contador gratis Skip to content

Powrót do zdrowia po anoreksji: podróż Rebeki do zdrowia psychicznego Wyzdrowienie z zaburzeń odżywiania może być trudne, ale jest możliwe. Rebecca, lat 20, opowiada swoją historię.

Nazywam się Rebecca i mam obecnie 20 lat. Mam problemy ze zdrowiem psychicznym (anoreksja, depresja, zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i lęk) odkąd skończyłem 13 lat.

Zaczęło się od traumatycznych wiadomości. Będąc zapalonym uczniem, nie mogłem się doczekać powrotu do szkoły po świętach Bożego Narodzenia. Nie wiedziałem, że tego dnia moja grupa roczna otrzyma druzgocące wieści. Wezwano nas do auli i powiedziano nam, że poprzedniej nocy zdarzył się wypadek z jedną z naszych koleżanek z klasy, która zmarła.

To uderzyło mocno. Jak wszyscy mieliśmy sobie z tym poradzić?

Mam siostrę bliźniaczkę i zdarza się, że niefortunna strata była jedną z najlepszych przyjaciółek mojej siostry. Więc będąc sobą, całą swoją uwagę poświęcam opiece nad nią i jej ochronie. Przypuszczam, że patrząc wstecz, nigdy się nie opłakiwałem, co oznacza, że ​​nigdy nie radziłem sobie z emocjonalnym wpływem, jaki ten incydent mnie spotkał.

Przypuszczam, że patrząc wstecz, nigdy się nie opłakiwałem, co oznacza, że ​​nigdy nie radziłem sobie z emocjonalnym wpływem, jaki ten incydent mnie spotkał.

Latem tego samego roku śmiesznie się poparzyłem. Kiedy mówię spalony słońcem, nie mam na myśli tylko odrobinę czerwieni. Byłem dosłownie zaczerwieniony i spuchnięty tak bardzo, że nie mogłem chodzić – do dziś mam blizny na ciele. Otóż, przyznaję, to była moja wina, bo pierwszego dnia rodzinnych wakacji na Lanzarote zapomniałam nałożyć kremu przeciwsłonecznego. Ale to było straszne. Przez resztę wakacji byłam zamknięta w pokoju, rujnując to sobie i mojej rodzinie – przynajmniej tak się czułam.

Byłem więc młodym nastolatkiem, spalonym i czującym się jak wieloryb wyrzucony na brzeg, nagle mając do czynienia z całą gamą wypartych emocji. Odwróciłem się, żeby ćwiczyć. To była dobra ucieczka, dopóki oczywiście nie połączyła się z moimi zachowaniami podobnymi do OCD i nie stała się obsesją. Ale oczywiście nikt nie zauważył, więc było dobrze… pomyślałem.

Ale sytuacja się pogorszyła. Zacząłem mieć obsesję na punkcie tego, co jem. Trzymałbym to wszystko w tajemnicy – dopiero gdy zacząłem spędzać dni w łóżku z kiepskim nastrojem i unikać wychodzenia z domu, moi rodzice zorientowali się, że coś jest nie tak. Poszedłem więc do lekarza i zostałem przebadany pod kątem wszystkiego, o czym możesz pomyśleć… ale oczywiście nic nie znaleziono.

Dopiero gdy zacząłem spędzać dni w łóżku w złym nastroju i unikałem wychodzenia z domu, moi rodzice zdali sobie sprawę, że coś jest nie tak.

W 2015 roku straciłam przytomność podczas badania krwi w przeddzień moich szesnastych urodzin. Doprowadziło to do tego, że zostałem na noc w szpitalu ogólnym, że moje zachowanie i zdrowie stały się większym problemem.

Byłem wtedy pod zespołem CAMHS i podejrzewali, że mam niebezpieczną niedowagę. Zostałem wysłany na miesiąc do szpitala. Kiedy wyszedłem, na papierze byłem „lepszy”. Przytyłem, co było głównym celem, kiedy mnie przyjęto.

Kontynuowałem normalne życie, będąc pilną dziewczyną, zawsze ciężko pracując. Widziałam terapeutę tygodniowo, ale nie uważałam się za chorego.

Kiedy skończyłem szkołę, podjąłem studia na uniwersytecie i miałem trzy dodatkowe prace na pół etatu. Życie było dobre. Ale byłem nieświadomy tego, co wszyscy widzieli; Żartowałem sobie. Zdiagnozowano u mnie anoreksję i stało się jasne, że wszystko dobrze i naprawdę przejmuje kontrolę. Rujnowało mnie fizycznie i psychicznie. Miałem bardzo trudny związek z jedzeniem i byłem bardzo przygnębiony, ale mimo to starałem się żyć tak, jakbym był w porządku.

Widziałam terapeutę tygodniowo, ale nie uważałam się za chorego.

Trwało to tak długo, aż pewnego dnia mój psychiatra powiedział do mnie: „Czy chcesz umrzeć?” Oczywiście, że nie. To była pobudka, której potrzebowałem, a cała moja rodzina próbowała mi dać. W końcu zostałem przyjęty na inny oddział szpitalny. Tym razem wiedziałem, że miesiąc to za mało.

Mogę szczerze powiedzieć, że chociaż nie chciałem tam wejść, to była najlepsza rzecz, jaką mogłem zrobić. Ale ojej, było mi ciężko. Jednak z pomocą kilku bardzo uroczych ludzi po drodze, mojego zdeterminowanego nastawienia oraz siły i wsparcia bliskich, nauczyłem się, jak sobie radzić. Niestety wymaga to czasu. Do dziś nie jestem „naprawiony” i pod pewnymi względami nie sądzę, żebym kiedykolwiek był. Ale jestem silniejszą osobą, lepiej radzę sobie i przeżywam swoje życie.

Do dziś nie jestem „naprawiony” i pod pewnymi względami nie sądzę, żebym kiedykolwiek był. Ale jestem silniejszą osobą, lepiej radzę sobie i przeżywam swoje życie.

Podczas mojej podróży nauczyłem się, że rozmowa jest bardzo ważna. Bądź otwarty i szczery. Bądź szczery wobec siebie. Po drodze spotkałem wielu ludzi, którzy opowiedzieli mi o swoich własnych walkach o zdrowie psychiczne, zainspirowani do zabrania głosu, ponieważ opowiedziałem moją historię. I to właśnie musi się wydarzyć. Musimy sobie nawzajem pomagać i zachęcać do pozytywnych zmian w społeczeństwie, aby nikt nie czuł się samotny ani zawstydzony.