contador gratis Skip to content

Pomagamy mojemu synowi przetrwać agonię porażki

Pomagając mojemu synowi przetrwać agonię porażki

Cały czas myślę o zagmatwanej, tajemniczej naturze pamięci i o tym, jak to najmniejsze, najdrobniejsze chwile, które często są dla mnie najmocniejsze. Jednak od czasu do czasu pojawia się doświadczenie, które trąbi o swojej mocy, nawet gdy ja nim żyję.

Jednym z takich momentów były finały mistrzostw mojego syna Whita w hokeju na lodzie. Jego drużyna dotarła do finału w swojej lidze. Nie mogę mówić w imieniu innych rodziców, ale wiem, że ten zespół zebrał się w sposób, jakiego nigdy sobie nie wyobrażałem we wrześniu. Play-offy miały miejsce w połowie marca i wiele dzieciaków wyszło na ferie wiosenne. W rzeczywistości Whit opuścił dwa mecze półfinałowe, ponieważ byliśmy na Galapagos. Ale wrócił na mecz o mistrzostwo, choć w zasadzie świeżo po 24-godzinnej podróży do domu i locie na czerwone oczy.

W pełnej sile nasz zespół liczy 12 graczy. W dniu finałów mieliśmy osiem. Jeden był bramkarzem, a pozostało siedem. To oznacza tylko dwa subwoofery. Drugi zespół miał trzy razy więcej rezerwowych niż my. Byli faworyzowani. Przegraliśmy z nimi, kiedy się z nimi ostatnio spotkaliśmy. Przyznaję, że patrzyłem na naszych chłopców – którzy jednocześnie wydają się tacy mali i tak wielcy, gdy są na lodzie – z niejasnym uczuciem niepokoju. To może być brzydkie, pomyślałem.

Och, jak bardzo się myliłem.

Ci chłopcy – a mówię, że chłopcy, ponieważ nie było tam naszej członkini – jeździli na łyżwach z większym zapałem i sercem niż kiedykolwiek, kiedykolwiek widziałem. Byli całkowicie wyczerpani; brak łodzi podwodnych zebrał duże żniwo. Ale druga drużyna nigdy nie prowadziła, a na pięć minut przed końcem byliśmy już 5-3. Gdy zakończyła się trzecia tercja, mieliśmy remis 5-5. Doprowadziło to do pięciominutowego nagłego dogrywki i jakimś sposobem, z determinacją, której nigdy wcześniej nie widziałem, chłopcy utrzymywali remis. Nikt nie strzelił. Krzyczeliśmy chrapliwie iz dziką nadzieją…moglibyśmy to wygrać—Zamknięte w mojej piersi.

Następnie doszło do strzelaniny. Nigdy wcześniej nie widziałem strzelaniny, ale zasadniczo zespoły na zmianę jeżdżą ze środka lodu i strzelają do drugiego bramkarza. Pierwsza runda składa się z pięciu graczy. Do czasu, gdy nadeszła kolej Whit, straciliśmy jednego gola. Wiedziałem – a on wiedział – że do tego doszło. To zależało od niego. Musiał strzelić, bo inaczej cała gra była przegrana. Nie mogę sobie wyobrazić nacisku, jaki poczuł na swoich malutkich ramionach, a moje oczy wypełniły się łzami, gdy patrzyłem.

Nie strzelił gola. 36 minut regularnej gry, pięć minut dogrywki i cztery rundy rzutów karnych dobiegły końca, a druga drużyna rozradowana zalała lód. Widziałem z mojego miejsca na trybunach, przez maskę Whita, że ​​płacze. Zanim zeszli z lodu, zauważyłem, że większość zespołu tak.

Whit był zirytowany i zdenerwowany przez całą drogę do domu, więc pozwoliliśmy mu narzekać. Ale zanim poszedł spać, był zasmucony. „Zawiodłem swój zespół, mamo” – powiedział szeptem. Położyłem się obok niego w jego łóżku i rozmawiałem o tym, jak dumny byłem z niego i całego jego zespołu. Powiedziałem mu, że rzadko zdawałem się, że kopie tak głęboko. Powiedziałem mu, że był wytrwały, odważny i silny w obliczu długich szans i głębokiego wyczerpania. Powiedziałem mu, że czasami sprawy nie układają się po naszej myśli, a ten nie. Powiedziałem mu, że rozumiem, że czułam, iż to jego wina, chociaż oczywiście nie było to takie proste. Powiedziałem mu, że byłem szalony, pod niesamowitym wrażeniem tego, jak grał jego zespół, i powstrzymałem się od rozstawienia numer jeden, które tak bardzo ich przewyższało. Byli słabszymi i chociaż nie wygrali, jestem prawie pewien, że wszyscy na tym lodowisku byli pod wrażeniem ich gry.

Mój mąż przyszedł, żeby zająć się Whitem i zaproponował, że o wiele lepiej jest dostać się do finału i stawić czoła temu rozczarowaniu, niż w ogóle tam nie dotrzeć. Dobrze? Whit pomyślał o tym przez chwilę, zanim niechętnie się zgodził. Ja też to rozważałem: nie zdobycie tytułu mistrzowskiego i nie przeżycie tego meczu białymi knykciami byłoby mniej bolesne. Ale jakim osiągnięciem była ta gra. Tuż przed pójściem spać otrzymaliśmy e-mail od trenera Whita, w którym podzielił się obrazem Whita leżącego na lodzie po tym, jak został wpisany na tablice, na trzy minuty przed końcem, robiąc wszystko, co w jego mocy, by krążek nie spadł w kierunku naszego celu. . „O co jeszcze mógłby poprosić trener?” – zapytał i czytając to, płakałem. Wszystkich ośmiu chłopców dało z siebie wszystko, co mieli.

Matt wyszedł, a ja leżałem z Whitem jeszcze przez kilka minut. „To był naprawdę wspaniały sezon, Whit, i absolutnie niezwykły mecz dzisiaj” – powiedziałem mu w ciszy. Westchnął i poczułam, jak kiwa głową na poduszce z nadrukiem robota obok mnie. Przetoczył się na bok, przyciągając swoją małpę, Ukochaną, bliżej swojej szyi. „Jestem z ciebie naprawdę bardzo dumny. I myślę, że zapamiętasz ten dzień do końca życia ”.

Ja też.