contador gratis Skip to content

Pochwała Smycze Dzieci

dziecko na smyczy
JohnAlexandr / Getty

Kiedy mój syn był wystarczająco szybki, by pobiec, zainwestowałem w smycz.

Oczywiście większość czytelników najprawdopodobniej nie zgadza się z moją decyzją. Ja też czułem odrazę, gdy widziałem zaprzężone dziecko.

To wszystko, zanim urodziłem drugiego syna.

Pozwólcie, że przedstawię trochę informacji przed smyczą. Max wczołgał się pod ogrodzenie z kłódką; zniknął na polach kukurydzy; zszedł ze schodów. Za każdym razem tam byłem – ale mój syn był zręcznym i biegłym eskapistą i często żonglowałem nim i jego 4-letnim bratem (który, nawiasem mówiąc, był bardziej zainteresowany kradzieżą w sklepach niż ucieczką).

Pre-Max, być może zgodziłbym się z Nadine Silverthorne, zarządzającą redaktorem online Dzisiejszy rodzic, który pisze: „Myślę, że rodzice używający smyczy wyglądają leniwie”. Post-Max, nie mogłem nawet pojąć tego punktu widzenia. Ponieważ chronimy nasze dzieci przed niebezpieczeństwem – używając czegoś oprócz ręki – innych dostrzec nas jak leniwy? Nieustannie ignorujemy przewracane oczami i mamrocze komentarze, ponieważ nie naszym zadaniem jest przedstawiać się jako archetypowa matka June Cleaver. Naszym zadaniem jest zapewnić naszym dzieciom bezpieczeństwo.

Inni przeciwnicy leasingu ostrzegają, że nasza strategia uniemożliwia dzieciom zrozumienie konsekwencji ich działań. „Rodzice nie będą w stanie łączyć dzieci z wiekiem, więc ważne jest, aby wyznaczać granice we wczesnym wieku i mieć konsekwencje, jeśli dzieci nie słuchają” – ostrzega Susan Newman, psycholog społeczny.

Mówi, że stanowcza nagana słowna lub przekierowanie powinny wystarczyć, aby wszystkie dzieci nie znalazły się w niebezpieczeństwie. A jeśli tak nie jest?

Uważam, że to lepszy czas na nauczanie linii rozgraniczających, kiedy nasze dzieci przestają próbować wymknąć się z drzwi w Chuck E. Cheese lub przeczołgać się pod zaparkowanymi samochodami, by odzyskać upuszczoną minifigurkę lego.

A co z argumentem, że traktujemy nasze dzieci jak psy? To proste: mój pies gonił motyle, króliki i iglice mniszka lekarskiego, nie zważając na nadjeżdżające wzorce ruchu. I zgadłeś: mój syn ścigał motyle, króliki i iglice mniszka lekarskiego, nie zważając na nadjeżdżające wzorce ruchu. Dlatego oboje zasłużyli na smycz.

Max ma teraz 12 lat. Rozgląda się w obie strony przed przejściem przez ulicę i kiedy przejeżdża samochód, podciąga rower po trawie. Nie próbuje wpychać się do rur kanalizacyjnych. Nie wychodzi z okna, żeby zobaczyć, co jest w rynsztoku drugiego piętra. Już.

Ale czy nadal podejmował impulsywne, zagrażające śmierci ryzyko? Można się założyć, że bez namysłu wyciągnę tę smycz i zaczepię ją o jego rozszerzające się, dorastające plecy.

Moim zdaniem tak wygląda aktywne, obecne i zaangażowane rodzicielstwo.