contador gratis Skip to content

Pozwól swojemu dziecku zachować miłość tak długo, jak chcą

kocyki nie są złe
Shutterstock

„Czy to już przyszło?” mój 7-letni syn Teddy zapytał – jeszcze raz. Zadawał to pytanie kilka razy dziennie przez ostatnie dwa dni, czekając (nie tak cierpliwie), aż listonosz dostarczy cenną paczkę – swój kocyk. (I tak, to Blankie z dużą literą B.)

Teddy zostawił tę zepsutą, śmierdzącą szmatę w domu swojej babci na weekend i nie mniej niż 56 razy pytał o jej miejsce pobytu w ciągu ostatnich kilku dni. Najgorsze są pory snu, bo bez tego ma problemy z zasypianiem.

Oboje moje dzieci mają kocyki i na rękach mogę liczyć, ile nocy bez nich spały. Prawdę mówiąc, do ukończenia prawie 10 lat mój starszy syn Jackson spał ze swoim kocykiem dosłownie każdej nocy.

Za każdym razem, gdy Jackson był zdenerwowany, zmęczony lub smutny, przylgnął również do tej starej szmaty, pocierając nią o nos, podczas gdy ssał kciuk. (Tak, dobrze to przeczytałeś. Ssał kciuk, dopóki nie skończył prawie 10 lat i możesz oszczędzić sobie osądu, ponieważ jego ortodonta powiedział, że nic mu nie jest). Z jego blankiem w jednej ręce, kciukiem w ustach, Jackson był kwintesencją Linus.

Mimo że Teddy nie jest frajerem, jest bardzo przywiązany do swojego kocyka i nie wykazuje żadnych oznak, by go odpuścić w najbliższym czasie – i to nie przeszkadza mi.

Niektórzy rodzice odczuwają potrzebę zachęcania swoich dzieci do rezygnacji z przedmiotów przejściowych, takich jak koce i specjalne pluszaki, i jestem pewien, że jednym z czynników jest to, że nie chcą już radzić sobie z kłopotami związanymi z śledzeniem wspomnianego obiektu bezpieczeństwa.

I wierz mi, to zdecydowanie kłopot. Przejechaliśmy 40 minut, aby odzyskać zapomniany kocyk. Pytałem więcej razy, niż mogę zliczyć: „Czy masz swój kocyk?” przed wyjściem z domu tylko po to, żeby sprawdzić się dwukrotnie i potrójnie. Spędziłem godziny szukając zagubionego Blankie – w lodówce, pod łóżkami, na zewnątrz, pod zlewami, w samochodzie i na śmietniku. (Tak, śmieci.)

Jednak wbrew powszechnemu przekonaniu obiekty bezpieczeństwa nie są „dziecinne”, a dzieci, które ich potrzebują, nie są słabe ani niepewne. Wręcz przeciwnie, wykazano, że korzystanie z przedmiotów zapewniających komfort pozwala dzieciom stać się bardziej niezależnymi, ponieważ czują się bezpieczniej i pewniej w niewygodnych sytuacjach, takich jak rozpoczęcie przedszkola lub spanie poza domem po raz pierwszy. W rzeczywistości badania pokazują, że dzieci z kocami, kochankami lub innymi przedmiotami bezpieczeństwa są w rzeczywistości mniej nieśmiałe i bardziej skupione niż dzieci, które ich nie używają.

„Ich ukochane przedmioty są jak pierwsze kółka treningowe do mówienia sobie„ wszystko w porządku ”- napisała Anna Walters Dawka. „Dzięki wbudowanemu poczuciu bezpieczeństwa dzieci czują się wystarczająco bezpieczne, aby podejmować niewielkie ryzyko, odkrywać i rozwijać się”.

Przedmioty zabezpieczające pomagają również dzieciom nawiązywać kontakty poza rodzicami, łagodząc lęk przed separacją lub sprawiając, że czują się bardziej komfortowo w nowych sytuacjach.

Rodzice często odczuwają potrzebę przeproszenia za przedmiot bezpieczeństwa swojego dziecka, uznając go za społecznie niedopuszczalny lub niedogodność, ale według ekspertów jedną z najlepszych rzeczy, które mój mąż i ja mogliśmy zrobić jako rodzice, było nie zmuszanie naszych dzieci do „poddania się ”Ich kocyki, zanim były gotowe. Zamiast tego pozwalamy im odejść w ich własnym słodkim czasie.

„Jeśli obiekt, który miał uczynić kogoś silniejszym i bardziej odpornym w obliczu różnicy i traumy, zostanie usunięty lub pozbawiony dostępu, może w rzeczywistości wywołać więcej niepokoju i dyskursu” – napisała Colleen Goddard, pedagog wczesnodziecięcy, w Psychologia dzisiaj. „W rzeczywistości badania wskazują, że dzieci pozbawione relacji z obiektem były często bardziej podatne na zaburzenia patologiczne”.

Goddard dodał, że przedmioty bezpieczeństwa mogą w rzeczywistości „wzmocnić więź między dzieckiem a dorosłym oraz między samymi dziećmi”.

Prawda jest taka, że ​​wszyscy – zarówno dzieci, jak i dorośli – mamy obiekty bezpieczeństwa, niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie. Może to być nasz telefon, obrączka, ulubione rodzinne zdjęcie lub chusteczka na dnie torebki. Według terapeuty Marka Brennera przedmioty bezpieczeństwa dla dorosłych przenoszą nas z powrotem do „miejsca i czasu wielkiego ukojenia i pamięci”. Sprawiają, że czujemy się połączeni i obecni w świecie; bez nich czujemy się zagubieni, zdezorientowani lub nie w swoim rodzaju. Te rzeczy nie są oznaką słabości, ale raczej czymś, co pozwala nam czuć się komfortowo w chaotycznym, nieprzewidywalnym świecie.

Eksperci twierdzą, że koce zabezpieczające nie tylko wypełniają lukę między wygodnymi sytuacjami, takimi jak dom i nowe rzeczy, takie jak szkoła, ale także ułatwiają „wyłonienie się wrodzonego poczucia siebie dziecka” – ważny kamień milowy w rozwoju i, szczerze mówiąc, taki, który ja Wciąż się uczę jako dorosły.

Kociołek mojego młodszego syna w końcu dotarł pocztą i znowu wszystko było w porządku. I chociaż czasami się zastanawiałem, czy mój starszy syn może rzeczywiście zabrać ze sobą swój kocyk na studia, przestał go używać tuż przed ukończeniem 10 lat. Obecnie stoi na dnie mojej szafki nocnej – gdzie pozostanie przez… cóż , na zawsze. Bo nawet jeśli on może już tego nie potrzebować, ja nadal potrzebuję.

I to jest w porządku.