contador gratis Skip to content

Prawda jest taka, że ​​myślę, że najlepszy przyjaciel mojego dziecka jest irytujący jak cholera

Prawda jest taka, że ​​myślę, że najlepszy przyjaciel mojego dziecka jest irytujący jak cholera
STUDIOGRANDOUEST / iStock

Oto zimna, brzydka prawda o rodzicielstwie: czasami musisz spojrzeć w inną stronę i pozwolić dziecku wybrać własnych przyjaciół, pomimo twoich najgłębszych przekonań na temat tego, jak myślisz, kim może być ten przyjaciel.

Odkąd moje dzieci zaczęły szkołę, wracały do ​​domu z różnymi okropnymi rzeczami, takimi jak przeziębienie głowy, wszy i dziwaczni przyjaciele. Jedno z moich dzieci ma bliskiego kumpla, którego przebywanie w pobliżu jest dla mnie tak irytujące i tak nieprzyjemne, że przez pewien czas aktywnie zniechęcałem ich do przyjaźni.

Kiedyś dostaliśmy w mailu zaproszenie urodzinowe od tego znajomego i „przypadkowo je zgubiłem”. Mój syn i jego irytujący przyjaciel wylądowali w tej samej drużynie baseballowej, a ja unikałem jego rodziców, którzy zawsze chcieli, żebym siadał obok nich na trybunach, gdzie musiałbym słuchać ich poglądów na politykę, które uważałem za tak nienawistne i ofensywa. Podczas wakacji szkolnych, kiedy moje dziecko chciało zaprosić swojego najlepszego kumpla do naszego domu na zabawę, z entuzjazmem zachęcałam go do znalezienia czegoś innego do roboty, na przykład zamiany sprzątania domu w epicką przygodę. Ponieważ nie ma mowy.

Zasadniczo byłem gigantycznym bachorem. Powiedziałem sobie, że nie chcę, aby moje dziecko spotykało się z rozpieszczonym, zepsutym dzieckiem, ponieważ nie chciałem, aby te irytujące cechy ocierały się o moje dziecko – mój specjalny płatek śniegu. Ale prawda jest taka, że ​​nie podobał mi się ten przyjaciel i to był mój problem, ale robiłem to z problemem mojego syna, co było niesprawiedliwe i gówniane z mojej strony.

Okazuje się, że tak dziwaczny i zaabsorbowany sobą, jak myślałem, że jest ten dzieciak, moje własne dziecko dostrzegło w swoim przyjacielu coś wyjątkowego i wyjątkowego, co całkowicie przeoczyłem. Oboje uwielbiają gry polegające na rozwiązywaniu problemów, a który rodzic nie skorzystałby z okazji, aby mieć dziecko, które naprawdę lubi zaglądać do gier zachęcających do sprytu mózgu?

I nie tylko to, ale, co zaskakujące, moje własne dziecko też ma chwile bycia kretynem. Może ma to mniej wspólnego z cechami osobowości, a więcej z faktem, że są dziećmi, a zatem pływają przez dzieciństwo, starając się jak najlepiej rozgryźć gówno. A jeśli mam być szczery, czym to się różni od tego, jak radzę sobie z dorosłością? Mój „specjalny płatek śniegu” to miraż, moje dziecko jest prawdopodobnie tak samo irytujące dla innego rodzica, jak przyjaciel mojego syna dla mnie.

Ta lekcja dotycząca pozostawania poza życiem towarzyskim mojego dziecka jest dobra. Jeśli mam jakiekolwiek nadzieje na budowanie pełnej szacunku, otwartej i uczciwej relacji z moim synem, nie mogę wtrącać się w jego sprawy, chyba że naprawdę stanowią one zagrożenie dla jego zdrowia lub bezpieczeństwa. Po latach zajmowania się każdym najdrobniejszym szczegółem, z tym, co je mój syn, ogląda w telewizji, nosi na swoim ciele i czyta książki, trudno jest odpuścić sobie na tyle, by pozwolić mu samodzielnie podejmować większe decyzje. Wmawiam sobie, że jest różnica między pozwoleniem mu na wybór własnego ubrania a pozwoleniem mu na wybranie własnych przyjaciół, ale tak naprawdę nie jest. Mój syn uczy się poruszać się po świecie i nie może tego zrobić, jeśli stoję na drodze z wyciągniętą nogą, próbując podważyć jego najlepsze intencje.

Rodzicielstwo jest trudne. Nie tylko dlatego, że wymaga, abyśmy oddali wszystko z siebie, nasze serca, naszą ciężką pracę, nasze zmartwienia, nasz wysiłek i wiele więcej, ale dlatego, że wymaga, abyśmy odpuścili i dawali mniej z tych rzeczy, kiedy w końcu nauczymy się czuć się komfortowo z mocnym uchwytem.

Przeprosiłam niedawno mojego syna za to, że nie wspierałem jego przyjaźni z przeszłości. W tych przeprosinach zawarliśmy umowę, że tak długo, jak jego przyjaciele traktują go z szacunkiem i życzliwością i dopóki nie złamią mojego domu (lub nie daj Boże, cholerne prawo), to z radością będę wspierać jego przyjaźnie w przyszłości .

Ale nie będę siedzieć na tych cholernych trybunach i słuchać polityki. Wyznaczam granicę tych bzdur.