie tego zrobić, czujesz całkowitą porażkę – indywidualnie jako rodzic i razem jako zespół.

Przechodzisz przez minutę po minucie przez „dlaczego”, „jak” i „co jeśli”, próbując nadać sens temu, co nigdy nie powinno być.

Ponieważ spałam razem z naszym synem w chwili jego śmierci (a mój mąż nie był), potwornie łatwo było mi obwiniać siebie.

W tym czasie mój mąż znał moje obawy i nie pozwolił mojemu umysłowi wędrować w szeroki zakres mrocznych pytań bez odpowiedzi, które rzadko pozostawały uśpione.

„Czy on się udusił? Czy on dusił się mlekiem, a ja, jego własna matka, nie obudziłam się? Czy jego nos był uwięziony w worku do spania?

Na szczęście mój mąż zganił mój straszny sposób myślenia i przekierował mnie swoimi dodającymi otuchy słowami: „To się nie wydarzyło. Przestań to sobie robić ”.

Powtarzał mi to w kółko, aż byłam na tyle przekonana, by dać sobie spokój.

Jednak w miarę jak dni zamieniały się w miesiące, ze smutkiem dowiedziałem się, jak bardzo samotny może być dom pełen smutku.

Nasze mechanizmy radzenia sobie nie mogłyby znajdować się po bardziej przeciwnych stronach widma, gdybym przedstawiał kolor biały, a on kolor czarny. Co z kolei uformowało nas w dwie zupełnie różne osoby. I po raz pierwszy nie byliśmy w tym razem.

Cotygodniowe kłótnie przerodziły się w codzienne bójki, wypełnione snapbackami i niskimi ciosami. Ale nic nie mogło mnie przygotować na dzień, w którym rzucił w moją stronę zamknięty zestaw urażonych słów. Krzyknął: „Gdyby nie ty, nadal by żył!”

O, oto jest.

Wiedziałem, że ten dzień nadejdzie i oto jesteśmy. Pozwólcie, że wam powiem, nóż rzeźniczy w moim brzuchu byłby bardziej ludzki. Nie jestem osobą, która zaniemówiła, ale to mnie oszołomiło.

Czy on nie wie, jak bardzo kochałem i uwielbiałem tego małego chłopca? Czy on nie wie, że powtarzam w kółko jego ostatnią noc i ostatni poranek, w kółko, desperacko szukając fragmentu układanki, której mi brakuje?

W naszym przypadku muszę powiedzieć, że najbardziej gównianą częścią dotyczącą SIDS jest niepewność. Jego sekcja zwłok nie wykazała żadnych widocznych oznak uduszenia, ale niestety to nie zawsze mogą zostać wykryte, chyba że intencją było popełnienie faulu.

Część mnie chciała nienawidzić męża za warknięcie tego nowo znalezionego, urażonego potwora w moim kierunku, ale inna część mnie niezaprzeczalnie to rozumie.

Gdyby nasz syn umarł pod opieką kogokolwiek innego, w tym mojego męża, wiem, że żywiłbym do nich taką samą niechęć. Nie sądzę, żebym był w stanie temu zaradzić.

Utrata dziecka to coś tak okropnego i złego. Prawdę mówiąc, prawie potrzebujesz kogoś, kogo można winić, tylko po to, aby Twój umysł mógł złapać przerwę od prób nadania temu wszystkiemu sensu.

Do dziś mój mąż i ja pozostajemy z życiem bez odpowiedzi „a co jeśli”. Jeśli pozwolimy sobie na przeciąganie się przez ciemne i pochłaniające wszystko myśli o tym, co mogło się wydarzyć, pochłonęłoby to nas w całości.

Nauczyliśmy się nie mieć obsesji na punkcie tego, co mogło się wydarzyć tego ranka, bo po co nam obsesja? Nie uczyniłoby to naszego syna mniej martwym i nie sprawiłoby, że czulibyśmy się bardziej żywi.

Bez względu na to, jak trudne może być dla nas zdejmowanie naszych kilogramowych peleryn każdego ranka, robimy to. Robimy to dla siebie i dla siebie nawzajem. Robimy to dla naszego syna i naszych żyjących dzieci. Ale co najważniejsze, robimy to dla par, które nie są jeszcze tam, gdzie jesteśmy. Jak łatwo byłoby nam rzucić ręcznik, a on rzucić go i wskazać palcem na mnie?

Ale on tego nie robi. Za to zawsze będę go kochać.