contador gratis Skip to content

Przesłanie SAHM do samotnych rodziców

Życie Pix / Pexels

W każdy dzień powszedni, przez cały dzień, wychowuję małe dzieci. Wycieram twarze. Wycieram tyłki. Przynoszę napoje i posiłki. Czytam na głos. Prowadzę ludzi na różne zajęcia. Chodzimy do szkoły, a wszystko to obejmuje czytanie i pisanie, zmuszanie dzieci do pisania, matematykę na komputerze i skomplikowane eksperymenty naukowe. Przytulam się. Nie pozwalam im się uderzać. Rozstrzygam spory dotyczące klocków Lego i robaków oraz drewnianych łyżek. Czasami chowam się w łazience. Ktoś zawsze mnie znajduje. Resztki dzieci zjadam na obiad. I to pomiędzy wpuszczaniem i wypuszczaniem psów, wchodzeniem i wychodzeniem, wchodzeniem i wychodzeniem.

O 16:30 mój mąż wraca do domu. Włączyliśmy telewizor i położyliśmy się płasko na łóżku. Potem on rodzice. Gotuje obiad. Ociera także twarze i tyłki oraz powstrzymuje ludzi przed uderzeniami. Mogę iść cały dzień. Mogę się zmęczyć. Być może będę gotów się poddać.

Ale nie jestem samotnym rodzicem.

Budzę się powoli, ilekroć dzieci się budzą. Nie muszę wyciągać dzieci z łóżka o 6 rano, ponieważ muszą być w przedszkolu o 7:30, bo ja muszę być w pracy o 8:00. Nie pracuję cały dzień poza domem w pracy, której być może nienawidzę – przynajmniej mój ojciec samotnie wychowujący dziecko nienawidzi swojego, po części dlatego, że wolałby być w domu ze swoimi dziećmi. Nie muszę ścigać się z pracy, więc brakuje mi korków, a tym samym opuszczam opłaty za opiekę dzienną. Wtedy, kiedy wszystko się kończy, nie muszę całkowicie zaspokajać wszystkich potrzeb moich dzieci i domu. Jestem pod wrażeniem samotnych rodziców.

Dużo się mówi o wojnach mamus, o matkach pozostających w domu w porównaniu z mamami pracującymi poza domem (które naprawdę powinny być „rodzicami”, ponieważ wielu tatusiów też ma w tym udział). Istnieje poczucie, że w jakiś sposób jesteśmy sobie przeciwni, że nie zgadzamy się ze swoimi wyborami i że oceniamy się nawzajem na podstawie różnych sytuacji.

Kochanie, nie oceniam cię. Brawo ci. Naprawdę, naprawdę.

Nie wiem, jak jesteś rodzicem bez partnera. Strasznie narzekam, kiedy mój mąż wyjeżdża na weekend i choć nam idzie, to nie jest to samo, co praca i rodzicielstwo w tym samym czasie. Nie wiem, jak jesteś rodzicem bez szansy na przerwę. Bez tej pewnej wiedzy, że bez względu na to, jak źle się stanie, ktoś inny przyjdzie ci pomóc. Że jeśli to naprawdę jest do bani, możesz się zdrzemnąć, pojechać czy coś. Że jeśli zachorujesz, możesz leżeć w łóżku i jęczeć, podczas gdy ktoś inny zajmuje się codziennymi zadaniami. Przyjmuję te rzeczy za pewnik.

Plotki głoszą, że matki przebywające w domu potępiają opiekę dzienną. Nie obchodzi mnie to mniej. Wiem, że to konieczność z twojej strony. Musisz oddać dzieci do żłobka, bo gdzie indziej oni pójdą? Robisz wszystko, co w twojej mocy, by znaleźć dobre miejsce, pasujące do ludzi, którym zależy na twoich dzieciach i to wszystko, co możesz zrobić. To dużo. To trudne zadanie. Nie mogę sobie wyobrazić kłopotu ze znalezieniem dobrego miejsca dla twoich dzieci i nie mogę sobie wyobrazić, jaki to ogromny ból w dupie, kiedy zamykają, powiedzmy, między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem, a ty jesteś zmuszony znaleźć opiekę nad dziećmi na miejscu przez cały tydzień, zachowując napięty budżet.

I nie wyobrażam sobie długiego dnia pracy, powrotu do domu i robienia tego od nowa bez żadnej pomocy – bez wytchnienia. Nagle następuje wycieranie twarzy. Gotowanie. Opakowanie na lunch. Sprzątanie całego domu, bo komu jeszcze pomagasz posprzątać? Nie wspominając o pralni. Robisz całe pranie: pranie, suszenie, sortowanie, składanie, wkładanie do szuflad. Narzekam i utknęłam przy suszeniu.

Nie masz tego luksusu. Rozkładasz swoje ubrania; rozkładasz ubrania dla dzieci. Jesteś jedynym posiadaczem skarpet. Upewnij się, że mają wystarczająco dużo czystej bielizny. To te drobne szczegóły, upewnienie się, że masz wystarczającą ilość keczupu, że buty dla wszystkich pasują prawidłowo, czasy, kiedy zdajesz sobie sprawę, że musisz kupić więcej chleba, a jest godzina dwudziesta i musisz załadować wszystkich i iść, aby mogli jutro zjeść obiad. To są chwile bohaterów. Prawdziwi MVP.

Wszystko to, a Twoje dzieci są pełne jedzenia, czują się kochane, wykształcone i zadbane. Mam pomoc i wsparcie we wszystkich tych rzeczach i nadal czuję się przytłoczony, wyczerpany, wypalony. Prawdopodobnie też tak się czujesz, ponieważ taka jest rzeczywistość rodzicielstwa, ale nie możesz tego wyłapać. Idź dalej.

Więc odłóżmy pałki wojen mamusi. Przestańmy narzekać na mleko modyfikowane, karmienie piersią, żłobek lub przedszkole. Wszyscy przewracamy oczami, bo i tak jesteśmy wypaleni przez te internetowe festyny, prawda? Przestańmy karcić mamy i tatusiów, którzy mogą przegapić przyjęcie urodzinowe lub imprezę sportową. Wielu z nas nie zna tej walki. Nie znam tej walki. Ale mogę patrzeć na twoje szczęśliwe, zdrowe dzieci i wiem, że jesteś moim bohaterem.