contador gratis Skip to content

Przestań zakładać, co czują Twoje dzieci i pozwól im zdefiniować własne emocje

dziecko-definiuje-własne-uczucia-1
Kevin Fa / Pexels

Kiedy moje dzieci mają duże emocje, zwykle wywołuje to również we mnie duże emocje. Czasami jestem po prostu wyczerpany po dniu rodzicielstwa i czuję, że się zepsuję, jeśli nie spieszy się spać i nie nadejdzie. Innym razem, jeśli jest to coś więcej niż tylko wynik zmęczenia, głodu lub smutku spowodowanego koniecznością użycia niewłaściwego widelca podczas kolacji, kiedy moje dzieci przechodzą przez emocje związane z frustracją, bólem i rozczarowaniem z powodu wydarzenia lub związku, którego nie mam. kontrola, ja też boli.

Naprawiam i w takich chwilach instynkt podpowiada mi, żeby „rozwiązać” problem moich dzieci – po części dlatego, że jeśli poczują się lepiej, to też ja. Ale to nie jest dobre dla nikogo. A jako dorosły muszę złapać się na nadmiernym wyjaśnianiu czego one czują im. To też nie jest dobre dla nikogo.

Chcę, aby moje dzieci mogły używać własnych słów, jeśli chodzi o definiowanie tego, co czują.

Aby im w tym pomóc, od najmłodszych lat uczyłam swoje dzieci, jak rozumieć ich emocje, czytając książki o uczuciach, potwierdzając ich uczucia, gdy mówią, że są smutni lub szaleni, oraz opisując to, co czuję, kiedy jestem. zewnętrzne wyrażanie emocji. Nie mówiąc im, co czują, starałem się dać im słownictwo, aby mogli zrobić to samodzielnie.

Inteligencja emocjonalna jest siłą i jeśli chcę, aby moje dzieci posiadały te umiejętności, muszę się wycofać i pozwolić im uporządkować bałagan, który jest przyczyną i skutkiem uczuć – ich i innych.

Ale jako zapracowany rodzic trójki małych dzieci, który jest inteligentny emocjonalnie i często intuicyjnie wie, co ich dręczy i co trzeba zrobić, aby było lepiej, może być naprawdę trudno patrzeć, jak moje dzieci zmagają się; potrzeba ogromnej cierpliwości, aby pozwolić im zdefiniować własne uczucia.

Kiedy moja najstarsza córka była w drugiej klasie, w jej klasie odbyło się Wydawnictwo. Rodzice i opiekunowie zostali poproszeni o wysłuchanie, jak ich dzieci czytają krótkie narracje, które napisali podczas swojej kreatywnej jednostki non-fiction. Aż do dnia moja córka wyrażała frustrację, że nie chce czytać historii, o której powiedziała, że ​​jej nauczyciel „każe jej czytać”. Nie wyjaśniła mi więcej i odmówiła rozmowy ze swoim nauczycielem o swoim nieszczęściu.

W dniu przyjęcia moja córka była podekscytowana wydarzeniem, ale była zrzędliwa i zaniepokojona swoim udziałem w tym wydarzeniu. Nie chciała czytać swojego eseju, ale nie powiedziała dlaczego. Wystąpienia publiczne zwykle jej nie przeszkadzają, a ona jest silną pisarką. Mimochodem powiedziała, że ​​chce przeczytać inną historię, taką, którą bardziej lubi. Wiedziałem, że jest coś więcej niż tylko nie dążenie do celu, i miałem wrażenie, że ma to związek z jej potrzebą doskonałości, ale nie naciskałem. Nie zapewniłem wyjścia, mówiąc: „Och, musisz być zdenerwowany, ponieważ…”. Nie wtrąciłem się w problem, proponując rozwiązanie. Zachowywałam dystans, przypominając jej po prostu, że może porozmawiać ze swoim nauczycielem, aby ułożyć plan, który będzie dla mnie lepszy. Nie chciała tego robić.

Klasa zapełniła się i każdy uczeń jeden po drugim dobrowolnie czytał swoją historię uczniom i dorosłym gotowym do wysłuchania. Widziałem, jak moja córka czuła się coraz bardziej nieswojo, gdy zbliżała się jej kolej. Nauczycielka wezwała moją córkę do przeczytania jej historii i twarz mojej córki stała się jaskrawoczerwona. Jej oczy wypełnione łzami. Była wyraźnie zdenerwowana.

Marco Albuquerque / Unsplash

Moje serce pękało i chciałem ją złapać i polepszyć. Czułem, jak inni rodzice i dorośli w pokoju patrzą na mnie, aby zobaczyć, co zrobię. Ale to były jej emocje. Potrzebowała mojego wsparcia, a nie mojej ingerencji. Byłem tam, ale celowo pchnąłem ją do granic możliwości, aby mogła znaleźć swój własny głos i go użyć. Koledzy z klasy zachęcali ją do czytania.

„Możesz to zrobić, Eva!”

„Twoja historia jest naprawdę dobra!”

„Przeczytam ci to!”

Nauczyciel powiedział jej, że czas czytać lub zdawać. W końcu łzy mojej córki się uwolniły i wtedy podszedłem do niej i poprowadziłem ją na korytarz. Była gotowa do rozmowy.

Powiedziała mi, że chciała przeczytać inną historię, którą napisała, ponieważ uważa, że ​​będzie lepsza. Nie była dumna z tego, który musiała przeczytać.

Oof. Znam to uczucie.

To, co wyglądało na upór i zrzędliwość, to perfekcjonizm, którego się spodziewałem, ale także rozczarowanie, trochę wstydu i chęć zaprezentowania tego, co uważała za najlepsze w sobie.

Chwaliłem ją za rozmowę i powiedziałem, że nie zamierzam jej zmuszać do przeczytania tego, co napisała. Wiedziałem, że nauczyciel też tego nie zrobi. Moja córka musiała sama podjąć decyzję. Nie przeczytała swojej narracji i było dobrze. Ja i nauczyciel zrozumieliśmy dlaczego, a jej koledzy z klasy i inni dorośli obsypywali ją empatią i mieli nadzieję, że pewnego dnia usłyszą jedną z jej historii.

Ba Phi / Pexels

Mieli szansę pod koniec roku szkolnego. Moja córka przeszła przez tę samą rundę powściągliwości, gdy nadeszło następne wydarzenie związane z czytaniem. Nie chciała czytać, do czego sądziła, że ​​została zmuszona. Skorzystałem z ostatniego doświadczenia, aby pokierować tym i przypomniałem jej, że przy odrobinie komunikacji może to rozwiązać ze swoim nauczycielem. Zaproponowałem, że wyślę e-maila do jej nauczyciela, aby umówił się na spotkanie przed szkołą. O dziwo, moja córka się zgodziła. Wyjaśniłem, że zadaniem mojej córki jest prowadzenie rozmowy.

Razem ułożyli plan, aby wyrzucić przydzielony jej kawałek na taki, który moja córka chciała przeczytać, ale nauczycielka jasno dała do zrozumienia, że ​​moja córka nie miała zbyt wiele czasu, aby dotrzeć do miejsca, w którym powinno się znaleźć na prezentacji. Moja córka zaproponowała, że ​​będzie pracować nad tym w domu i podczas zajęć, które zwykle są przeznaczone do zabawy.

Moja córka czytała swój artykuł jak szefowa w dniu imprezy.

Wiem, że nie wszystkie trudne doświadczenia potoczą się w ten sposób, ale byłem niesamowicie dumny z tego, jak to się potoczyło. Wiem też, że częścią sukcesu mojej córki była niezależność, jaką miała, aby rozwiązywać własne problemy, ucząc się, na czym polega problem.

Dopóki moje dzieci nie będą gotowe, by sobie pomóc, określenie uczuć i uzasadnianie lub usprawiedliwianie ich działań również nie pomoże. Kiedy wiem, że coś zjada moje dzieci, nie od razu przychodzę im z pomocą. Pozwoliłam im przez chwilę dusić się we własnym emocjonalnym dyskomforcie. W końcu pytam ich, co jest nie tak, a jeśli są w punkcie krytycznym, oczywiście pocieszam ich, ale kiedy nie są gotowi do rozmowy, nie próbuję tego z nich wyciągnąć, zgadując lub sugerując, co myślę przeszkadza im.

To bardzo ważne, aby pozwolić im użyć swoich słów, aby wyjaśnić, co czują. Potrzebuję i chcę, aby mieli dobre umiejętności komunikacyjne i zdolność wyrażania emocji. Moim zadaniem jest dać im słownictwo i ułożyć je na język.