contador gratis Saltar al contenido

Proszę, przestań mi mówić, że zrobiłem coś złego podczas karmienia piersią

Przestań mówić mi, że zrobiłem coś złego podczas karmienia piersią
Kristen Mae

Karmienie piersią było dla mnie trudne. Bolało jak suka, nie było to naturalne, a ja ciągle walczyłem z niską podażą. To był herkulesowy wyczyn, aby włożyć kilka uncji do mojego dziecka, które naprawdę chciało co najmniej 4 uncje. Próbowałem wszystkich rzeczy. Zjadłam dobrze, piłam dużo wody (ale nie za dużo, bo to też źle!), Karmiłam się na żądanie, stosowałam różne okłady i masowałam piersi podczas karmienia, aby zachęcić do rozluźnienia. Widziałam wielu konsultantów laktacyjnych, którzy zapewniali mnie, że piersi mojego syna są idealne i że karmienie piersią jest dla niektórych kobiet po prostu bolesne.

Po tygodniach, kiedy mój syn był przytwierdzony do mnie dosłownie przez całą dobę, moje sutki pękały i krwawiły, a głowa i serce bolały mnie od słuchania, jak płacze, ponieważ nie miał dość, w końcu poddałem się i zrobiłem mu butelkę mieszanki. Teraz wiem, że nie ma znaczenia, że ​​dałem mu tę cholerną butelkę mieszanki. Wiem, że nie zawiodłem ani mojego dziecka, ani siebie.

A jednak do dziś, ilekroć pojawia się karmienie piersią i dzielę się swoją historią, ludzie o dobrych intencjach wciąż będą spisywać listę rzeczy, które mogłem zrobić źle. To doprowadza mnie do szału z kilku powodów.

Po pierwsze, nie mogę wrócić i powtórzyć karmienia piersią, więc nawet jeśli ktoś by zasugerował jedna sprawa Nie próbowałem, ale rozwiązałbym wszystkie moje problemy, cóż, jest za późno. Więc teraz czuję się jak gówno, że w jakiś sposób przegapiłem ważną informację, mimo że bardzo się starałem i zrobiłem wszystko, co powiedzieli eksperci.

A po drugie – i to jest ten, który naprawdę doprowadza mnie do szału – jest insynuacja, że ​​jeśli zmagałaś się z karmieniem piersią, musiałaś robić coś złego. Nawet jeśli nie chcą tego sugerować, kiedy ludzie zaczynają retrospektywnie diagnozować problemy, które mogłem mieć lub sugerować techniki, które powinienem był wypróbować, implikacja jest taka, że ​​nie zrobiłem wystarczająco dużo. Zakładam, że była to raczej porażka z mojej strony niż zwykła różnica w biologii mojego ciała.

W małym kręgu nowych mam, które zamieszkiwałem, inne matki karmiły piersią, jakby to była druga natura. Tak, niektórzy też walczyli, tak jak ja, ale było sporo osób, dla których karmienie piersią przypominało przeżycie religijne. Jedli, do cholery, co tylko chcieli i nie mieli obsesji na punkcie spożycia wody, nie mieli bólu sutków ani kłopotów z zawodzeniem, i mieli tyle zapasów, że po godzinie dosłownie tryskali mlekiem ze swoich sutków i mocząc przednie ich koszule. Przypinali swoje dziecko, wkładali mu do ust cycek i bez namysłu kontynuowali dzień.

W międzyczasie każdą chwilę na jawie (a nawet większość moich śpiących) układałem wokół moich cholernych piersi, oddychając głęboko i próbując się zrelaksować, ponieważ „stres wpływa na podaż mleka” i po prostu nigdy nie produkowałem wystarczająco dużo.

Jestem pewien, że robiłem to źle.

Czy możemy przyznać, że ciała kobiet nie są takie same? Jest to dla mnie boleśnie oczywiste, a mimo to wciąż rozumiem stare „czy próbowałeś…?” zawsze, gdy przyznam się, że mam problemy z karmieniem piersią. Faktem jest, że niektóre kobiety nie robią absolutnie nic innego ze swoim stylem życia i karmieniem piersią bez żadnego problemu, a inne kobiety, takie jak ja, radzą sobie z tym, ale nie bez mnóstwa agonii i bólu serca. Jeszcze inni rozpaczliwie pragną karmić piersią i podążać za każdym ziarenkiem udzielonych im porad ekspertów, ale z jakiegoś powodu ich organizm nie chce współpracować.

Świadomość istnienia tych różnic powinna być wystarczającą wskazówką, że ciała kobiet różnią się ilością produkowanego mleka. Musimy przyznać, że niektóre piersi po prostu produkują mniej i to wszystko.

Jeśli więc karmienie piersią było dla Ciebie dość łatwe, zrozum, że masz szczęście. Proszę, kiedy twoja przyjaciółka powie ci, że ma mało zasobów i próbowała wszystkiego, chyba że tak konkretnie prosząc o pomoc, nie unieważniaj jej bólu, sugerując kilka pomysłów, które sugerują, że robi za mało. Szczególnie nie rób tego żadnej kobiecie, która podziela swoje zmagania z karmieniem piersią, ale która już nie karmi piersią. Gwarantuję Ci, że frustracja, której doświadczyła podczas tej walki, jest czymś, co wciąż ze sobą niesie.

Znałam wszystkie zalety mleka kobiecego i ja naprawdę chciałam karmić wyłącznie piersią. Oboje dzieci karmiłam piersią, jedno przez 13 miesięcy, a drugie przez 10, ale musiałam uzupełniać butelkę mleka modyfikowanego raz dziennie. Mimo wszystkich interwencji nigdy nie wyprodukowałem wystarczająco dużo. Wcale nie jestem z tego powodu zły. Nie żałuję ani nie żałuję tego, że musiałem suplementować. Jestem niesamowicie wdzięczna, że ​​w ogóle mogłam karmić piersią i ta formuła była opcją.

Mój problem polega na tym, że ilekroć pojawia się ten temat, niezależnie od tego, czy jest to moja własna historia, czy ta, której jestem świadkiem, rozwija się osobiście lub w mediach społecznościowych, niezmiennie osoba o dobrych intencjach, której rada nie była proszona, wpada w szereg potencjalnych błędów, które mogą zostało zrobione.

Karmienie naszych dzieci jest taki drażliwy temat i to nie tylko w tym sensie, że dzieli. Jest wrażliwy w tym sensie, że jesteśmy biologicznie zaprogramowani, aby niepokoić się tym, jak utrzymujemy nasze potomstwo przy życiu. To głęboka, rozdzierająca wnętrzności, genetycznie sankcjonowana niepokój.

Jedną rzeczą jest opowiadanie się za karmieniem piersią i wymienianie dobrze uzasadnionych korzyści płynących z mleka matki, ale musimy być świadomi potencjalnych wrażliwości i powstrzymać się od udzielania niezamówionych porad i krytyki z mocą wsteczną. O ile matka nie krzywdzi swojego dziecka tym, czym je karmi, i jeśli nie prosi o wskazówki, jedyne, co musimy sobie powiedzieć, to: „Zrobiłaś świetną robotę, mamo”.