contador gratis Skip to content

Przepraszam sąsiedzi, jestem zbyt zajęty życiem, by zajmować się trawnikiem

Przepraszam sąsiedzi, jestem zbyt zajęty życiem, by zajmować się trawnikiem
Catherine Lane / iStock

Moje dzieci uprawiają bagienny ogród pełen roślin mięsożernych. Mają kilka roślin dzbanowych, takich jak muchołówki i niektóre rosiczki, które znakują się razem z muchołówkami. Te rośliny żyją w doniczkach, na stołach, w rzędzie na moim podwórku. Ma najlepsze słońce. Jeśli chodzi o pielęgnację trawnika i utrzymanie podwórka, ten ogród bagienny mówi: „Przepraszamy sąsiedzi. Mamy to w dupie ”.

Na dziecięcym wzgórzu kolejki górskiej Fisher-Price jest stała brązowa plama. Kule utknęły w sosnowej słomie, przypominającej kamień i omszone. Miecze świetlne są rozrzucone w górę iw dół chodnika między przewróconymi zabawkami do jeżdżenia. Między nimi rośnie trawa. Krzewy róż wychodzą, by nas złapać, kiedy wsiadamy i wysiadamy z samochodu.

Od czasu do czasu listonoszka wrzeszczy na nas, żebyśmy wycięli skrzynkę z krzaków, a mojemu mężowi udaje się na chwilę odzyskać ją z gałęzi. Ale rośliny rosną – zwłaszcza rozmaryn, który posadziliśmy po obu stronach naszej bramy. Stało się dwoma słodko pachnącymi potworami, które odpychają dostawców USPS.

Pewien sąsiad zapytał kiedyś, czy prowadzimy żłobek, ponieważ na podwórku mamy tak wiele zabawek. Nie, po prostu nas to nie obchodzi. Między nimi rosną mlecze, a ze względu na ogrodzenie można je zobaczyć tylko wtedy, gdy są naprawdę wysoko. Czasami krzewy zasłaniają okna jadalni. Kiedyś mieliśmy oficjalne oświadczenie, że nikt tu nie mieszka, opierając się wyłącznie na dzikości naszych krzaków.

Przez chwilę źle się czuję. Pielęgnacja trawnika to rzecz całkowicie amerykańska. Moi sąsiedzi uprawiali wypielęgnowane, stawiając zielenie chwały. Lubią je kosić, zwykle z kosiarkami samojezdnymi o wiele za dużymi w stosunku do ilości trawnika, na którym się zajmują. Lubią je nawozić. Lubią nigdy, przenigdy nie wchodzić na nie i nigdy, przenigdy nie pozwalać na to dzieciom, ponieważ w młodości jeździli na Triceratopsach, a teraz nie mają nic lepszego do roboty, jak zabrać swoje złote lata na materię roślinną.

Spojrzenie w kierunku ich podwórek ujawnia taką samą troskę i uwagę, jak przód. Spojrzenie na moje podwórko jest przesłonięte przez materię roślinną, ponieważ moje podwórko niczym nie przypomina dżungli birmańskiej, poza śladami królików, które psy nosiły w swoich ulubionych miejscach kupowania i szczekania.

Lata liści zaśmiecają klomby, które są teraz porośnięte chwastami. Małe krzewy malin wyrastają wszędzie, bo mieliśmy taką, a potem ptaki zjadały jagody i sypały pestki. Dzieciaki mają do wykopania ogromną polanę ziemi – tak, mamy wyznaczone miejsce do kopania – a reszta trawnika jest zarośnięta szkarłatką i ostem. Kulki ze słodkiej gumy i psie kupki tworzą małe pułapki na stopy.

Nie byłoby tak źle, gdybyśmy nie kupili domu z nieskazitelnym podwórkiem i podwórkiem. Na początku stało się oczywiste, że nie możemy tego utrzymać, więc postawiliśmy ogrodzenie zapewniające prywatność na podwórku, aby odstraszyć naszych wścibskich sąsiadów. To był zły czas, ale głównie z powodu nieudanych eksperymentów z różami i obumierających azalii. Potem mieliśmy dzieci.

Dzieci są między innymi uroczymi frajerami czasu. Nie możesz też kosić trawnika z nimi w pobliżu. Nie koszę trawników. Mój mąż kosi trawniki, ale kiedy jest w domu w weekendy, chcę jego pomocy przy dzieciach. Nie chcę zostać porzucony na rzecz prac na podwórku. Dlatego nasze podwórko jest rzadko koszone. Stąd nasze podwórko jest prawie nigdy koszone, ponieważ do tego momentu i tak będziesz potrzebować maczety, aby przejść przez jego część.

Nasza firma energetyczna skarżyła się i musieliśmy ściąć kilka rodzących się drzew, aby zapewnić lepszy dostęp do linii elektrycznej. Potrzebna jest tam piła łańcuchowa, która zdecydowanie nie jest bezpieczna dla dzieci i prawdopodobnie trochę nabierania kupek i ogólnego czyszczenia. Nic nie można zrobić z dziećmi i nic, co nie zostanie zrobione w najbliższym czasie.

Przynajmniej na podwórku rośnie trawa, która nie rośnie do kolan – to zadanie mleczy. Dorastają wokół zabawek, zepsutych doniczek, rozczochranych krzewów róż i bagiennego ogrodu (jedynej rzeczy, którą tam się zajmujemy). To jest małe. Kwitnie. Nie wymaga elektronarzędzi do konserwacji.

Prawdopodobnie obniżamy wartość nieruchomości. Z pewnością wyglądamy jak chuligani z sąsiedztwa. Mam takie wyobrażenie, że ktoś będzie chciał sprzedać swój dom i zaproponuje, że serwis trawnika (na który nas nie stać) przyjdzie i posprząta wszystko. Wiesz, że zalecają to na stronach z nieruchomościami. Kolejna fantazja – podobnie jak mój zgniatacz do chwastów.