contador gratis Skip to content

Prosty powód, dla którego przepraszam moje dzieci

Przepraszam moje dzieci z miłości i szacunku
Choreograf / iStock

Stoję w kuchni, zarumieniony i wrzeszczę, a nikt – ani jedna osoba w domu – nie słucha. “Potrzebuję pomocy!” Wołam, machając rękami, które mają na sobie rękawice kuchenne. “Obiad jest gotowy! A ktoś puka do frontowych drzwi! ” Ale nadal nikt się nie pojawia. Sześcioro dzieci w tym domu i nikomu nie przeszkadza odłożenie gry wideo, zadania domowego lub pilota do telewizora i przyjdź i zobacz, dlaczego 37-letnia kobieta wrzeszczy jak szalona w kuchni. Wciąż założone rękawice kuchenne, podbiegam do frontowych drzwi i otwieram je gwałtownie, tylko po to, by zobaczyć, jak UPS wraca do swojej ciężarówki.

„Tak, lepiej się ruszaj!” Krzyczenie do niego traktuję jako satysfakcjonujące wypieranie narastającego we mnie gniewu. „Weź swój brązowy notes w brązowym garniturze i wejdź do swojej brązowej ciężarówki, zanim… Zanim…” Nie było nigdzie produktywnego, więc zebrałem paczki w dłonie w rękawicach i wróciłem do domu.

Obiad!„Jestem teraz czerwony na twarzy, ponieważ garnek na kuchence prawie się gotuje, a stół nadal nie jest nakryty. Zaczynam wymawiać imiona dzieci w domu, razem z kilkoma imionami dzieci z sąsiedztwa. „Wszyscy idźcie do kuchni teraz! ” Słyszę kroki na schodach, zarówno z piwnicy, jak i piętra, i samotna postać ignorująca mnie z sąsiedniego pokoju wyłania się z zaczerwienionymi oczami i nieświadoma.

To był długi, niewdzięczny dzień prania, transportu i zakupów artykułów spożywczych. Spędziłem godzinę naprawiając wywóz śmieci, bo ktoś próbował „wyrzucić” plastikową łyżkę do odpływu zlewu. Nikt nie wygląda na choćby odrobinę zaniepokojonego moją oczywistą frustracją, iw tym momencie – dokładnie w tym momencie – jak garnek na kuchence, który się przepełnił, jestem pełna i przepełniona irytacją.

„Nie mogę uwierzyć, jak wszyscy jesteście samolubni!” Krzyczę, rzucając rękawice kuchenne, aby dodać interpunkcję do słów.

„Zrób swój własny cholerny obiad!” Wychodzę z kuchni i wchodzę po schodach.

Po trzech minutach wracam i znajduję zastawiony stół i sześć twarzy wpatrujących się we mnie. Po cichu kończę przygotowanie obiadu i podaję im jedzenie.

„Przepraszam” – mówię im. „Byłem sfrustrowany i potrzebowałem twojej pomocy. Ale mama nie powinna była krzyczeć. Kiwają głowami, akceptując to, bo choć trudno to przyznać, słyszeli, jak mówię wcześniej. Popełniłem błędy, czasami te same błędy, wystarczająco dużo razy, aby przyzwyczaić się do przeprosin. Traktują to z lekceważeniem, na jakie zasługuje, wymierza się karę (jeśli to konieczne), a potem idziemy dalej. W ten sposób traktujemy wszystkie przeprosiny w tym domu, od incydentu „pożyczania” zabawki dla dziecka po tupanie matki podczas obiadu.

„Powinniśmy byli przyjść z pomocą wcześniej” – mówi mój syn, rozglądając się po swoich braci i siostry. W odpowiedzi wzruszają ramionami i kiwają głowami w różnych odcieniach przeprosin. Nie jest to całościowa radosna reakcja grupy, ale to coś.

W tym domu zawsze jest coś. Wszyscy jesteśmy w trakcie przepraszania.

Dorastając, moja mama nauczyła mnie nie mówić „Przepraszam, jeśli…” i zamiast tego mówić „Przykro mi, że…” Wyjaśniła subtelną różnicę między nimi – sposób, w jaki pierwszy sugeruje możliwość, że niewłaściwe postępowanie nie nastąpiło lub ofiara jest jedyną osobą, która zinterpretowała ten czyn jako krzywdzący. Druga fraza potwierdza to, przejmuje własność i ujawnia to.

Przepraszam jeśli Cię zraniłem. Przepraszam, że cię skrzywdziłem. Przepraszam, jeśli nie słuchałem. Przepraszam, że nie posłuchałem.

Przeprosiny mają moc, ale całkowite obdarowanie jest darem.

Tydzień temu przyjaciel zapytał mnie, czy uważam, że powinien przeprosić swojego syna za coś większego niż zwykły błąd. Był to rodzaj „przepraszam”, który obejmował lata złego postępowania, rodzaj przeprosin, jakie rodzic składa swojemu dziecku w chwili poważnej rozmowy po refleksji, że powinni byli przyjąć zupełnie inny takt. „Oto, o czym myślę, żeby mu powiedzieć” – powiedział. A to, co chciał powiedzieć, było piękne, słowa zakrywające całą krzywdę, jaką czuł, że musiał zadać swojemu synowi. W jego przeprosinach za błędy, które według niego popełnił, był ból.

„Jest doskonały” – powiedziałem mu, bo tak był idealny.

„Ale nie zapomnij też powiedzieć„ przepraszam ”- powiedziałem mu, ponieważ czasami jest to naprawdę takie proste.

W rzeczywistości, jeśli pozbędziesz się wszystkich innych słów, wszystkich innych wyjaśnień i powodów, to wszystko, co dziecko chce usłyszeć – dobre intencje i szczere odczucie: „Kocham Cię i szanuję Cię na tyle, aby przyznać, że popełniam błędy też.”

Jako rodzice czasami brakuje nam. Czasami wykonujemy złą robotę. Zapomnieliśmy. To ciężki występ. Jeśli mamy szczęście, uczymy się na własnych błędach. Mówimy, że jest nam ich przykro i idziemy dalej trochę silniej.

W porządku jest pozwolić naszym dzieciom zobaczyć, że my – matki i ojcowie – też jesteśmy ludźmi. Myślę, że w końcu nasze dzieci i tak prawdopodobnie dowiedzą się prawdy o tym. I przypuszczam, że będą nas kochać pomimo – lub dlatego, że – pozwoliliśmy im zobaczyć, że czasami zawiedliśmy. Widząc to i wysłuchując naszych przeprosin, dowiedzą się również, jak bardzo się staraliśmy i jak bardzo chcieliśmy, aby ostatecznie udało się to dobrze.