contador gratis Skip to content

Pomaganie mojemu synowi prosperować w świecie skupionym na pozycji siedzącej

Nienasycony umysł ADHD
alphaspirit / Shutterstock

Na maturze w przedszkolu Lucas siedział w odległym rogu sceny, prawie niewidoczny. Nauczyciel przykucnął w cieniu za kurtyną sceny, gotów przypomnieć Lucasa, żeby milczał – albo go usunął – żeby nie zrujnował ukończenia szkoły innym, lepiej zachowującym się dzieciom.

Każde dziecko miało obrócić się do mikrofonu i wyrecytować zapamiętany wers. Kiedy zmieniały się przy mikrofonie, dzieci mamrotały lub chichotały, szeptały zbyt cicho lub rozwalały błony bębenkowe swoimi krzykami, stały oniemiałe lub chichotały jak małe wiewiórki. Byli uroczo okropni.

Ćwiczyliśmy kwestię Lucasa co noc od tygodni. Spójrz na niego wijącego się tam z powrotem Myślałem. Dlaczego nie może siedzieć spokojnie jak inne dzieci?

Kiedy nadeszła kolej Lucasa, moje łomoczące serce prawie rozpoczęło trzęsienie ziemi. Przynajmniej miałam nadzieję, że nie poradzi sobie gorzej niż dzieciak, który tylko chichotał do mikrofonu. Ale wiedziałem, że nauczyciele spodziewali się porażki. Wszyscy to zrobiliśmy.

Następnie:

“Dzień dobry! Mam na imię Łukasz. Oto fajna piosenka o śliskiej rybie ”.

Jasny.

Artykułować.

W dobrym tempie.

Kontakt wzrokowy z tyłu pomieszczenia.

Tak jak ćwiczyliśmy, ale lepszypewność siebie wydostająca się z niego jak cyklon.

Rozpłakałem się.

Nie bądź zbyt zarozumiały wyszeptało moje pełne nienawiści wewnętrzne ja. To nie znaczy, że jest normalny.

Odkąd Lucas był na tyle dorosły, żeby mówić, mieliśmy problemy z jego zachowaniem. Wysyłaliśmy go po buty tylko po to, by po dwóch minutach siedział na podłodze obok butów i badał kawałek meszku dywanu. Kiedy umieściliśmy go w piłce nożnej, interesowało go tylko dowiedzieć się, co stało się z jego cieniem, kiedy skakał, leżał na trawie, aby mógł obejrzeć ostrza, lub dyndał w siatce bramki, podczas gdy inne dzieci goniły za piłka.

“Skupiać!” błagaliśmy raz po raz. „Musisz się skupić! ” Nie jestem pewien, czy rozmawialiśmy z nim, czy życzyliśmy sobie. Albo modląc się.

Wspomniałem o obawach związanych z ADHD kilku zaufanym powiernikom. Wszyscy odrzucali taką możliwość, powołując się na inteligencję Lucasa, twierdząc, że musi się nudzić. Albo mówili, że jego zachowanie jest normalne dla chłopców w jego wieku. Niektórzy sugerowali, że ADHD może nawet nie być prawdziwą rzeczą, że niepotrzebnie określa uzasadniony typ osobowości. Nawet mój mąż odrzucił moją hipotezę.

Zrozumiałem ich wahanie. Lucas szybko się uczył i łatwo zapamiętywał. Kiedy miał 2 lata, zobowiązał się do zapamiętania każdego słowa Niedźwiedzie Berenstain na Księżycu. Rozwijał się jako wykonawca. Okazywał niesamowitą wytrwałość i poświęcenie, jeśli chodzi o rzeczy, które go interesowały. Mimo to nie chciałem być tym irytującym rodzicem, który mówi: „Zachowuje się okropnie, ponieważ jest bardzo inteligentny i dlatego się nudzi”.

Według moich badań Lucas wykazywał prawie wszystkie objawy ADHD. Ale listy kontrolne diagnozy, z których korzystałem, zawierały zastrzeżenie, że trudno jest zdiagnozować ADHD u dziecka przed rozpoczęciem szkoły, ponieważ tak wiele kryteriów jest uzależnionych od obserwacji zdolności dziecka do wykonywania „nudnych” zadań, takich jak praca w szkole.

Z niecierpliwością czekałam na rozpoczęcie przedszkola. Byłem pewien, że występ Lucasa w szkole wszystko wyjaśni. Przedszkole powiedziałoby nam z całą pewnością, czy Lucas ma ADHD, czy nie.

W przedszkolu walczył, ale nie było nic prostego ani oczywistego w ustaleniu diagnozy ADHD. Co dziwne, pomimo mojej stale rosnącej pewności, że Lucas rzeczywiście spełnia kryteria ADHD, nadal stosowałem każdą napotkaną technikę modyfikacji behawioralnej, próbując znaleźć tę nieuchwytną magiczną miksturę, która zmieni przełącznik, sprawi, że zwróci uwagę, i spraw, byśmy wszyscy powiedzieli: „Oooch, to jest co to było! Potrzebował tylko XYZ! ”

Piłka nożna. Skrzypce. Wykresy nagród. Listy kontrolne. Jedzenie ekologiczne. Eliminacja nabiału. Eliminacja barwników spożywczych. Bardziej sztywne granice. Luźniejsze granice. Więcej uścisków. Więcej kontaktu wzrokowego. Mniej telewizji. Zrobiliśmy to wszystko i nadal to robimy, zawsze próbując nowych rzeczy, stale rozwijając nasze metody, gdy poznajemy nasze dziecko. Uczymy się, jak poruszać się po świecie, w którym można usiąść i skupić się na naszym chłopcu, którego nienasycony umysł chce odlecieć i odlecieć, aby doświadczyć wszystkich drobnych, „nieistotnych” szczegółów.

Jako jego rodzice zawsze będziemy nauczycielem kucającym na skrzydłach, ale zamiast stać gotowym do ściągnięcia go ze sceny, będziemy tam, aby popchnąć go w stronę mikrofonu.

Ta historia pojawiła się pierwotnie w Mamalode.