contador gratis Skip to content

Problem z żartami typu „puk, puk”

zabawny chłopak

funny-boy Zdjęcie za pośrednictwem Shutterstock

Ze wszystkich truizmów dotyczących rodzicielstwa, ten, który najbardziej pasuje do mojej rodziny, jest taki: Rodzicielstwo to bzdury. Mój mąż i ja próbowaliśmy wielu modnych stylów rodzicielskich. Zrobiliśmy hipisowskie, naturalne rodzicielstwo. Zrobiliśmy wspólną rzecz do spania. Zrobiliśmy to, co-słowo-nic. Testowaliśmy nawet klapsy, przerwy na żądanie i solidny plan motywacyjny, który obejmował Hot Wheels i czekoladę zapewniające dobre zachowanie.

Ale teraz jesteśmy zmęczeni. A dzieci napadają na nas. Dużo. Dlatego zrezygnowaliśmy ze stosowania strategii rodzicielskich, które po prostu czynią nas nieszczęśliwymi. Nie dajemy klapsów, ale przysięgamy (czasami… OK, cały czas) i nie na dzieciach, ale w odpowiedzi na to, co dzieci zrobiły. Na tyle, że gdyby ktoś był w zasięgu słuchu mojego domu każdego dnia między godziną 14:30 a 19:30, nie byłoby nierozsądne wyciąganie wniosku, że mogę być gorliwie religijny.

Mój czteroletni syn jest werbalnym przedwcześnie dojrzałym małym szpikulcem. A dlaczego nie miałby być? Ma dwoje rodziców, którzy nie chcą rozmawiać z dziećmi jak ze zwierzętami. Po drugiej mógł powiedzieć ci różnicę między mamą? a mogę? Jego gigantyczna torba ze słowami zrobiła wrażenie na przyjaciołach i rodzinie, a nawet na pediatrze. Jesteśmy tacy dumni.

Wyobraź sobie więc, jak byłem dumny, gdy mój rozwijający się językoznawca beta przetestował tę wspaniałą wersję swojego ulubionego żartu puk-puk na mnie – przed babcią:

Czterolatek: „Puk, puk” Ja: „Kto tam jest?” Czterolatek: „Dziwko!” Ja: „Coaaaaaaaaaa?!” Czterolatek: „Nie powiedziałeś puk, puk!” Ja: (walcząc zarówno ze łzami szoku i śmiechem, jak i UMIERAJĄCĄ z ciekawości) „Uh, suko, erm… kto?” Czterolatek: „Suka była tu nokautowana przez cały dzień!” Ja: (oszołomiona przerażająca rozbawienie)

Oryginalny żart, który mój syn zapamiętał (i powiedział 746 razy) brzmi następująco: Czterolatek: Puk, puk, Mnie: Kto tam? Czterolatek: BenMe: Ben, który? Czterolatek: Ben nokautuje tutaj wszystkich dzień!

W gęstej ciszy, która nastąpiła po tym wyczynie sprawności werbalnej, było więcej wstydu dla rodziców niż kiedykolwiek wcześniej. Jestem prawie pewien, że babcia zastanawiała się, co się dzieje w naszym domu. Potem nastąpiło wiele zdenerwowanych wyjaśnień.

Później w zaciszu domowym, gdy opadł kurz wstydu, opowiedziałem mężowi ten żart. Wyli ze śmiechu. Nauczyliśmy się także życiowej lekcji rodziców na temat znaczenia ograniczania gównianego języka przed dziećmi. Teraz nadal przysięgamy jak piraci, ale już nie jesteśmy w zasięgu słuchu dzieci. Zostawiamy go na wino i piwo godzinę po tym, jak maluchy pójdą spać.