contador gratis Skip to content

Przygody mamy steroidowej

sterydowa mama

„Czy masz problemy z oddychaniem?” – zapytała pielęgniarka przez telefon. Godzinę po przyjęciu pierwszej dawki antybiotyków czułem swędzenie skóry głowy, a tułów był gorący. Moją pierwszą myślą było: „O cholera, wszy wróciły”. Zostawiłem laptopa, żeby spojrzeć w lustro. Jeden gigantyczny ul rozciągał się od głowy do talii. Wykręcając numer gabinetu medycyny rodzinnej, wypiłem tyle płynu Benadrylu, ile udało mi się znaleźć.

Po otrzymaniu zastrzyku sterydu 125 mg w keister, wróciłem do domu na czas, aby spotkać się z szkolnym autobusem moich dzieci w stanie euforii wywołanej narkotykami. Nie było potrzeby drzemki.

To był dopiero początek. Mój lekarz zalecił 12-dniową kurację sterydami. Niecałe 24 godziny po zastrzyku wziąłem trzy tabletki w sobotę rano. Podczas zawodów pływackich chodziłem po pokładzie, kibicowałem dzieciom, których nie znałem, zgłosiłem się na ochotnika do wystawienia odcinków dyskwalifikacyjnych dla sędziego z zawrotem głowy i rozmawiałem z każdym, kto chciał słuchać. Dwie przyjaciółki z mamą podziwiały zmianę od spotkania z poprzedniego tygodnia, kiedy infekcja górnych dróg oddechowych zredukowała mnie do sterty chusteczek higienicznych i gorącej herbaty.

Trzeciego dnia byłem nie do powstrzymania. Kiedy dzieci były w szkole, zająłem się praniem. Kiedy wrócili do domu, stłumiłam chęć rozebrania się i wrzucenia ubrań do pralki. W pobliżu zlewu kuchennego nie było stert brudnych naczyń. Pudełka po płatkach wróciły do ​​spiżarni, zamiast wałęsać się po blatach. Zostałam teściową, kobietą, która nie może odpocząć, chyba że wszystko jest uporządkowane. Wszyscy byliśmy trochę przerażeni.

Czwarty dzień rozpoczął się występem wolontariuszy w podstawówce dla dzieci. Wybrałem najgorętszy dzień w roku, aby nadzorować dzieciaki ubrane w średniowieczne stroje, rywalizujące w potyczkach na placu zabaw. Pomiędzy „pryszczami” a upałem czułam się jak kobieta po menopauzie. Pierwsze podejrzenie kłopotów pojawiło się po powrocie do domu. Kiedy zaczęła się panika z powodu końca roku, napisałem do przyjaciela: „Mam dokładnie trzy dni i około 2,5 godziny, zanim moje dzieci wyjdą ze szkoły na lato”.

Piątego dnia połknąłem dwie tabletki zamiast trzech. Kiedy pomachałem na pożegnanie szkolnemu autobusowi, pobiegłem do domu, aby stworzyć kalendarze oznaczone kolorami: fioletowy do ćwiczeń pływackich, żółty dla mojej córki, czerwony dla mojego syna, pomarańczowy dla kilku obozów, w których razem mieli uczestniczyć. Wiedziałem, że moje dni jako steroidowej mamy były policzone, ale spoiwo mogło po prostu rozszerzyć moją zdolność do przeskakiwania wysokich budynków w jednym skoku. Około 13:00 poczułem znajomą chęć schowania głowy w poduszkę. Ktoś nadepnął na moją pelerynę.

Odbiłem w dniach od szóstego do ósmego. Kiedy moje dzieci wysiadły ze szkolnego autobusu w ostatni dzień w szkole, zabrałem je na wycieczkę Na lewą stronę. Podczas filmu śmiałem się i płakałem, prawdopodobnie po części z powodu “ roids ”, ale także dlatego, że widziałem typ rodzica, jakim mógłbym być: wolny od bólu, energiczny i zorganizowany. Pre-steroidy Byłam mieszanką smutku, strachu, złości i wstrętu. Z pomocą niektórych pigułek stałem się chwilowo Joy. Jazda powoli dobiegała końca; smutek zaglądał do panelu kontrolnego w moim mózgu.

Dziewiąty dzień oznaczał raczej jedną pigułkę niż dwie, ale żeby to zrekompensować, wypiłem dodatkową filiżankę kawy. Moje dzieci i mąż poszli nad jezioro beze mnie. W kościele wylałam wino komunii na przód mojej sukienki.

W pierwszy oficjalny dzień wakacji spakowałem torby kąpielowe i obozowe dla każdego dziecka. Wymyśliłem plan, aby moje dzieci zdobywały punkty pracy na zakup konsoli Xbox 360. Zapisałem ich postępy w naszym letnim segregatorze.

Ostatni wybuch energii wywołanej steroidami zasilił mnie podczas spotkania w dniu 12. Jedna kobieta powiedziała: „Wow, jesteś zupełnie inny od tego, kiedy cię ostatnio widziałem”. Wyjaśniłem i dodałem: „Jutro nastąpi awaria”.

Prawie dwa tygodnie po wybuchu pokrzywki obudziłem się z pustą butelką po pigułce. Kiedy moja 10-letnia córka zaczęła narzekać na coś przy śniadaniu, spojrzałem na nią i przybrałem najmilszy ton, na jaki mogłem się zdobyć: „Pamiętasz postać Smutka z filmu?” Skinęła głową. „Mamusia czuje dziś smutek. Możesz mnie przeciągnąć po podłodze. Bardzo się staram, ale potrzebuję Twojej pomocy ”.

Wyrównanie zajęło kilka dni. Teraz wahania między Smutkiem a Radością są nieco mniej gwałtowne. Powrócił przewlekły ból. W większość popołudni potrzebuję drzemek. Ale letni spoiwo pozostaje. A co chyba najlepsze, nauczyłem się wspólnego języka na temat emocji, którym będę się posługiwać z moją córką.